Przedstawiciele związków zawodowych Dino Polska poinformowali, że nikt ze strony spółki nie pojawił się na zaplanowanym na 27 kwietnia spotkaniu mediacyjnym w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie. W odpowiedzi związkowcy zapowiadają protesty oraz przygotowania do strajku generalnego.
Zarząd nie pojawił się na mediacjach. "Niestety nikt z Dino nie pojawił się na spotkaniu"
Poniedziałkowe rozmowy miały być drugą turą mediacji pomiędzy Międzyzakładową Organizacją OPZZ Konfederacja Pracy a przedstawicielami Dino Polska. Pierwsze spotkanie odbyło się 7 kwietnia, jednak nie przyniosło przełomu w trwającym od miesięcy sporze zbiorowym - pisze bankier.pl.
Według relacji strony związkowej, na kolejne mediacje stawił się zespół negocjacyjny pracowników oraz mediator wyznaczony przez resort pracy. Ze strony spółki nie pojawił się nikt.
"Niestety nikt z Dino nie pojawił się na spotkaniu. Poprzednim razem przynajmniej przysłali prawników, a teraz nawet ich nie było. Całkowicie nas zignorowali" - przekazał Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy.
Związkowcy podkreślają, że brak udziału pracodawcy w mediacjach oznacza dalsze zaostrzenie konfliktu. Zapowiadają protest pod centralą firmy oraz rozpoczęcie procedur związanych z organizacją strajku generalnego.
"Dlatego też w najbliższym czasie zamierzamy zorganizować protest pod siedzibą firmy w Krotoszycach. Przygotowujemy się też do strajku generalnego" - dodał Jendrusiak.
Pracownicy żądają podwyżek i poprawy warunków pracy
Spór zbiorowy w Dino trwa od grudnia. Strona społeczna domaga się m.in. podwyżki wynagrodzeń o 900 zł, utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz zwiększenia zatrudnienia w sklepach i magazynach. Wśród postulatów pojawiają się także zarzuty dotyczące presji na wydajność, zbyt niskiej temperatury w marketach, jakości posiłków regeneracyjnych w centrach dystrybucji oraz ograniczeń w korzystaniu z urlopów w sezonie letnim.
W minioną sobotę w kilkuset sklepach sieci odbył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Jak twierdzą związkowcy, protest miał najczęściej formę tzw. strajku włoskiego, polegającego na wykonywaniu obowiązków wolniej niż zwykle.
"To była żółta kartka dla Dino, teraz czas na czerwoną. Zamierzamy skorzystać ze wszystkich możliwych narzędzi, aby poprawić warunki pracy osób zatrudnionych w tej sieci. Zwłaszcza, że jak widać nie ma woli prowadzenia jakiegokolwiek dialogu" - ocenił przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy.
Spółka nie przedstawiła dotąd publicznie powodów swojej nieobecności na mediacjach.












