Reklama

Pandemia to nie tylko straty i nie dla wszystkich

Jakie szkody społeczeństwom i gospodarkom przyniesie pandemia - zaczynamy już szacować. Ale czy przyniesie jakieś korzyści? Ma szansę przyspieszyć cyfrową transformację gospodarek. Pomóc w stworzeniu społeczeństw cyfrowych - twierdzą uczestnicy XIII Kongresu Inwestycyjnego Xelion.

Praca zdalna, zakupy przez internet, zdalna nauka i konferencje on-line (takie właśnie jak Kongres Xelion), bankowość mobilna - wszystko to przetestowaliśmy podczas "pierwszej fali". Potem jednak wróciliśmy do biur, szkół, galerii handlowych. Niektóre banki podawały, że do stacjonarnych, tradycyjnych oddziałów wróciło nawet 95 proc. klientów. "Druga fala" może to znowu zupełnie odwrócić.

- Korzyścią będzie przyspieszona transformacja w przechodzeniu do kanałów mobilnych komunikacji i zdalnego kupowania usług. Zbudowane możliwości już z nami zostaną - mówił Grzegorz Olszewski, wiceprezes banku Pekao, który jest właścicielem Domu Inwestycyjnego Xelion, organizatora kongresu.

Reklama

- Czym dłużej potrwa pandemia, tym większy będzie jej wpływ, tym więcej obszarów gospodarki będzie przechodziło na kanały zdalne - dodał.

Wiceprezes Pekao podaje statystyki, które świadczą o tym, że podczas pandemii liczba kont zakładanych zdalnie, "na selfie" wystrzeliła w górę o 30 proc. Ponad połowy pożyczek konsumenckich bank udziela już zdalnie. 

O ile jednak sektor finansowy od dawna się do transformacji cyfrowej przygotowywał, a w okresie pandemii tylko wiele działań przyspieszył, wiele innych branż jest wciąż w powijakach. Choć szkoły przeszły już chrzest bojowy na wiosnę, nikomu nie przyszło do głowy, żeby z sukcesów i porażek wyciągnąć wnioski i lepiej przygotować się na jesień. Tymczasem zdalna nauka może nie tylko być koniecznością, ale dobrym wyborem.

- E-learning będzie trwałą zmianą, przejdzie na niego część systemów edukacyjnych, zwłaszcza szkoły wyższe. Ale musimy uczyć młodzież, jak się uczyć zdalnie. Musimy uczyć też nauczycieli - mówił Paweł Jakubik, wiceprezes Microsoft Polska.

Mimo, że praca i nauka zdalna w czasie "pierwszej fali" bywały tylko substytutem pracy i nauki, widać już, że "druga fala" powoduje, iż transformacja cyfrowa włącza kolejny bieg.   

- Mamy do czynienia z rozprzestrzenieniem się cyfrowych kanałów komunikacji i interakcji. Wideochaty zostają wprowadzane w coraz to nowych branżach. W "drugiej fali" będziemy mieli do czynienia ze zmianą zachowań konsumentów. Będą przeskakiwać pomiędzy kanałami - z apki do maila, potem na telefon, do przeglądarki - powiedział Paweł Jakubik.

To oczywiście nie znaczy, ze cały świat będzie już online i tak zostanie na zawsze. Choć niektórzy wcale nie marzą o pójściu do biura czy do szkoły, o tym, by pójść znowu do pubu marzą chyba wszyscy.

- Świat nie zostanie w onlinie, będziemy mieli modele hybrydowe - mówił Paweł Jakubik.

Podczas "pierwszej fali" gwałtownie rosła sprzedaż przez internet, ale potem wróciliśmy do galerii handlowych. "Druga fala" może spowodować, że nawyki zakupowe ulegną trwałej zmianie. Podobnie zresztą można oczekiwać, że ludzie nie wrócą już do biur, a zwłaszcza nie w tak wielkiej liczbie. A to znaczy duże zmiany dla właścicieli powierzchni biurowych.

- Czym dłużej potrwa pandemia, tym większy będzie jej wpływ. Tym więcej obszarów gospodarki będzie przechodziło na kanały zdalne - powiedział Grzegorz Olszewski.

Marek Jakubik uważa, że największą dynamikę rozwoju będą mieć usługi biznesowe w chmurze oraz technologia ultraszybkiego Internetu 5G. Pomimo stałego wzrostu przepustowości łączy internetowych już dziś narzekamy na to, że wideochaty się rwą, rozmówca znika, niewyraźnie go słychać. Za cyfryzacją biznesu będą podążać usługi publiczne - po latach nagle uświadomiliśmy sobie, że mamy podpis cyfrowy, który długo, długo nie był wykorzystywany. Teraz polskie organizacje wdrażają go masowo, podobnie jak coraz więcej przedsiębiorstw korzysta z usług w chmurze.  

Za tym wszystkim stoję jednak wymogi bezpieczeństwa. Trudno odbywać online ważne rozmowy handlowe czy dyplomatyczne nie mając pewności, że nikt nie podsłuchuje, a do takich zdarzeń już dochodziło.  

- Firmy muszą zabezpieczać swoje usługi, to obszar, który będzie je uwiarygodniał. Przenoszenie się tylu aspektów działalności do online to potencjalnie okazja dla tych, którzy chcą wyrządzić nam krzywdę. Atak przestępców może zachwiać biznesem - powiedział Grzegorz Olszewski.

Zdaniem Marka Dietla, prezesa warszawskiej giełdy, przedsiębiorstwa będą dążyły do  upraszczanie procesów i łańcuchów dostaw. Mówił on, że lepiej poradziły sobie w czasie pandemii firmy mniej "zglobalizowane". Firmy będą też poszukiwać rozwiązań, jak zwiększyć swoją odporność na szoki i nauczą się, że trzeba gromadzić większe zapasy gotówki. 

ram

Tekst powstał w ramach cyklu "Nie tylko o finansach", którego partnerem jest Bank Pekao.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »