Erasmus znakiem czasów i trampoliną do sukcesu

Przełamuje bariery i ograniczenia, uczy poruszania się w wielokulturowym świecie, a dla pracodawcy jest dodatkową gwarancją, że pracownik jest lepiej przygotowany do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami - to tylko niektóre cechy programu Erasmus+, które wyliczyli uczestnicy debaty “Erasmus kiedyś i dziś. Jak kształcić przyszłe pokolenia?”.

Współpraca europejska w obszarze edukacji rozpoczęła się w 1991 roku. Polska, jako pełnoprawny członek, przystąpiła do programów mobilności w 1998 roku, na 6 lat przed wejściem do Unii Europejskiej. 

- Jeszcze wtedy Erasmus był w fazie rozgrzewania się, programy unijne dotyczyły tylko pewnego zakresu działalności edukacyjnej, były skierowane do edukacji zawodowej i do szkolnictwa wyższego - wspomina dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Narodowej Agencji Programu Erasmus+ i Europejskiego Korpusu Solidarności.  

Potem powstał program Sokrates, a po nim Erasmus i Erasmus+. Zaś w poprzedniej perspektywie finansowej UE - program "Uczenie się przez całe życie", który włączył do Erasmusa szkolnictwo zawodowe. - Można śmiało powiedzieć, że w kontekście tych wielu lat i kilku perspektyw finansowych mamy sytuację, że program Erasmus+ skupia wszystkie sektory edukacyjne. Ma ofertę skierowaną do wszystkich zainteresowanych, takich jak przedsiębiorcy, stowarzyszenia i fundacje - zwraca uwagę Poszytek. 

Cenne doświadczenie, ważny punkt w CV

 Od lat ulubionymi kierunkami dla Polaków jest południe Europy - Hiszpania i Włochy. Trzecie miejsce zajmują Niemcy.

 - Ciekawym zjawiskiem była popularność Portugalii. Kraj ten zajmował dla wyjeżdżających z Polski 4. miejsce podczas gdy dla portugalskich studentów Polska była kierunkiem numer jeden - wskazuje szef Narodowej Agencji i przypomina, że kiedy w 1998 r. Polska wchodziła do programu, na dziesięciu wyjeżdżających był jeden przyjeżdżający. - Teraz stosunek wynosi jeden do dwóch. Pokazuje to, jak bardzo zmieniła się pozycja naszego kraju i jak bardzo zmieniły się uczelnie - podkreśla dr Poszytek. Dodaje, że Polska stała się nie tylko formalnie pełnoprawnym graczem ale też, w sposób naturalny, ważnym elementem na europejskiej mapie Erasmusa. 

Każdy wyjazd składa się z prozaicznych rzeczy, dzięki którym uczestnik programu nabywa kompetencji miękkich. Coraz mniejszą barierą jest znajomość języka. Dzięki internetowi i kontaktom uczestników mobilności o wiele łatwiej też o zakwaterowanie. Niknie lęk przed wyjazdami samemu.

- To jest wyjazd w nieznane, nie wiemy czego się spodziewać. W ostatnich latach coraz więcej osób się na to decyduje, a potem przyznaje, że mimo początkowych trudów, to była dobra decyzja - ocenia Dominika Jastrzębowska, koordynator mobilności w Erasmus Student Network Polska (ESN).

A wszystko to razem - zapewniają uczestnicy debaty - przekłada się na usamodzielnienie. - Kiedy współpracuję ze studentami, którzy wyjeżdżali na Erasmusa, mam wrażenie, że to jest inny typ studenta, zahartowany - twierdzi prof. Rafał Wiśniewski, dyrektor Narodowego Centrum Kultury. I nie ukrywa, że ubiegający się o pracę, mający w swoim CV udział w programie, mają większe szanse na jej zdobycie. - Z punktu widzenia pracodawcy zwracam na to uwagę. Taka osoba jest lepiej postrzegana i lepiej rokuje. Z nią bym chętniej pracował i warto jej dać szansę - zapewnia dyrektor Narodowego Centrum Kultury.

Nie tylko edukacja

Program Erasmus+ został wpisany do założeń strategicznych wielu szkół wyższych, między innymi Państwowej Uczelni Zawodowej we Włocławku. Zagraniczni studenci uczący się w ramach wymiany, stanowią tam 5 proc. wszystkich.

Specjalnie dla nich uczelnia stworzyła moduły, dzięki którym zajęcia odbywają się też w języku angielskim. - Oni dodają pewną wartość, pewien internacjonalizm dla lokalnej społeczności. Stają się ambasadorami społeczności lokalnej i Polski. Widzimy filmiki, które potem udostępniają w mediach społecznościowych. To są piękne laurki i dla naszego kraju i dla naszej społeczności - zwraca uwagę rektor uczelni, dr Robert Musiałkiewicz.   

Bo Erasmus to nie tylko przyswajanie wiedzy ale też nabywanie umiejętności i kompetencji. - Pierwszoplanowym hasłem jest usamodzielnienie się. Osoby znajdujące się w innym kontekście kulturowym muszą sobie dać radę, zrozumieć w jaki sposób funkcjonuje system edukacji, jak wygląda życie codzienne - argumentuje prof. Rafał Wiśniewski. Jego zdaniem, korzyści płynące z programu wykraczają daleko poza system edukacji. - Kto wchodzi do tej wody wraca już inną osobą. To proces stawania się człowiekiem, który może funkcjonować w społeczeństwie multikulturowym - podkreśla prof. Wiśniewski. 

Dlatego popularność i zainteresowanie programem rośnie. - Wydaje mi się, że jednym z czynników, dlaczego to tak ewoluowało, jest fakt, że wymiany są bardzo doceniane przez pracodawców, którzy widzą, że młodzi ludzie są dużo bardziej otwarci na zmiany, poszukują rozwiązań, są bardziej kreatywni i mają lepsze umiejętności językowe - argumentuje Dominika Jastrzębowska. W zglobalizowanym świecie trudno bowiem mówić o przedsiębiorstwach lokalnych czy krajowych. Każde z nich, chcąc osiągnąć sukces, musi mieć pracowników z doświadczeniami wyniesionymi z zagranicznych placówek. - Znam przypadki, gdzie udaje się pracownikom wykorzystać w życiu zawodowym prywatne relacje, nabyte podczas wyjazdów Erasmusa, co przekłada się na ich pozycję w firmie i jak sądzę, też na płace - wskazuje dr Robert Musiałkiewicz. 

Ważne kompetencje miękkie

Z badań wynika, że stypendystom Erasmusa jest łatwiej wejść na rynek pracy. Mają też większą pewność do tworzenia samemu miejsca pracy.

- Nie tylko są pewniejsi podczas rozmów rekrutacyjnych ale też mają większą odwagę w tworzeniu własnych działalności gospodarczych - podkreśla dyrektor generalny FRSE. Zwraca uwagę, że wpływ na to mają nie tylko nabywane za granicą kompetencje twarde, zawodowe, ale też miękkie, społeczne. - To budowanie pewności siebie, co powoduje, że losy tych studentów na rynku pracy są łatwe do przewidzenia. A właśnie taki jest główny cel Komisji Europejskiej - przypomina Paweł Poszytek. 

Edukacja jest często drugorzędnym celem Erasmusa. - Podstawowa sprawa to aspekt kulturalno-społeczny, który podobnie jak edukacja jest równie ważny w życiu zawodowym. Żeby móc organizować pracę i czas innym, trzeba umieć zorganizować ją sobie - podkreśla dr Robert Musiałkiewicz. Ważne też aby podczas studiów wyjść ze "strefy komfortu", jaką się miało na uczelni. - Trzeba się odważyć zmienić coś w swoim życiu. Ta decyzja wychodzi zazwyczaj na dobre - zapewnia prof. Wiśniewski. Przypomina, że w większości przypadków studenci wybierają uczelnie, które mają wyższe rankingi niż macierzyste. - Ma się okazję studiować w innym, bardziej rozpoznawalnym światowo systemie edukacji - podkreśla. 

Punkt zwrotny w karierze


Dzięki Erasmusowi mobilność stała się wyznacznikiem odnoszenia sukcesu i gwarantem kariery zawodowej. - Przez lata Erasmus stał się trampoliną do sukcesu. Z programu o charakterze elitarnym powstał program egalitarny. W systemie edukacyjnym Europy Erasmus został silnie zakorzeniony i teraz my traktujemy go jako swój własny - dodaje prof. Rafał Wiśniewski, dyrektor Narodowego Centrum Kultury.

Program doceniają pracodawcy. - Z ich punktu widzenia to strzał w dziesiątkę. Uczestnik Erasmusa pokazał, że mu zależy, że te pół roku, które przeżył w innym środowisku stanowiły dla niego punkt zwrotny w karierze zawodowej. Później, wracając na swój grunt, pomnaża te dobra - zapewnia dyrektor Narodowego Centrum Kultury. 

Osiągnięte korzyści doceniają uczestnicy programu. - Postrzegam siebie jako absolwenta Erasmusa i wiele temu programowi zawdzięczam - przyznaje Artiom Komardin, współzałożyciel i wiceprezes SENSE Inteligentne Dachy. I dodaje, że nie wyobraża sobie przedsiębiorcy, osoby, która przeszła ścieżkę zawodową w dużych korporacjach, bez wyjazdów na Erasmusa. - To w jakiś sposób mnie ukształtowało. Dało wiarę w siebie, pozwoliło na odważenie się na założenie własnego biznesu - podkreśla wiceprezes SENSE Inteligentne Dachy. 

Mimo, że Erasmus funkcjonuje od 34 lat, wciąż istnieją bariery, na które narzekają uczestnicy. Jedną z nich jest liczba dokumentów, jakie należy wypełnić przed wyjazdem. - Często jest ich bardzo dużo. W nowym programie Erasmus+ część dokumentów jest już w formie online - mówi Dominika Jastrzębowska.

Kolejnym obszarem, który czeka na poprawę jest uznawalność Erasmusa. - Faktem jest, że są to krótkoterminowe wyjazdy na jeden semestr. Mamy problemy z uznaniem tego semestru jako kontynuacji nauki przez uczelnie - wskazuje dyrektor generalny FRSE. Podkreśla jednak, że polskie placówki zwykle potrafią włączyć wyjazdy w tok studiów. Największy problem mają z tym uniwersytety krajów najdłużej zrzeszonych w UE. 

Trwająca pandemia wytworzyła sytuację, w której nagle wszyscy musieli dostosować się do nowych warunków. - Sytuacja pandemiczna pokazała, jak bardzo Erasmus+ pomaga w dostosowaniu się do nowych wymagań: do rozwoju kompetencji kognitywnych, radzenia sobie ze stresem i trudną sytuacją, kompetencji cyfrowych, bo wykorzystywanie nowoczesnej technologii kompensuje inne niedostatki - wylicza dyrektor generalny FRSE. Jego zdaniem, dzieje się tak dzięki innowacyjności i umiejętności szybkiego przystosowania się do nowych warunków. - Program Erasmus+ jest integralną, nieodłączną częścią sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Każdy musi tego typu doświadczenie przejść, bez względu na to, w jakiej branży działa - zapewnia dr Paweł Poszytek.

ew

Partnerem debaty jest Narodowa Agencja Programu Erasmus + i Europejskiego Korpusu Solidarności.  

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »