Reklama

Artur Rycak: Sygnalista, czyli donosiciel pozytywny

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego o ochronie osób zgłaszających naruszenia prawa Unii - nazywana dyrektywą o sygnalistach - obowiązuje w Polsce, choć tego prawa nie implementowano w Polsce. - Taka osoba - sygnalista - już podlega ochronie i gdyby poniosła konsekwencje przekazania informacji, może dochodzić odszkodowania od państwa, które nie wprowadziło na czas odpowiednich przepisów do porządku prawnego - mówi Interii dr Artur Rycak, adwokat w Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR.

Dyrektywa weszła w życie 17.12.2021 r. Polski rząd nie przygotował jednak projektu ustawy, która implementowałaby unijne prawo na grunt polski. Czy zatem dyrektywa u nas obowiązuje? - Dyrektywa oczywiście obowiązuje, nawet jeśli nie ma ustawy - wyjaśnia dr Artur Rycak. - W mojej ocenie prace nad ustawą potrwają jeszcze 2-3 miesiące, choć warto przypomnieć że parlament miał na to całe 2 lata - dodaje.

- W Polsce sygnalista to potocznie "donosiciel". Tyle że sygnalista to... donosiciel pozytywny, bo taka właśnie, pozytywna, jest motywacja jego działania. Unii chodziło o to by dodatkowo ochronić takie obszary jak zdrowie publiczne, dane osobowe czy bezpieczeństwo żywności. Zresztą każdemu pracodawcy powinno zależeć na renomie i wyjaśnieniu wątpliwych sytuacji. Większość zachodnich firm działających w Polsce ma już zresztą takie procedury. Warto pamiętać, że w okresie przejściowym - do grudnia 2023 - przedsiębiorcy prywatni, którzy zatrudniają do 250 osób, nie muszą jej jeszcze wdrażać. Ci, którzy zatrudniają do 50 osób, w ogóle są z dyrektywy - czy ustawy - wyłączeni - przypomina ekspert.

Reklama

- Unia od dawna zastanawiała się w jaki sposób pracownicy mogą zgłaszać nieprawidłowości w firmie bez angażowania organów ścigania, bo nie każda nieprawidłowość jest przestępstwem. Chodziło o to by poprawić funkcjonowanie firm w pewnych drażliwych obszarach np. w sferze zamówień publicznych, która zawsze narażona jest na korupcję. Dotąd osoba, która widzi nieprawidłowości, nie wiedziała co z tym zrobić. Nie każdy chce mieć kontakt z policją czy prokuraturą, gdzie trzeba złożyć zeznania i podpisać je własnym nazwiskiem. Dyrektywa daje sygnaliście anonimowość - dodaje Rycak.

- Powiadomiony przez sygnalistę pracodawca powinien powołać jakiś organ, komisję, która wątpliwości wyjaśni, zabezpieczyć kanał zgłoszeń, tak by sygnalista mógł być pewny swojej anonimowości. Komisja ma prawo wzywać świadków i przeglądać korespondencję firmową - ostatecznie przygotować ma raport dla pracodawcy. Oczywiście problem pojawi się jeśli sygnalista chce poinformować o nieprawidłowych działaniach prowadzonych przez samego pracodawcę - wtedy może zawiadomić organ zewnętrzny np. Komisję Nadzoru Finansowego czy Rzecznika Praw Obywatelskich. Najważniejsze że sygnalista nie może być poddany działaniom odwetowym - jeśli jednak będzie, może przed sądem domagać się odszkodowania np. z tytułu utraconych dochodów gdyby został zwolniony z pracy - wyjaśnia Artur Rycak.

Wojciech Szeląg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »