Reklama

Jak przyspieszyć transformację polskiej gospodarki

Pandemia przyspieszyła proces cyfryzacji. Najnowsze rozwiązania chmurowe, nowoczesne modele sztucznej inteligencji - już w rodzimym biznesie i urzędach są. Ale transformacja w kierunku większej cyfryzacji produkcji i usług - także tych publicznych - to też konieczność wykształcenie odpowiednich kompetencji po stronie obywateli. Czy Polacy osiągnęli cyfrową dojrzałość?

- Polacy są już absolutnie dojrzali do rozwiązań cyfrowych - mówił Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, a wcześniej wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej podczas kongresu Impact’20. Dodał, że właściwie projekty już nie tylko dla pracodawców, ale i konsumentów można już robić wyłącznie cyfrowo. I to się dzieje.

Kryzysowe przyspieszenie

Reklama

Natomiast Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ocenia, że "w perspektywie zmian, które dokonały się w ostatnich latach, tę dojrzałość cyfrową osiągamy".

Dotyczy to też instytucji publicznych. To jest jednak proces i de facto nie można powiedzieć dzisiaj, że Polska osiągnęła tak wysoki poziom, że nie ma już wyzwań czy problemów do rozwiązania. - Jest wręcz przeciwnie. Ogromny rozwój technologiczny, oczekiwania są tak duże, że do tej dojrzałości instytucjonalnej na pewno dążymy, ale jako organizacja (ZUS - red.) przez okres kilku lat przygotowań absolutnie osiągnęliśmy bardzo wysoki poziom - podkreśla Uścińska.

Przypomina, że w okresie pandemii ZUS przejął na siebie kilkadziesiąt proc. nowych zadań. Pierwsze projekty powstawały z wykorzystaniem dostępnych rozwiązań technologicznych. W tym czasie ZUS postawił jednak na inwestycje. Końcowe projekty to już był całkowicie zautomatyzowany sposób składania wniosków o dodatek solidarnościowy i polski bon turystyczny. - Doinwestowaliśmy bardzo platformę usług elektronicznych. Twórcy w 2012 r. nawet nie śnili o tym do czego będzie wykorzystana PUE. Jest to proces ciągły i bardzo dużo jest jeszcze wyzwań. Nie tylko u konkretnej instytucji, ale tej współpracy w obszarze międzyinstytucjonalnym - ocenia prezes ZUS.

Sektor bankowy w Polsce przez lata wyznaczał trendy technologiczne i był wskazywany nie tylko w Polsce, ale również Europie i świecie jako jeden z liderów cyfryzacji otwartej na klienta. Wiceprezes PKO Banku Polskiego Adam Marciniak podkreśla jednak, że ta "dojrzałość cyfrowa cały czas nam ucieka". 

- Jeśli już wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej, zaczynamy spełniać oczekiwania, które zostały zdefiniowane na początku pewnego procesu, to widać, że pociąg ucieka - tłumaczy Marciniak. Jednocześnie dodaje, że w obecnym kształcie architektury cyfrowej firmy dochodzą do granicy tradycyjnego modelu rozwoju. Co to oznacza? 

- Patrząc jak się rozwija świat oparty o bezpośrednie relacje z klientem - jest on w innej epoce, jeśli chodzi o wykorzystanie najnowszych technologii, takich trendów jak sztuczna inteligencja, chmura, machine learning, który jest elementem implementacji AI. To wszystko już jest krok dalej. My jako sektor finansowy musimy zacząć z tego korzystać bardziej aktywnie, w taki sposób jak korzystają z tego wszyscy liderzy cyfrowi na rynku - dodaje wiceprezes PKO Banku Polskiego.

Jego zdaniem ostatnie dwa lata w Polsce były intensywną pracą, żeby ten szkielet nowej architektury zbudować. - Z Polskim Funduszem Rozwoju udało się nam to zrobić. Mamy chmurę krajową, która spowodowała, że największe firmy cyfrowe zainwestowały i zbudują w Polsce swoje ośrodki cyfrowe. To pozwoli nam w efektywny sposób rozwijać się i dążyć do tej dojrzałości, która jest przed nami nie do końca zdefiniowana - tłumaczy.

Kluczowe bezpieczeństwo

Dariusz Piotrowski, dyrektor generalny Dell Technologies w Polsce, mówi, że "umiejętność obsługi komputera, telefonu, aplikacji jest bieżąca. Tak samo instytucje osiągnęły już niezwykle wysoki poziom dojrzałości". O wiele gorzej jest w sektorze MŚP. - Tam wykorzystanie w pełni wszystkich zasobów cyfrowych i tego co ta rewolucja cyfrowa daje, procesy wewnątrz tych firm nie są do końca cyfrowe. Informatyzacja przedsiębiorstw już się nam udała. Cyfryzacja jest dla nas zadaniem - dodaje.

Rozmawiając o rewolucji cyfrowej nie można pomijać kwestii regulacyjnych. I tu pojawia się pytanie: Kto ma wyznaczać standardy dla dojrzałości cyfrowych, które Polska chce osiągnąć? Czy producenci rozwiązań, rząd, przedsiębiorcy, urzędy a może klienci i konsumenci? Niespójność, brak koordynacji mogą powodować problemy.

- Pewien stopień regulacji jest potrzeby w obszarze cyfrowego świata, bo bez tego zginiemy: będziemy mieli za dużo zagrożeń. Jeśli patrzymy na nowoczesność przez pryzmat chmury, AI, uczenia maszynowego - to internetu nie da się regulować. W tej chwili nikt w sposób świadomy nie chce tego robić. Natomiast mechanizmy internetu są regulowane. Tak samo będzie z chmurą. Nie da się chmury jako takiej uregulować, bo jest to pojęcie dosyć abstrakcyjne. Ale pracujemy nad tym, żeby regulować obszary chociażby z perspektywy bezpieczeństwa. Bez tego pojawiają się określone ryzyka - tłumaczy. Jest to więc zadanie dla użytkowników, regulatorów.

Projekty bez papieru

Jeśli chodzi o MŚP to - wiceprezes PFR przypomina, że w tarczy finansowej prawie 346 tys. firm pozyskało 61 mld zł subwencji - a wszystko odbywało się wyłącznie przez internet. Co zrobić jednak, żeby przyśpieszyć cyfryzację? - Mieć ambitne projekty, łamać schematy i nie bać się. To, co zrobiliśmy w PFR: to był pierwszy publiczny projekt, w którym nie ma papieru. Dodatek solidarnościowy i bon turystyczny to ta sama droga - mówi Marczuk. Współpraca administracyjna, komercyjne usługi tworzenie baz danych są niezwykle istotne. To zadziałało w przypadku tarczy finansowej, gdzie ta wymiana informacji z ZUS, KAS, KIR była kluczowa. 

- Z PKO Bankiem Polskim stawiamy chmurę krajową. To jest nasza odpowiedź z jednej strony na zapotrzebowanie, z drugiej, że nie jesteśmy skazani na innych, ale kreujemy swój własny know-how - dodaje Marczuk.

Prezes ZUS pytana o bezpieczeństwo baz danych przekonuje, że "od strony prawnej regulacje są na bardzo wysokim poziomie; od strony technologicznej - inwestycje są czynione coraz to droższe i nowocześniejsze". - Próby dostania się do bazy danych były, są i będą. Naszym zadaniem jest takie skonsolidowanie wysiłków o różnym charakterze, by te bazy były bezpieczne. I to robimy - dodaje.

Natomiast wiceprezes PKO BP zwraca uwagę, że nie ma dzisiaj możliwości, by osiągnąć 100-proc. bezpieczeństwo, chociażby dlatego, że nie sposób dzisiaj ocenić podatności, które się pojawią w przyszłości. - Bazujemy na bardzo rozległym systemie, wielu urządzeń produkowanych na całym świecie. Budowanie takiego systemu zabezpieczeń jest procesem ciągłym. Wydatki na obszar cyberbezpieczeństwa rosły najszybciej w stosunku do pozostałych wydatków, jeśli chodzi o cyfryzację. Pojawiają się nowe kanały dostępu. Ataki coraz częściej są w kierunku klienta. Tam jest element wyciągania informacji - tłumaczy Marciniak.

W czasach COVID-19 nawet jeśli firmy szukają oszczędności, to w sferze cyberbezpieczeństwa jest to ciągłe zwiększanie budżetów. To, że 100-proc. bezpieczeństwo nie istnieje - mówi też Piotrowski. - Wyścig będzie trwał. Nawet w najlepszej wierze wytwarzane technologie mogą być użyte w dwojaki sposób. Dziś zaawansowane sposoby dotarcia do danych w nieźle zabezpieczonych bazach, opierają się na słabościach człowieka. Technologicznie dostarczamy w 99,9 proc. dobre systemy, ale potem jest człowiek, który może tę dziurę stworzyć. Tylko mądre połączenie technologii z wiedza mogą dać najwyższe poziomy bezpieczeństwa - mówi Piotrowski. 

d.e.

Tekst powstał w ramach cyklu "Czas na chmurę", którego partnerem jest PKO BP

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: nowe technologie
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »