Reklama

Zapewnić wytchnienie od wysokiej temperatury. Pracodawcy będą mieli nowe obowiązki?

Jeśli termometry wskażą powyżej 30 stopni C w miejscu pracy, firmy musiałyby podjąć działania zmniejszające jej uciążliwość, np. wdrożyć dodatkowe przerwy. Takimi pomysłami zajmie się Rada Dialogu Społecznego.

Zapewnienie klimatyzacji i pochłaniaczy wilgoci, dodatkowych przerw lub skrócenie dniówki - to przykładowe rozwiązania, jakie pracodawcy mieliby wdrażać w związku z nasilającymi się upałami. Dyskusję na ten temat wszczął Krajowy Sekretariat Metalowców NSZZ "Solidarność". Ostatecznie - na wniosek Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - sprawą ma zająć się zespół ds. prawa pracy Rady Dialogu Społecznego.

Reklama

- Klimat się zmienia. Praca w wysokiej temperaturze, w trakcie długotrwałych upałów to coraz częstszy problem. Przepisy powinny wskazywać, że w takich sytuacjach zatrudniający muszą podjąć konkretne działania zmniejszające uciążliwość pracy - wskazuje Andrzej Kuchta, członek Rady Sekretariatu Metalowców i Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".

Górny limit

W piśmie do MRPiPS metalowcy podkreślili, że obecne przepisy nie określają maksymalnej temperatury w miejscu pracy, spowodowanych warunkami atmosferycznymi, w jakich zatrudnieni mogą wykonywać swoje obowiązki. Firmy często tłumaczą tym brak działań, które poprawiałaby komfort pracy (drugim częstym wytłumaczeniem jest brak możliwości technicznych, np. do zainstalowania klimatyzacji).

A praca w upale jest zagrożeniem dla zdrowia lub życia pracowników. Dlatego związkowcy z Solidarności zawnioskowali do resortu pracy o określenie górnej granicy temperatury na poziomie 30 C i wilgotności powietrza nie większej niż 60 proc. (w rozporządzeniu z 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy, t.j. Dz.U. z 2003 r. nr 169, poz. 1650 ze zm.). Warunki powyżej tych wartości zobowiązywałyby zatrudniających do podjęcia konkretnych działań.

- Przede wszystkim chodzi o rozwiązania techniczne, np. zapewnienie klimatyzacji lub pochłaniaczy wilgoci. Firma mogłaby też np. wprowadzić dodatkowe przerwy albo skrócić czas pracy, w szczególności w przypadkach, gdy z obiektywnych powodów nie może stosować metod technicznych - wyjaśnia Andrzej Kuchta.

Podkreśla, że szczegółowe rozwiązania mogą być wypracowane w trakcie dyskusji partnerów społecznych i strony rządowej. - Jesteśmy otwarci na rozmowy w tej sprawie. Przepisy rozporządzania mogłyby mieć np. charakter norm ogólnych, a działania, jakie podejmowałby pracodawca w stosunku do konkretnych stanowisk pracy, byłyby wówczas określane w układzie zbiorowym lub regulaminie pracy. Wszystko zależy od tego, jakie postulaty i pomysły zostaną przedstawione w trakcie dyskusji nad naszą propozycją - dodaje.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej po otrzymaniu pisma z sekretariatu metalowców wystąpiło o opinię do Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, a następnie zawnioskowało do zespołu ds. prawa pracy RDS o włączenie tego tematu do porządku jej prac.

Plusy, minusy

Druga strona dialogu społecznego, czyli zatrudniający, także dostrzegają ten problem.

- Wielu pracodawców w razie utrzymujących się upałów już teraz np. skraca czas pracy. Sądzę, że najpierw powinniśmy raczej zadbać o promowanie takich rozwiązań, opracować wytyczne i dobre praktyki, a dopiero w razie braku efektów pomyśleć o ewentualnych zmianach w prawie - wskazuje Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert Pracodawców RP.

Podkreśla, że to lepsze rozwiązanie niż przewidywanie kolejnych, odgórnych obowiązków dla firm, których niespełnienie wiązałoby się zapewne z sankcją. - Tego typu kwestie powinny być ustalane w przepisach wewnątrzzakładowych - dodaje.

Na podobne wątpliwości zwrócił uwagę Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. W wywiadzie dla DGP wskazał, że cel inicjatywy Solidarności jest zrozumiały, ale problemem może być praktyka. - Pojawia się wątpliwość, kto i jak miałby sprawdzać i egzekwować przestrzeganie tych norm - wskazał.

Jednocześnie trzeba przyznać, że propozycja związkowców jest wyważona. Już obowiązujące przepisy zobowiązują pracodawcę do zapewnienia bezpiecznych warunków pracy, w tym także z uwagi na temperaturę. Zaproponowana zmiana w praktyce jedynie uszczegóławiałaby ten wymóg, aby był on rzeczywiście realizowany. Jednocześnie związkowcy nie przedstawili tak radykalnych rozwiązań, jak np. prawo do odstąpienia od wykonywania pracy w sytuacji, gdy słupek rtęci przekroczy pewien poziom (oczywiście zatrudnieni mają do tego prawo na podstawie obecnych przepisów bhp, jeśli warunki pracy zagrażają ich życiu lub zdrowiu; ale każdy taki przypadek może być poddany ocenie pod kątem zasadności).

- Takie uprawnienie pracowników byłoby bardzo kosztowne dla firm. Te mniejsze mogłyby sobie z nim nie poradzić. Kosztownym rozwiązaniem może być też jednak np. instalacja klimatyzacji - podkreśla prof. Monika Gładoch, radca prawny z kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy.

Związkowcy zdają sobie sprawę z tych dodatkowych wydatków. - Z drugiej strony dzięki złagodzeniu skutków upałów zmniejszy się ryzyko wypadków przy pracy oraz wzrośnie wydajność zatrudnionych. Ogólny bilans dla pracodawcy będzie więc pozytywny - podsumowuje Andrzej Kuchta.

Łukasz Guza

25 lutego 2020

Dowiedz się więcej na temat: upał | wysoka temperatura | obowiązki pracodawcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »