Do MEN z propozycją wprowadzenia zróżnicowanych terminów wakacji zwrócił się poseł Piotr Uruski. 29 lipca 2026 r. skierował do resortu interpelację, w której zapytał o możliwość organizowania letniego wypoczynku uczniów podobnie jak ferii zimowych - w różnych terminach dla poszczególnych województw lub ich grup.
Wakacje w różnych terminach. Pomysł ma odciążyć turystykę
Argumentacja jest związana przede wszystkim z sytuacją w branży turystycznej. Obecnie wszyscy uczniowie rozpoczynają wakacje w tym samym czasie, co prowadzi do kumulacji ruchu w najpopularniejszych miejscowościach. W efekcie w szczycie sezonu pojawiają się korki, przepełnione plaże i szlaki, większa presja na bazę noclegową, a także wyższe ceny noclegów i usług.
"Obecnie wszyscy uczniowie rozpoczynają i kończą wakacje w tym samym terminie. Powoduje to kumulację ruchu turystycznego, ogromne natężenie ruchu na drogach, przeciążenie infrastruktury turystycznej oraz znaczny wzrost cen noclegów i usług w szczycie sezonu" - wskazywał Uruski w interpelacji.
Jego zdaniem rozłożenie wakacyjnych wyjazdów na kilka terminów mogłoby sprawić, że regiony turystyczne lepiej wykorzystywałyby swój potencjał przez większą część lata.
Zróżnicowanie terminów mogłoby również zmniejszyć obciążenie hoteli, pensjonatów, atrakcji turystycznych i najpopularniejszych tras. Zdaniem parlamentarzysty rozwiązanie ułatwiłoby też rodzinom planowanie wypoczynku.
Pomysł nie jest nowy. Apele o "ruchome wakacje" pojawiają się od lat i w przeszłości trafiały już do Ministerstwa Edukacji. Zwolennicy zmian jako przykład wskazują Niemcy, gdzie terminy wakacji są zróżnicowane między landami. Uruski zaznaczył jednocześnie, że przed ewentualnym wprowadzeniem takiego rozwiązania potrzebne byłyby szczegółowe analizy i konsultacje. Pytał MEN m.in. o możliwość przeprowadzenia pilotażu w wybranych województwach oraz o doświadczenia niemieckie.
Resort edukacji nie planuje jednak obecnie takiej reformy.
ZOBACZ TAKŻE: Testy darmowego eDziennika już od września. Bez rządowej aplikacji ani rusz
MEN wskazuje na egzaminy, rekrutację i pracę nauczycieli
Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer w odpowiedzi na interpelację jasno wskazała, że ministerstwo nie zamierza zmieniać obecnego modelu organizacji ferii letnich.
"Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje zmiany obecnego modelu organizacji ferii letnich ani wprowadzenia różnych terminów wakacji dla poszczególnych województw" - poinformowała.
Resort nie kwestionuje przy tym argumentów dotyczących turystyki. Problem polega jednak na tym, że kalendarz szkolny jest powiązany z szeregiem innych terminów. Chodzi przede wszystkim o egzaminy zewnętrzne oraz rekrutację do szkół ponadpodstawowych i na studia.
W całym kraju w jednolitych terminach przeprowadzane są egzamin ósmoklasisty, matura i egzamin zawodowy. Wyniki tych egzaminów są następnie wykorzystywane w procesie rekrutacji. Z tego względu, jak wyjaśnia MEN, zapewnienie wszystkim uczniom równych praw i możliwości dostępu do dalszego kształcenia wymaga prowadzenia naboru w sposób jednoczesny, przejrzysty i powszechny.
Zmiana terminów wakacji nie byłaby więc jedynie przesunięciem początku letniej przerwy w poszczególnych regionach. Wymagałaby przeorganizowania całego systemu powiązanych ze sobą terminów.
Ministerstwo zwraca również uwagę na kolejny element - organizację pracy szkół i nauczycieli. W szkołach, w których przewidziano ferie szkolne, nauczyciele korzystają z urlopu wypoczynkowego w czasie ferii zimowych i letnich. Zróżnicowanie terminów wakacji oznaczałoby zatem konieczność uwzględnienia zmian w organizacji pracy placówek oraz harmonogramach urlopów.










