Reklama

Uczyć pokoju muzyką

Co roku latem, w 24-tysięcznym Jaworze na Dolnym Śląsku gromadzą się melomani z całej Europy. Przyjeżdżają by wziąć udział w międzynarodowych Jaworskich Koncertach Pokoju.

Ich organizatorem jest jaworskie Muzeum Regionalne, a impreza odbywa się dzięki wsparciu gmin i dotacjom Fundacji KGHM Polska Miedź.

Od 23 lat na melomanów czeka w Jaworze cykl pięciu koncertów: dwa orkiestrowe, jazzowy, koncert dla dzieci i ostatni - kameralny. W Jaworskich Koncertach Pokoju występowali m.in.: Chór Poznańskie Słowiki pod dyr. Stefana Stuligrosza, Windsbacher Knabenchor, Orkiestra Amadeus pod dyrekcją Agnieszki Duczmal, Spirituals Singers Band, Zespół Folkowy "Sierra Manta", Chór Synagogi pod Białym Bocianem we Wrocławiu, Sinfonietta Cracovia. Także soliści: Wanda Wiłkomirska, Konstanty Andrzej Kulka, Joachim Grubich, Józef Serafin, Wiesław Ochman, Włodzimierz Nahorny i Zbigniew Namysłowski.

Reklama

W tym roku wydarzenie zostało zorganizowane na przełomie maja i czerwca. Utwory Mozarta i Beethovena grała Toruńska Orkiestra Symfoniczna, nowoorleańskie rytmy zaprezentowało MaBaSo Trio a na Bal Renesansowy zaprosiła Kameralna Orkiestra Złotego Wieku. Z myślą o najmłodszych, koncert poświęcony swingowi zorganizowano 19 czerwca - w dniu zakończenia roku szkolnego.

- Przy organizacji Jaworskich Koncertów Pokoju korzystamy z pomocy Fundacji KGHM regularnie, od kilkunastu lat - powiedział Arkadiusz Muła dyrektor Muzeum Regionalnego w Jaworze. Organizator wydarzenia podkreślił, że projekt wpisał się już w kalendarz kulturalny Dolnego Śląska.

Wyjątkowa jest nie tylko treść koncertów, ale też ich oprawa. Imprezy odbywają się w unikatowym wnętrzu XVII-wiecznego, barokowego Kościoła Pokoju. Drewniana świątynia została wybudowana na mocy pokoju westfalskiego kończącego wojnę 30-letnią. Na jej budowę zgodził się cesarz Ferdynand III Habsburg, postawił jednak warunki: kościół ma być zbudowany z gliny i drewna, ma powstać poza murami miasta, nie może mieć wież ani przypominać dotychczas stawianych świątyń. W rezultacie skonstruowano jedną z największych w Europie budowli "fachwerkowych", która może pomieścić 6 tysięcy osób. Mistrzowsko wykonana świątynia przed 17 laty została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

Muzeum Regionalne w Jaworze korzysta z pomocy Fundacji KGHM Polska Miedź nie tylko przy organizacji letnich koncertów. Dzięki wsparciu kombinatu jaworska placówka razem z Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu zrealizowały projekt "Ratujemy dziedzictwo Piastów Śląskich. W 1050 rocznicę Chrztu Polski".

Dzięki niemu odnowiono XVII-wieczny portret ostatniego śląskiego Piasta - młodego księcia Jerzego Wilhelma, który zmarł w 1675 roku w Legnicy mając zaledwie 15 lat. Obraz będący własnością Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu poddano działaniom restauratorskim w Pracowni Konserwacji Dzieł Sztuki Muzeum Regionalnego w Jaworze. - Rzecz dotyczyła żmudnej konserwacji a potem prezentacji postaci ostatniego Piasta legnickiego, reprezentanta polskiej dynastii, która zaprowadziła chrześcijaństwo - mówi Arkadiusz Muła.

Prace konserwatorskie trwały prawie rok i po ich zakończeniu odrestaurowany obraz był prezentowany we Wrocławiu, Legnicy i Jaworze. - U nas prezentacja portretu odbyła się 11 listopada 2017 roku w dniu święta patrona Jawora, św. Marcina, którego kult wprowadzili w naszym mieście Piastowie - wspomina dyrektor muzeum. Multimedialnym prezentacjom przygotowanym przez pracowników Muzeum Regionalnego w Jaworze towarzyszyły wykłady o historii dynastii i o konserwacji zabytku a także kameralne koncerty muzyki barokowej. - Pamiętam, że w Legnicy w prezentacji obrazu wzięło udział ponad sto osób - mówi Muła.

Muzeum w Jaworze współpracuje też z działającym przy KGHM muzeum minerałów i skamieniałości. Przy organizacji wystawy "Skarbiec Sudetów" spółka miedziowa wypożyczyła kilka należących do niej eksponatów. - Dzięki współpracy, otrzymaliśmy na wystawę między innymi odcisk ryby z morza cechsztyńskiego. Skamielinę sprzed 230 mln lat znaleziono na głębokości 600 metrów. W kamieniu zostały odciśnięte nie tylko łuski ale i kształt całej ryby. Jest to jedyny znany nam, zachowany w całości odcisk - informuje Teresa Chołubek-Spyt z Muzeum Regionalnego w Jaworze. Przed milionami lat morze cechsztyńskie obejmowało tereny sięgające teraz od Grenlandii aż do Sudetów, Gór Świętokrzyskich i pogranicza litewsko-łotewskiego. Wydobywanie przez górników skamielin ryb i skorupiaków jest też dowodem, że dolnośląska miedź "rodziła się" w morzu.

Muzeum regionalne w Jaworze posiada prawie 5 tysięcy eksponatów, wiele z nich unikatowych. Między innymi XIV-wieczne księgi sądowe ostatnich Piastów - woskowe brudnopisy do notowania podczas sesji rady. Podziwiać można miecze średniowieczne ze stali damasceńskiej, jakich w swoich zbiorach nie ma nawet Wawel, pochodzącą z XVI wieku panoramę miasta Jawora - najstarszą na Śląsku i zespół form piernikarskich z warsztatu mistrza Schuberta z przełomu XVIII i XIX wieku. Jawor bowiem wypiekał pierniki sto lat przed Toruniem. A w XIX wieku, na Krajowych Targach Cukierniczych w Legnicy jaworskie pierniki w kształcie uli zdobyły złoty medal i jedzono je w obu Amerykach i całej Europie. W przyszłym roku zbiory placówki wzbogacą się o kolekcję malowanej ceramiki łużyckiej z siódmego wieku p.n.e. Zabytki pochodzą z cmentarzyska z epoki brązu, które znaleziono podczas budowy drogi ekspresowej S3. Znalezisko jest porównywane do słynnego Biskupina.

fg

Materiał powstał we współpracy z KGHM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »