Przed wyborami nie daj się złapać na fake newsy

Skala dezinformacji osiąga dziś niespotykane wcześniej rozmiary, sprawiając, że trudno ocenić jednoznacznie, co jest prawdziwe, a co umiejętnie zmanipulowaną informacją, stworzoną i rozpowszechnianą w sieci.

O dezinformacji możemy mówić, gdy rozpowszechniane informacje są całkowicie lub częściowo fałszywe, zmanipulowane lub wprowadzające w błąd. Dotyczą one ważnego tematu z punktu widzenia interesu publicznego, są ukierunkowane na wywołanie niepewności, wrogości, zakłócenia przyjętych norm lub zasad, a dodatkowo - by osiągnąć oczekiwany zakres - korzystają z nowoczesnych, często zautomatyzowanych technik rozpowszechniania, jak boty, sztuczna inteligencja czy mikrotargeting.

Średnio 30 proc. treści internetowych jest sfałszowana lub zmanipulowana - dowodzą autorzy raportu "Bezpieczne wybory. Badanie opinii o (dez)informacji w sieci", przygotowanego przez PIB NASK.

Reklama

Skala nieprawdziwych informacji (fake news) rośnie w ważnych społecznie, politycznie, gospodarczo momentach. Jednym z nich są wybory. Większość internautów (63,9 proc.) dostrzega zjawisko dezinformacji w internecie mającej na celu wpływanie na wynik wyborów demokratycznych w Polsce - piszą autorzy wspomnianego opracowania. Ponad połowa spotkała się ze zjawiskiem dezinformacji. Manipulację w sieci dostrzega prawie co czwarty internauta. To nie tylko fake news (29,9 proc.), ale również trolling (15,6 proc.) i fałszywe konto internetowe (14,9 proc.).

- Większość Polaków potwierdza, że spotkała się ze zjawiskiem dezinformacji. Większość nic z tym nie robi, nie potrafi odpowiednio zareagować. Pomimo tego, że twierdzi, że spotkała się z dezinformacją, to badania pokazują, że nie mamy odpowiednich kompetencji by odróżnić fakty od opinii. To nie jest tylko polski problem - mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Dezinformacja może destabilizować sytuację w państwie, prowadzić do niepokojów społecznych, wywierać negatywny wpływ na procesy wyborcze, decyzyjne, podważać podstawy ekonomiczne, kulturalne. A często przybiera na sile właśnie w okresie przedwyborczej kampanii i samych wyborów.

- Należy bardzo mocno działać w kierunku strategicznej komunikacji, która w sytuacjach dezinformacji, gdy osiąga ona skalę masową, będzie służyć informowaniu społeczeństwa. Ze świadomością użytkowników internetu nie jest najlepiej. Należy z różnych punktów widzenia pokazywać w jaki sposób rozpoznawać zjawiska dezinformacji - mówi Krzysztof Silicki, zastępca dyrektora NASK. - Staramy się podwyższać czujność i informować o potencjalnym zagrożeniu przed wyborami - dodaje.

Różne aspekty dezinformacyjne przybierają na sile w kluczowych dla danej społeczności momentach. Jest to jednak zjawisko ciągłe. Świadczą o tym stałe narracje wykorzystywane w bieżących kampaniach dezinformacyjnych w Polsce. Wśród sporej grupy tematów, pojawiają się cyklicznie te, które uwypuklają tezy odnoszące się do prawicowego ekstremizmu, rusofobii, szowinizmu, erozji demokracji, faszyzmu, nazizmu, populizmu i nacjonalizmu, antysemityzmu. W Polsce działania wymierzone przeciwko dezinformacji podejmują różne instytucje, w tym Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Ministerstwo Cyfryzacji, NASK.

Kto jest celem ataków? Ankietowani w badaniu NASK wskazują na rząd i instytucje centralne (41,5 proc.), partie opozycyjne (36,5), system oświaty i nauczyciele (31,1), aktorzy, muzycy, celebryci (26,8), indywidualni politycy (26,5), kościół katolicki (23,9).

Obywatel, który jest świadkiem próby manipulacji, trollingu, przekazywania nieprawdziwych informacji - może i powinien reagować. Po pierwsze tego typu treści nie należy rozpowszechniać, a jeśli krążą po sieci - to zgłaszać do administratora strony lub do organizacji fact-checkingowych. Portale społecznościowe, takie jak Facebook i Twitter dają możliwość zgłoszenia treści do moderatorów. Im więcej zgłoszeń, tym większa szansa, że moderatorzy szybciej przyjrzą się podejrzanej informacji. Od kwietnia 2019 r. AFP sprawdza prawdziwość informacji zamieszczonych na portalu Facebook. Każdą informację, która wydaje się nieprawdziwa lub wprowadzająca w błąd można zgłosić także na stronie Stowarzyszenia Demagog. Po drugie, warto zapamiętać adres strony bezpiecznewybory.pl. - Portal ma wymiar edukacyjny. Chcemy podnosić kwalifikacje cyfrowe obywateli - przypomina Wojciech Pawlak, dyrektor Centrum Zastosowań Sztucznej Inteligencji i Analiz Danych. To na portalu bezpiecznewybory.pl znaleźć można informacje o tym czym jest dezinformacja, jakie przybiera formy, jakie są przykłady tego rodzaju działań na przestrzeni ostatnich miesięcy.

- Portal bezpiecznewybory.pl, to narzędzie, które ma edukować, ale jest też miejscem, gdzie można i trzeba zgłaszać nieprawidłowości. Jeśli jakakolwiek treść spotkana w internecie jest groźna, a przede wszystkim fałszywa, to trzeba ją zgłaszać. Walka z dezinformacją to jest wyzwanie. Mamy coraz więcej narzędzi, które pozwalają nam kontrolować i monitorować to zjawisko - wyjaśnia Zagórski.

Po trzecie natomiast, pamiętajmy, że podstawowe zasady bezpieczeństwa stosowane na co dzień pozwalają skutecznie skalę zjawiska ograniczać. Nie wszystko, co przeczytasz w internecie jest prawdziwe. To podstawowa sprawa, która tak jak zasada ograniczonego zaufania na drodze, powinna być stosowana przez użytkowników internetu. Informacja, która szybko się rozpowszechnia nie sprawia automatycznie, że jest ona prawdziwa. Pamiętaj, że konto internetowe może być fałszywe. W maju i czerwcu 2018 r. Twitter usunął ponad 70 mln fałszywych kont. Z kolei Facebook od stycznia do września 2018 roku miał zamknąć ponad 2 miliardy fałszywych profili.

Podczas kampanii wyborczej warto być szczególnie czujnym, jeśli chodzi o szkodliwe zjawiska w internecie. Zgłoszenia nadużyć związanych z bezpieczeństwem użytkowników sieci przyjmuje również zespół CERT Polska w Państwowym Instytucie Badawczym NASK. Ponad jedna trzecia internatów (37,1 proc.) nigdy nie sprawdza, czy informacje, które czytają w sieci, są wiarygodnie, a 37,8 proc. czyni to sporadycznie. Jedynie co czwarty badany (25,2 proc.) zadeklarował, że dokonuje weryfikacji informacji stosunkowo często (za raportem NASK). - Dezinformacja wywiera wpływ na wszystkie dziedziny naszego życia. Zwłaszcza w dobie trwającej cyfrowej rewolucji, zjawisko to osiągnęło niewyobrażalną wcześniej skalę - konstatuje Silicki.

mk

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: fake news
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »