Reklama

Debata Interii: Gospodarka hamuje, ale do kryzysu daleko

Chińska gospodarka spowalnia, schłodzenie to będzie jednak częściowo neutralizowane działaniami stymulującymi chińskiego rządu. Niepokojąco wyglądają dane napływające z Niemiec. Najmniejsze obawy budzi sytuacja w Stanach Zjednoczonych - uznali uczestnicy debaty Interii "Kondycja gospodarki a rozwój rynków surowcowych".

- Największe powody do niepokoju daje Europa. Dane makroekonomiczne wskazują na najsilniejsze spowolnienie, zmieniły też retorykę Europejskiego Banku Centralnego jeśli chodzi o perspektywy polityki monetarnej - powiedział Artur Płuska, analityk PKO BP podczas debaty Interii poświęconej kondycji gospodarki światowej i jej wpływowi na rynki surowcowe. Wskazał on szczególnie na słabość Niemiec. Potwierdza to Jakub Szkopek, analityk DM mBanku. - Niemiecka gospodarka prezentuje się najsłabiej w starej Unii. Tutejsze wskaźniki spadły do najniższych poziomów od kilku lat - powiedział Szkopek. Zdaniem Płuski, sytuację jeszcze bardziej pogorszyłoby wprowadzenie przez USA ceł na samochody sprowadzane z Europy, czym grożą Stany Zjednoczone. To uderzyłoby szczególnie w Niemcy, które są głównym eksporterem aut do USA.

Reklama

Problemy niemieckiej gospodarki oznaczają kłopoty dla Polski. Jest to bowiem główny kierunek eksportowy dla firm znad Wisły. - Część z nich wskazuje na mniejszy napływ nowych zamówień, szczególnie z Niemiec. Mamy sygnały od niektórych emitentów, że są bardziej powściągliwi niż rok temu, jeśli chodzi o kontraktację całoroczną. Podchodzą ostrożnie do swoich prognoz sprzedaży - mówi Szkopek.

Zawirowania dotknęły także Chiny. Rynki na początku roku były poważnie zaniepokojone wyhamowaniem tamtejszej gospodarki. W 2018 roku rozwijała się ona najwolniej od 28 lat - PKB wzrósł o 6,6 proc. Kolejny miesiąc z rzędu spada liczba rejestracji samochodów w Chinach, przy czym zniżki są dość znaczące, rzędu 15-20 proc. Ale schłodzenie nie musi być aż tak dotkliwe - może je neutralizować polityka stymulacyjna ze strony chińskiego rządu. - Są propozycje forsowane przez tamtejsze władze, żeby dopłacać do nowych samochodów, czy też obniżać podatki na nowe auta albo subsydiować kupno dużego AGD. Prowadzone są też programy infrastrukturalne. Chiny jedenasty miesiąc z rzędu pompują do gospodarki więcej gotówki, nowych kredytów w ujęciu rok do roku. To napawa rynki pewnym optymizmem - zwraca uwagę Szkopek. Dodaje, że w drugiej połowie roku spodziewana jest poprawa sytuacji w Chinach właśnie ze względu na działania stymulacyjne.

Dużą niepewność wprowadziła na rynki wojna handlowa między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie domagają się m.in. ochrony amerykańskiej własności intelektualnej i ograniczenia transferu technologii do Chin. Oba kraje zaczęły nakładać nawzajem cła na swoje towary. Objęły one wymianę handlową wartą setki miliardów dolarów rocznie. Po raz ostatni Amerykanie nałożyli cła pod koniec września zeszłego roku - 10 proc. na towary, których roczny import do USA sięga 200 mld dol. Opłaty miały wzrosnąć od stycznia 2019 r. do 25 proc., strony zdecydowały się jednak na podjęcie rozmów w sprawie zażegnania konfliktu, dając sobie czas do 1 marca. Ostatnio prezydent USA Donald Trump oznajmił, że przedłuży rozejm, biorąc pod uwagę postęp negocjacji między obiema stronami. To wniosło optymizm na rynki.

- Gospodarka chińska będzie nadal spowalniać, następują strukturalne zmiany, będziemy dalej ten proces obserwować. Chodzi jednak o to, by był on łagodny, nie gwałtowny, by wyhamowanie nie przeniosło się na inne rynki - informuje Płuska. - Front wojny handlowej między USA a Chinami jest powoli wygaszany, przynajmniej widać taką chęć ze strony administracji Donalda Trumpa. To na pewno będzie pozytywnie wpływać na największą gospodarkę azjatycką - dodał.

Najlepiej wygląda natomiast, zdaniem ekspertów, sytuacja w Stanach Zjednoczonych. Według Płuski i tam widać pewne spowolnienie, ale jest ono łagodne. - Patrząc szerzej, na wzrost gospodarczy, na dynamiki w poszczególnych sektorach - przemysłowym, usług - można zauważyć, że wskaźniki są na przyzwoitym poziomie. Napłynęły ostatnio dane dotyczące spadku sprzedaży detalicznej, ale myślę, że to jednorazowe odczyty. Gospodarka amerykańska powinna się dalej rozwijać - uważa analityk PKO BP.

Według ekspertów, kryzys w najbliższym czasie raczej nam nie grozi. - Nie ma sygnałów, by globalna gospodarka weszła w recesję w perspektywie roku czy dwóch lat - ocenia Artur Płuska. Choć oczywiście dużo zależy od geopolityki. Zaostrzenie konfliktów handlowych może skutkować gwałtowniejszym hamowaniem. Póki co jednak wydaje się, że nawet strony będące w konflikcie nie chcą stawiać spraw na ostrzu noża, co daje nadzieję na to, że ze spowolnienia wyjdziemy obronną ręką.

Monika Borkowska

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »