Reklama

Piotr Bujak, PKO BP: Nowe kosztowne programy społeczne muszą poczekać

- Polska może szybko wrócić do "normalności" w obszarze finansów państwa, pod warunkiem - podkreśla w rozmowie z Interią Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego - że nie zostaną popełnione błędy fiskalne. - Nie możemy ulec złudzeniu, że z nadwyżką budżetową nawet już kilkudziesięciu miliardów złotych, stać nas na nowe bardzo kosztowne programy społeczne, na odważne wydawanie pieniędzy na inne cele niż te rozwojowe - mówi Bujak.

PKB Polski urośnie w 2021 r. nawet o 6 proc.? Bujak nie wyklucza takiej możliwości, ale podkreśla, że jest to wynik do osiągnięcia pod pewnymi warunkami.

- Przede wszystkim brak lockdownu, który mógłby się pojawić, gdyby kolejna fala pandemii obciążała służbę zdrowia, ale chodzi też o brak zakłóceń, które widzimy po stronie podażowej w globalnej gospodarce: w produkcji kluczowych surowców, z dostawami z Dalekiego Wschodu. To wszystko hamuje ożywienie gospodarcze po pandemii i powoduje, że bardziej realny na ten moment jest wzrost PKB o 5 proc. z plusem - mówił Bujak w studiu Interii podczas Forum Wizja Rozwoju 2021.

Reklama

Przyznaje też, że wariant Delta wirusa i kolejna fala pandemii w Polsce, będzie miała znacznie mniejsze konsekwencje ekonomiczne niż poprzednie.

- Mamy dane z takich krajów jak Wielka Brytania, gdzie fala spowodowana wariantem Delta już wystąpiła i wiemy, że przy podobnej liczbie zakażeń jak w poprzednich, tym razem liczba hospitalizacji i zgonów jest znacznie mniejsza. Nie ma presji, aby wprowadzać kosztowne gospodarczo lockdowny. O to opiera się założenie, że nawet jeśli - co bardzo prawdopodobne - będziemy mieli kolejną falę, to skutki ekonomiczne będą zupełnie inne niż w poprzednich - dodaje Bujak.

Inflacja wspiera budżet

Ministerstwo Finansów podało niedawno, że dochody budżetu państwa mogą być wyższe w tym roku o ok. 70 mld zł. Pytany o to Bujak, tłumaczy, że jest to efektem bardzo mocnego wzrostu bazy podatkowej, którą można przybliżyć nominalnym wzrostem PKB.

- Tu się mieści i realny wzrost PKB i inflacja, która średniorocznie będzie na poziomie powyżej 4 proc. Nominalny wzrost PKB będzie się ocierać o 10 proc., nie można wykluczyć, że nawet więcej. Przy tak szybkim wzroście bazy podatkowej, nawet bez podnoszenia stawek podatkowych, wpływy podatkowe szybko rosną, o kilkanaście a nawet kilkadziesiąt proc. w zależności od kategorii podatku - mówi Bujak. Podkreśla też, że sama inflacja jest przejawem dobrej koniunktury.



- Dobra koniunktura przejawiająca się w mocnym nominalnym wzroście PKB i bazy podatkowej, zapewnia dużo lepszą niż zaplanowano realizację budżetu państwa. Wynik samorządów też jest lepszy niż można było oczekiwać. Zapewne w sektorze ubezpieczeń społecznych też zobaczymy lepszy wynik finansowy na koniec tego roku niż zaplanowano. Już w tym roku deficyt całego sektora finansów publicznych może spaść poniżej poziomu 3 proc. PKB, czyli poniżej unijnego limitu - mówi Bujak i jak dodaje: także relacja długu publicznego do PKB w tym roku może zacząć się obniżać.

Bez kosztownych programów

 - Bez błędów fiskalnych jesteśmy w stanie bardzo szybko wrócić do normalności i bardzo szybko zredukować dług publiczny do poziomów sprzed pandemii bez - co ważne - zwiększania obciążeń podatkowych. Tutaj pomaga nam inflacja. Oczywiście jako konsumenci nie lubimy inflacji. Ma ona pośrednio dla nas wszystkich jednak pozytywne skutki: poprawia sytuację przedsiębiorstwa, dzięki czemu łatwiej jest o pracę, płace mogą rosnąć szybko. Inflacja sprzyja też wpływom podatkowym, powiększa bazę podatkową. Można powiedzieć, że jest to forma ukrytego podatku, ale dzięki temu nie trzeba podnosić tych prawdziwych i dość łagodnie możemy przywracać równowagę w finansach publicznych po takim kosztownym fiskalnie szoku jakim była i jest nadal pandemia - mówi Bujak.

Główny ekonomista PKO Banku Polskiego przestrzega jednak przed popełnianiem błędów fiskalnych w momencie wychodzenia z pandemii.

- Nie możemy ulec złudzeniu, że z nadwyżką budżetową (jest to tylko budżet centralny, a są inne podsektory finansów publicznych) nawet już kilkudziesięciu mld zł, stać nas na nowe bardzo kosztowne programy społeczne, na odważne wydawanie pieniędzy na inne cele niż rozwojowe. Z tym trzeba być bardzo ostrożnym, pamiętać o tym, że dług publiczny w Polsce, podobnie jak w innych krajach UE mocno wzrósł (w czasach pandemii - red.). Nam jest łatwiej ten dług redukować, ale to cały czas jest duże wyzwanie. Z tego powodu trzeba w finansach publicznych zachować umiarkowanie i unikać błędów na podejmowaniu zbyt kosztownych, nierozwojowych przedsięwzięć - zauważa Bujak.

Bujak pytany o ewentualną nadwyżkę w budżecie centralnym w 2022 r. twierdzi, że jest to osiągalne, jeśli nie będzie zarządzania aktywnego deficytem w czasie (przenoszenie wydatków i dochodów pomiędzy poszczególnymi latami, by zarządzać wynikiem sektora finansów publicznych w czasie), jeśli nie będzie kosztownych programów społecznych, nie rozpędzą się zanadto w 2022 r. wydatki rozwojowe związane z wykorzystaniem funduszy unijnych, Krajowego Planu Odbudowy i jeśli zostanie utrzymany wysoki nominalny wzrost PKB na poziomie co najmniej 8 proc.

- Wtedy będziemy się ocierać o zerowe saldo budżetu państwa, a nawet bardzo realna będzie nadwyżka oraz o zerowe saldo całego sektora finansów publicznych - mówi Bujak.

Tu ważny będzie też końcowy kształt zmian zaproponowanych w Polskim Ładzie i czy koszty, szczególnie w przyszłym roku zostaną umiarkowane, tak jak pierwotnie zaplanowano, czy będą jednak większe.

Stopy w górę dopiero za rok

Bujak wyklucza sytuację, że we wrześniu Rada Polityki Pieniężnej mogłaby na inflację, która w lipcu wyniosła 5 proc. w ujęciu rocznym, zareagować podwyżką stóp procentowych. Jak dodaje, wydaje się, że w ocenie większości członków RPP, sytuacja nie uległa zasadniczej zmianie.

Przekroczyliśmy psychologiczny poziom 5 proc. w przypadku inflacji CPI, ale nadal większość członków rady może twierdzić, poniekąd słusznie, że ten wzrost inflacji wynika z czynników poza kontrolą banku centralnego, czynników na które podwyżki stóp proc. nie działają - przypomina Bujak.

Jak podkreśla główny ekonomista PKO Banku Polskiego na najbliższym posiedzeniu rada może też chcieć poczekać na nową projekcję PKB i inflacji NBP (będzie dostępna w listopadzie - red.).

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

- Listopad jest ewentualnie takim pierwszym momentem, kiedy RPP może rozważać początek normalizacji polityki pieniężnej w Polsce. Ale nawet wtedy ta ocena sytuacji spowoduje, że stopy proc. pozostaną jeszcze bez zmian. Dopiero w przyszłym roku zaczną iść do góry - dodaje.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »