W czwartek 9 lipca odbędzie się spotkanie kierownictwa Volkswagen AG w sprawie opracowania największej w historii przemysłu samochodowego restrukturyzacji. Według dotychczasowych doniesień, częścią planu naprawczego dla niemieckiego giganta mogą być masowe zwolnienia do nawet 100 tys. pracowników. Związki zawodowe będą protestować w trakcie posiedzenia rady nadzorczej. Zapowiedziały również, że jeśli informacje o zwolnieniach się potwierdzą, będą kolejne protesty.
Volkswagen planuje zwiększenie skali zwolnień. Związkowcy protestują
Koncern już wcześniej planował zwolnienia, które miały dotyczyć 50 tys. miejsc pracy do 2030 roku (m.in. w należącym do koncernu Porsche), z czego 35 tys. cięć dotyczyło samej marki Volkswagen. Ta redukcja zatrudnienia była częścią porozumienia osiągniętego ze związkami zawodowymi pod koniec 2024 roku. W ramach tej samej umowy, koncern wykluczył zamykanie zakładów w Niemczech.
Jak jednak donosił Manager Magazin, dyrektor generalny Volkswagen AG Oliver Blume rozważa zwiększenie redukcji do 100 tys. miejsc pracy oraz zamknięcie trzech niemieckich fabryk VW i fabryki Audi. Związkowcy postrzegają to jako złamanie zawartego w 2024 roku porozumienia.
"Gdyby te plany doszły do skutku, zatrzymalibyśmy je ze wszystkich sił" - wskazała w oświadczeniu Christiane Benner, szefowa związku zawodowego IG Metall.
Związkowcy protestują w trakcie posiedzenia kierownictwa. W Radzie Nadzorczej mają przewagę
IG Metall organizuje w trakcie posiedzenia kierownictwa VW protesty przed zakładami w całym kraju.
Jak podaje agencja AFP, zwykle skład rady nadzorczej w Volkswagenie jest równo podzielony między przedstawicieli pracowników i akcjonariuszy. Jednak po niedawnej decyzji byłej szefowej grupy o Renk Group AG Susanne Wiegand, strona robotników ma większość.
Jak dowiedziało się AFP, po czwartkowym spotkaniu Rady Nadzorczej Volskwagen AG nie powinniśmy spodziewać się większych zapowiedzi, gdyż prawdopodobnie to dopiero początek długich negocjacji wewnątrz koncernu. Jeśli jednak doszłoby do zwolnienia 100 tys. pracowników, redukcja objęłaby aż 15 proc. zatrudnienia w koncernie, w którym pracuje ok. 630 tys. pracowników. Tak dużych zwolnień nie ogłaszało nawet General Motors w Detroit w 2009 roku po ogłoszeniu upadłości, wtedy cięcia dotyczyły 50 tys. pracowników.
Jak wcześniej dowiedziała się Interia Biznes od polskich związkowców w Volkswagenie, niemieckie związki zawodowe już wcześniej wzywały zarząd koncernu, aby nie skupiał się na redukcji zatrudnienia, a znalazł inny sposób na przywrócenie konkurencyjności marki. Ustaliliśmy także, że planowane zwolnienia prawdopodobnie nie dotkną zakładów w Polsce.
Volkswagen w trudnej sytuacji. Cały przemysł motoryzacyjny w Niemczech ma problem
Największy europejski producent samochodów znalazł się w trudnej sytuacji ze względu na amerykańskie cła, niskie marże na auta elektryczne oraz przez intensywną konkurencję w Chinach, które są obecnie największym rynkiem motoryzacyjnym na świecie.
CEO Volkswagena Olivier Blume mówił w marcu 2026 roku, że model biznesowy koncernu już nie działa. Powiedział akcjonariuszom, że "sytuacja jest krytyczna", a firma musi się zmienić, w innym wypadku upadnie. Przedstawił także możliwość produkcji przez europejskie zakłady VW samochodów zaprojektowanych w Chinach, w celu wykorzystania wolnych mocy produkcyjnych.
Z problemami boryka się obecnie nie tylko Volkswagen, a cały niemiecki przemysł motoryzacyjny, w tym Mercedes i BMW. 3 lipca pracownicy Mercedes-Benz (również ze związku IG Metall) protestowali przed zakładami w całych Niemczech ze względu na plany oszczędnościowe koncernu, które zakładały m.in. nieodpłatne wydłużenie tygodniowego czasu pracy i obniżki świadczeń pracowniczych.












