Reklama

Zamrożenie płac w sferze budżetowej w 2021? "Zwiększanie wydatków na nią nie przysłuży się gospodarczemu odbiciu"

Minister finansów Tadeusz Kościński: - Nie hamujmy się niepotrzebnie z zadłużaniem. Chodzi o to, by uratować polską gospodarkę.

Dlaczego Ministerstwo Finansów zakłada zamrożenie płac w budżetówce w 2021 r.?
Tadeusz Kościński: - Chcemy, żeby gospodarka znów się szybko rozwijała. To jest nasz cel numer jeden. Patrząc z tej perspektywy, np. podwyższanie podatków nie wchodzi w grę, bo dławiłoby to wzrost. Podobnie z cięciem kosztów, nie wszystkie warto ciąć. Ale niektóre należy, a przynajmniej ich nie zwiększać. Administracja to dla gospodarki koszt, zwiększanie wydatków na nią nie przysłuży się gospodarczemu odbiciu.

Zamrożony będzie fundusz płac w całej państwowej sferze budżetowej czy tylko dla służby cywilnej?
Sebastian Skuza: - Proponujemy w 2021 r. zamrożenie funduszu płac w sferze budżetowej. Tylko część pracowników administracji jest bowiem w korpusie służby cywilnej, a ich wynagrodzenia to 9-10 mld zł w stosunku do ponad 40 mld zł całego funduszu płac w administracji.

Czy będą w takim razie podwyżki dla nauczycieli?
S.S.: - Ta kwestia będzie przedmiotem dyskusji na poziomie rządu.

Zamrożenie płac oznacza tylko brak wzrostu wydatków na pensje urzędników czy np. utrzymanie na tym samym poziomie subwencji oświatowej?
T.K.: - Nie my o tym będziemy decydować, tylko cały rząd. Naszą rolą jest przedstawienie prognoz makroekonomicznych i ich interpretacja - w tym sensie, że pokazujemy, na co nas może być stać, a z czego da się zrezygnować. W ten sposób doszliśmy do naszej propozycji poziomu minimalnej płacy, która - patrząc, jak będzie się kształtować wzrost gospodarczy i inflacja w przyszłym roku - powinna naszym zdaniem wynosić 2716 zł, czyli tyle, ile wynika z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. Ale czy tyle będzie wynosić - to już decyzja rządu, która zostanie podjęta po rozmowach z partnerami społecznymi.

- Chciałbym wyraźnie podkreślić, że tym razem nie będzie tak, że wyznaczymy jakiś poziom deficytu i do niego będziemy na siłę dopasowywać wydatki, tylko odwrotnie. Deficyt będzie pochodną tego, jakie potrzeby zgłoszą inne ministerstwa i naszych wysiłków, by gospodarka znów zaczęła szybko rosnąć.

Reklama

Co z innymi wydatkami, które miały się systematycznie zwiększać, co zapisano w ustawach? Na przykład czy nakłady na zdrowie będą rosnąć zgodnie z harmonogramem?
S.S.: - W naszych propozycjach nie ma zamrażania wydatków na zdrowie, na obronę narodową czy na naukę i szkolnictwo wyższe. Te wydatki podlegają ustawowej waloryzacji i nie zamierzamy w 2021 r. od tych mechanizmów odstępować.

Czy da się już powiedzieć, jaki będzie wzrost wydatków publicznych w 2021 r.?
S.S.: - Pracujemy nad tym. W tym tygodniu powinny się zacząć bardziej skonkretyzowane prace nad projektem ustawy budżetowej na 2021 r. Prace powinny się zakończyć w trzecim tygodniu sierpnia i wtedy też projekt zostanie skierowany pod obrady Rady Ministrów.

Jakie będą priorytety Ministerstwa Finansów w przyszłorocznym budżecie?
T.K.: - Naszą rolą jest pomóc gospodarce, pilnując, ile finanse publiczne będą w stanie udźwignąć. Rząd będzie decydował, jakich użyć narzędzi, by było to najbardziej korzystne dla społeczeństwa i by gospodarka rosła. Wtedy my ocenimy, co możemy zrobić, a czego już się nie da, bo ogranicza nas np. konstytucyjny limit długu. Taka jest rola ministerstwa, a nie podejmowanie politycznych decyzji.

Z tego, co mówił pan wcześniej, wynika, że takim priorytetem miałby być wzrost inwestycji. Tylko jakich? Rządowych w rodzaju Centralnego Portu Komunikacyjnego czy lokalnych?
T.K.: - Zwiększenie inwestycji to zdecydowanie najważniejszy cel. Oczywiście strategiczne projekty, jak CPK, są podtrzymane i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Tylko trzeba pamiętać, że takie duże inwestycje przez pierwszych kilka lat generują same koszty. My chcemy też jednak większy nacisk położyć na inwestycje o lokalnym wymiarze. Jeśli któryś samorząd będzie np. remontował szkołę, to realizacja takiej inwestycji jest prostsza, proces jej przygotowania dużo krótszy, a efekty szybciej osiągalne. Zamówienia na realizację tego remontu będą dostawały przecież lokalne firmy, co będzie miało wpływ na miejscowy rynek pracy i generalnie pozytywnie będzie oddziaływać na poziom zamożności lokalnej społeczności.
S.S.: - Temu właśnie ma służyć Fundusz Inwestycji Samorządowych. Jednostki samorządu terytorialnego zgodnie z algorytmem zostaną zasilone kwotą 6 mld zł i będą mogły dysponować tymi środkami według własnego uznania - jedynym warunkiem jest utrzymanie celu inwestycyjnego. Mogę też powiedzieć, że już zapadła decyzja o zwiększeniu środków tego funduszu o kolejne 6 mld zł.

Przyszłoroczny budżet będzie czymś w rodzaju kroplówki dla inwestycji publicznych, które będą musiały wypełnić lukę po załamaniu projektów prywatnych?
T.K.: - Rzeczywiście, może się pojawić luka w inwestycjach prywatnych. My nie proponujemy kroplówki, a raczej starter, który pomoże w podniesieniu aktywności przedsiębiorstw i - w dalszej kolejności - również skłoni je do inwestowania. Firma nie będzie chciała się rozwijać, jeśli w gospodarce utrzymuje się duże ryzyko, np. załamania popytu. Zadaniem państwa jest zminimalizować to ryzyko.

Efektem startera jest to, że już w tym roku mamy mieć największy deficyt w budżecie od lat - 100 mld zł.
T.K.: - To źle czy dobrze? Odpowiedź według mnie zależy od tego, na co wydamy te pieniądze. Jeśli chcieliśmy zwiększyć deficyt, by sfinansować wizytę w kasynie, to nie byłby mądry pomysł. Ale my pomagamy gospodarce.
S.S.: - Eurostat podał ostatnio, że nasz deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 2,7 proc. PKB. W Belgii analogiczny wskaźnik wyniósł 11,5 proc. PKB i nie słyszy się narracji o bankructwie państwa. Ubiegły rok zakończyliśmy deficytem sektora general government na poziomie 0,7 proc. PKB oraz długiem tego sektora na poziomie 46 proc. PKB. Analogiczne wskaźniki we Francji kształtowały się odpowiednio 3 proc. PKB oraz 98,1 proc. PKB. W tym miesiącu prezydent Macron zapowiedział skierowanie dodatkowych środków na przeciwdziałanie skutkom recesji i utworzenie w tym celu specjalnego rachunku długoterminowego długu COVID. Powyższe działania miałyby skutkować wzrostem długu publicznego do 120 proc. PKB.

Jakiej sytuacji spodziewacie się w najbliższych miesiącach w finansach publicznych?
T.K.: - Często jestem atakowany, że coś ukrywamy w sprawie sytuacji finansów publicznych. Gdybyśmy faktycznie coś ukrywali, to musielibyśmy robić błyskawiczną nowelizację budżetu, bo nie byłoby pieniędzy.
Nowelizację budżetu zobaczymy razem z projektem na przyszły rok?
T.K.: - W zbliżonym terminie. Budżet na przyszły rok jest konsekwencją budżetu tegorocznego, dlatego nowelizacja musi być wcześniej. Nie ma pośpiechu z nowelizacją, finanse publiczne są zdrowe. Na rachunku mamy ponad 116 mld zł wolnych środków, więc sytuacja płynnościowa nie budzi zastrzeżeń.

Jaki deficyt zakładacie w przyszłym roku? Jaki będzie poziom długu publicznego?
T.K.: - Zacznijmy od prognoz makro. Spodziewamy się, że w tym roku PKB spadnie o 4,6 proc., co jest dość konserwatywnym założeniem. Ale nasza recesja będzie stosunkowo płytka, porównując do przewidywań dla innych krajów w Europie. W przyszłym roku gospodarka odbije o 4 proc. Jaki będzie deficyt, to będzie zależało oczywiście od tego, ile wydamy i jakie uda się uzyskać dochody. Prawdę mówiąc, sama wielkość deficytu to dla mnie wtórna sprawa. Ważniejsze, co go będzie generować. Znów - można pożyczyć pieniądze z banku i przegrać je w kasynie albo wybudować za nie fabrykę. Wielkość długu jest taka sama w obu przypadkach, jego skutki zaś zupełnie różne.

Czy macie prognozy deficytu i długu w całych finansach publicznych na ten rok?
S.S.: - Pan minister już przedstawił naszą prognozę - deficyt budżetowy wyniesie ok. 100 mld zł, ale podkreślam, że szacujemy, iż mniej niż połowa tej kwoty będzie wynikać z ubytku dochodów. Ponadto intencją jest uruchomienie procesów inwestycyjnych.
Czy w perspektywie dwóch lat nie grozi nam otarcie się o konstytucyjną barierę długu?
S.S.: - W przypadku państwowego długu publicznego jesteśmy na bezpiecznym poziomie.

A dług liczony metodologią unijną?
S.S. - Wszystko będzie uzależnione od ostatecznego podejścia Komisji Europejskiej i Eurostatu co do kwalifikacji Funduszu COVID dla przedsiębiorców funkcjonującego przy PFR oraz kwoty umorzeń środków przekazanych przedsiębiorcom. W przypadku Funduszu COVID umiejscowionego w BGK obowiązywać będą zasady analogiczne jak dla Krajowego Funduszu Drogowego, tj. włączenia do sektora general government.
T.K.: - Pamiętajmy jednak, że średni dług w UE liczony do PKB kształtuje się na poziomie powyżej 70 proc. Nie hamujmy się niepotrzebnie. Czy chodzi o to, by uratować polską gospodarkę, czy mieć dobry wskaźnik?

W tym roku mamy finansowanie dwoma kanałami: z jednej strony budżet, z drugiej fundusz COVID. W kolejnym roku fundusz nie będzie już tak imponujący?
S.S.: - Będzie działać nadal, ale obecnie nie zakładamy tak dużej skali w kolejnych latach. Zdecydowana większość środków z Funduszu COVID, w tym z Funduszu Inwestycji Samorządowych, zostanie przekazana w tym roku. Beneficjenci środków inwestycyjnych powinni otrzymać je jak najszybciej w celu uruchamiania postepowań przetargowych.

Pod adresem resortu kierowane są zarzuty dotyczące przejrzystości, chodzi m.in. o niepublikowanie danych dotyczących np. wykonania budżetu.
T.K.: - Najważniejsza misja resortu to pokazać, że to my jesteśmy dla społeczeństwa, a nie społeczeństwo dla nas. Transparentność jest ważną tego częścią. Dlatego na naszych stronach codziennie będziemy publikować, ile wpłynęło do nas podatków. Oczywiście od 1 do 24 każdego miesiąca te dane mogą być mylące, bo dopiero po tej dacie jest płacony VAT. Na początku będziemy pokazywali wpływ brutto, potem także zwroty podatków. To będzie także swoisty bat na nas, bo pokaże, ile trwają zwroty. A to zmobilizuje nas do przyspieszania. Mam nadzieję, że uruchomimy ten system w ciągu miesiąca.

Co widać na kontach MF? Czy po wpływie podatków można prognozować, że sytuacja gospodarcza się polepsza?
T.K.: - Do środy z podatku PIT wpłynęło 10 mld zł, czyli tyle, ile przez cały czerwiec. To pokazuje, że dzieje się coś dobrego. Dane dotyczące VAT z czerwca były dobre.

Czy MF myśli o znaczących zmianach w systemie podatkowym? W tamtej kadencji pojawiały się pomysły na oddzielne opodatkowanie pracy i działalności gospodarczej. To może wrócić?
T.K.: - Gdy przychodziłem rok temu do resortu, ostrzegano mnie, że minister ze Świętokrzyskiej nie jest lubiany, tymczasem ja od roku obniżam podatki. Czuję się jak św. Mikołaj. CIT obniżono do 9 proc., PIT dla młodych wyzerowaliśmy, a podstawową stawkę tego podatku obniżyliśmy z 18 na 17 proc. i jednocześnie podwyższyliśmy koszty uzyskania przychodu. Wprowadziliśmy matrycę VAT, estoński CIT. Patrzymy, czy możemy obniżyć jakieś inne podatki. Nie ma dyskusji, czy je podwyższyć.

Jest dyskusja o podatku cyfrowym.
T.K.: - Bo to bardzo ważne, żebyśmy go wdrożyli. To swego rodzaju uszczelnienie systemu, tak samo jak zmniejszanie szarej strefy. Podatek cyfrowy jest istotny nie tylko z powodu dochodów budżetowych. Ważniejsza jest kwestia równego traktowania przedsiębiorców. Jeśli mamy 100 firm i 99 z nich płaci podatek, a jedna nie, to ta niepłacąca ma wyższy zysk i może dawać niższe ceny, więc psuje rynek. Jeśli polskie firmy cyfrowe płacą podatki, to nie ma powodu, żeby inne tego nie robiły.

Kiedy będzie wprowadzony?
T.K.: - Mam nadzieję, że szybko. Jeśli decyzji nie podejmie Komisja Europejska, zrobimy to sami.

Idzie rekonstrukcja rządu. Będzie pan dalej ministrem?
T.K. (do Sebastiana Skuzy): - Gratuluję, słyszałem, że będziesz szefem. A tak poważnie to zależy od premiera, pozostaję do jego dyspozycji. Tak długo będę ministrem, jak pan premier będzie chciał. Ani sekundy dłużej.

Czy po rekonstrukcji MF powinno zostać jako oddzielny resort?
T.K.: - Trzeba analizę zrobić SWOT, czyli ocenić silne i słabe strony, i podjąć decyzję dobrą dla obywateli i państwa. To pytanie, czy lepiej dla społeczeństwa, by istniał oddzielny resort finansów, czy by ten ośrodek znajdował się w KPRM. Ale to także decyzja premiera. 

Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki
27.7.2020


Dowiedz się więcej na temat: zarobki | płaca minimalna | podwyżki płac | polski budżet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »