Reklama

Inwestycje, czyli chwiejny filar gospodarki

Gospodarka wychodzi z kryzysu wywołanego przez pandemię ale po to, żeby wzrost był stabilny potrzebne są inwestycje. Tymczasem inwestycje właśnie są najbardziej chwiejnym filarem naszej gospodarki. Jeśli jednak inwestycje ruszą, będzie to także szansa dla sektora bankowego - mówił podczas XXX Forum Ekonomicznego w Karpaczu były minister, a obecnie wiceprezes banku Pekao Jerzy Kwieciński.

- Żebyśmy mieli dobre efekty (gospodarcze) wzrost musi być oparty na wzroście inwestycji. Pieniądze na to muszą pochodzić z banków. Widzę to jako szansę dla naszego sektora bankowego - powiedział Jerzy Kwieciński.

Przez sześć ostatnich lat udział inwestycji w polskim PKB wciąż się kurczy. Wzrost gospodarki ciągnie konsumpcja, rozniecana kolejnymi transferami socjalnymi. GUS przy okazji danych o wzroście PKB w II kwartale o 11 proc. rok do roku ogłosił także, że stopa inwestycji spadła do 14,7 proc. z 15,8 proc. przed rokiem. A równocześnie pieniądze publiczne przeznaczone na osłonę gospodarki po wybuchu pandemii spowodowały spadek popytu na kredyt ze strony przedsiębiorstw, a zwłaszcza na kredyt inwestycyjny.

Reklama

- Powinniśmy oprzeć przyszłość na rozwoju inwestycji. To znacznie bardziej stabilna siła rozwoju gospodarki - mówił Jerzy Kwieciński.

Tymczasem polskie banki zaangażowane są głównie kredyty konsumpcyjne i hipoteczne. - Wartość tych kredytów w stosunku do polskiego PKB daje im miejsce w czołówce państw Unii. Zupełnie odwrotnie jest pod względem udziału w PKB kredytów dla przedsiębiorstw. Tu jesteśmy w Unii na jednym z ostatnich miejsc - mówił Jacek Bartkiewicz, naukowiec z SGH, były członek zarządu NBP.

A równocześnie cały polski sektor bankowy miał w zeszłym roku ujemną rentowność kapitałów (ROE) i rentowność aktywów (ROA). Do końca czerwca tego roku rentowność aktywów odbiła do zaledwie 0,11 proc. i była ponad cztery razy niższa niż rok wcześniej. Wskaźnik ROE wyniósł 1,31 proc. i był ponad trzy razy niższy niż rok wcześniej. Ale rentowność polskich banków spada już od lat.

Co jest tego przyczyną? Jacek Bartkiewicz wymienia: podatek bankowy, inne obciążenia regulacyjne, trzy obniżki stóp procentowych na wiosnę zeszłego roku, które doprowadziły stopę główną NBP do 0,1 proc., rezerwy, jakie banki tworzą na kredyty we frankach i oczywiście możliwe starty kredytowe spowodowane pogorszeniem się sytuacji wielu firm w okresie pandemii pomimo pomocy publicznej.

Co spowodowały obniżki stóp?

- Bardzo uderzyła nas obniżka stóp procentowych, bo spadły nasze dochody odsetkowe. Fakt, że to źródło dochodów znacząco zmalało (...) stanowi dla nas bardzo poważny problem. Ale sądzę, że przy tak wysokiej inflacji niemożliwe będzie utrzymanie stóp procentowych na tak niskim poziomie. To jednak dla nas duży problem - powiedział Jerzy Kwieciński.

Mimo inflacji i spadającej rentowności banków Rada Polityki Pieniężnej nie podniosła w środę stóp procentowych.

- Mamy nadzieję, że polityka pieniężna zacznie się normalizować, to znaczy, że skutecznie będziemy walczyć z inflacją - powiedział Jacek Bartkiewicz.

Jak pandemia uderzyła w polskie firmy? To dopiero się okaże, bo wiele z nich z pomocy publicznej korzystało i pozwalało to na spłacanie kredytów. Poza tym były "wakacje kredytowe", które objęły wiele przedsiębiorstw.

- To prawda, że są firmy, które mają problemy, ale jak widzimy przez pryzmat bilansu banku, skala nie jest duża. Dotyczy to branż najbardziej dotkniętych (przez pandemię), takich jak gastronomia, turystyka, branża eventowa, galerie handlowe i nie widzimy innych branż. W naszych bilansach widzimy też, że firmy mają bardzo dużo gotówki. Widzimy również, że nie wszystkie firmy potrafią się z tarczy rozliczyć - powiedział Jerzy Kwieciński.

Oprócz utrzymywania zbyt długo ekstremalnie niskich stóp procentowych największym problemem uderzającym w rentowność banków jest podatek bankowy. A skoro banki mają niską rentowność, nie mogą podnosić kapitałów (bo na kapitały odkładają zyski, a tych nie mają). A skoro nie mogą podnosić kapitałów, nie mogą też zwiększać kredytu.

- Do tej port rentowność bieżąca pozwalała bankom podnosić kapitały, ale podatek bankowy tę możliwość zlikwidował - powiedział Jacek Bartkiewicz.

- Podatek bankowy stanowi dla nas bardzo poważny problem. Wpływa na nasz wynik finansowy i powoduje, że koszt kapitału jest dla nas wyższy niż dla banków zagranicznych. Z tego powodu stajemy się niekonkurencyjni - dodał Jerzy Kwieciński.

Ale - co ważne - podatek bankowy nie tylko obniża zyski. Powoduje, że bankom nie opłaca się (zwłaszcza przy tak niskich stopach jak obecnie) udzielać kredytów, a zamiast tego kupują obligacje skarbowe. Teraz obligacje stanowią już jedną czwartą aktywów polskich banków.  

To bardzo poważny problem. Właśnie dlatego, że banki miały za dużo rządowych obligacji kryzys zadłużenia w strefie euro w latach 2010-12 pociągnął za sobą kryzys bankowy. NBP przestrzegał nawet, że spadek cen obligacji o 15 proc. poważnie naruszyłby kapitał niektórych polskich banków, a pozostałych osłabił.

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »