Reklama

Wojny handlowe ryzykiem dla surowców?

Dobra kondycja światowej gospodarki pozytywnie przełożyła się na rynek surowcowy.Perspektywy są dość dobre, choć pojawiają się ryzyka i niepewności związane z napięciami w handlu międzynarodowym, czy ryzykiem spowolnienia w kolejnych latach.

Globalny wzrost PKB wyniósł w 2017 r., według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, 3,8 proc. wobec 3,2 proc. rok wcześniej. Na tak dobry odczyt wpływ miały nie tylko wyniki gospodarcze krajów rozwijających się, ale również gospodarek dojrzałych. Dla przykładu - PKB Kanady wyniósł 3 proc., USA 2 proc., strefy euro 2,3 proc., Chin 6,9 proc., a Polski 4,6 proc.

Reklama

Na pozytywną sytuację na rynkach miała wpływ m.in. polityka monetarna, która umożliwiała firmom funkcjonowanie w środowisku ujemnych realnych stóp procentowych, co bezpośrednio wspierało konsumpcję. Korzystne otoczenie w połączeniu z pozytywnymi perspektywami gospodarki światowej przełożyło się na poprawę sentymentu do rynków surowcowych.

Wcześniej przez kilka lat ceny surowców spadały. Wiele firm miało problemy z płynnością. Nastąpiła fala restrukturyzacji, czemu towarzyszyło wstrzymanie planów inwestycyjnych. Rok 2016 przyniósł odbicie notowań. Dobra passa na rynku surowców trwała też przez cały kolejny rok, co sugerowało, że mamy do czynienia ze zmianą trendu, a nie jedynie wzrostową korektą notowań.

Wraz ze wzrostem popytu nastąpiły ograniczenia w podaży surowców. Przez lata spadków cen firmy nie inwestowały, przeczekując trudne czasy, tymczasem w momencie odbicia pojawił się problem ze zwiększeniem mocy, które nadążyłoby za popytem.

Ryzyka na horyzoncie

Otoczenie wciąż jest korzystne. MFW oczekuje, że dynamiczny rozwój światowej gospodarki będzie kontynuowany, choć w najnowszym odczycie obniżył prognozy globalnego PKB na 2018 i 2019 rok o 0,2 pkt. proc. względem prognoz z kwietnia tego roku. Była to pierwsza obniżka prognoz dla światowej gospodarki od lipca 2016 r. Aktualne szacunki zakładają dynamikę globalnego rocznego PKB na poziomie 3,7 proc. w latach 2018-2020 i 3,6 proc. w latach 2021-2022.

MFW wskazuje na zagrożenia w postaci dalszego nasilania się wojny handlowej między USA a innymi krajami, w tym Chinami oraz wyraźniejszego niż oczekiwano wzrostu stóp procentowych w krajach rozwiniętych, co powoduje wycofywanie kapitału z rynków wschodzących. Mimo to póki co sytuacja na rynku jest wiąż stabilna, choć np. listopadowe dane wskazują, że aktywność gospodarcza strefy euro rośnie najwolniej od niespełna czterech lat.

Wzrost światowej gospodarki, stała dynamika popytu w Chinach i opóźnienia projektów górniczych wpływające na ograniczoną dynamikę podaży wspierały w zeszłym roku ceny miedzi. Również w dziewięciu miesiącach 2018 r. ceny metalu rosły rok do roku - o 20 proc., do 6.642 dol./t. W samym trzecim kwartale tego roku notowania miedzi spadły w porównaniu z analogicznym okresem 2017 r. o 4 proc., do 6.105 dol./t, za sprawą zaostrzenia sytuacji w handlu międzynarodowym i umocnienia amerykańskiego dolara od początku roku.

Pozytywnym sygnałem jest rosnący globalny popyt na miedź. W samych Chinach ostrożne szacunki tempa wzrostu wynoszą ponad 4 proc. rok do roku. Systematycznie maleje poziom zapasów. Od marca 2018 r. zapasy miedzi w oficjalnych magazynach giełdowych spadły o ponad połowę.

Przedstawiciele polskiego producenta miedzi, koncernu KGHM, zakładają, że cena czerwonego metalu w 2019 r. dalej wzrośnie. Poza dobrymi perspektywami światowej gospodarki i spodziewanym wzrostem popytu, przemawiają za tym projekcje rozwoju produkcji pojazdów o napędzie elektrycznym.

Do produkcji jednego samochodu elektrycznego zużywa się dwu-czterokrotnie więcej miedzi niż w tradycyjnych spalinowych pojazdach. Zielona rewolucja pociągnie za sobą konieczność budowy infrastruktury niezbędnej do ładowania baterii samochodowych. Według raportu IDTechEx, zleconym przez International Copper Association, rosnąca liczba samochodów napędzanych elektrycznie przełoży się w ciągu dziesięciu lat na dziewięciokrotny wzrost zużycia miedzi w tym sektorze.

Ostrożnie sytuację oceniają jednak analitycy S&P Global Ratings. Ich zdaniem cena miedzi w 2019 r. wyniesie średnio 6.100 dol./t, a w 2020 6.200 dol./t. Fitch obawia się, że napięcia w handlu międzynarodowym zagrożą globalnemu popytowi.

Z kolei Goldman Sachs spodziewa się na koniec przyszłego roku ceny miedzi na poziomie ok. 7.000 dol./t. Wcześniej był bardziej optymistyczny - liczył na 8.000 dol./t, zrewidował jednak swoje szacunki w dół. Cena metalu, według analityków Goldmana, powinna utrzymać się w okolicach 7.000 USD/t przez najbliższych kilka lat. Dopiero w 2023 r. mogą pojawić się znaczące deficyty surowca na rynku, co przełożyłoby się na znaczący wzrost cen miedzi.

Również mediana prognoz 30 analityków ankietowanych w ostatnim czas przez Reutera, szacujących ceny miedzi na LME w 2019 r., wynosi 6.699 dol./t. W lipcowym sondażu prognoza była o 6 proc. wyższa. Analitycy obawiają się m.in. skutków wojen handlowych, oczekują też na dane chińskiej gospodarki.

Niespodzianka z ropą

Ropa naftowa drożała od stycznia 2016 r., kiedy to zanotowała dołek cenowy na poziomie nieco ponad 27 dol. za baryłkę. Od tamtej pory aż do początku października 2018 r. notowania czarnego złota pięły się do góry, dochodząc prawie do 85 dol./b, co było czteroletnim szczytem cenowym. Od tego poziomu ropa Brent potaniała już o 31 proc., schodząc po raz pierwszy od ponad roku poniżej 60 USD za baryłkę. To zaskoczenie dla rynku, który oczekiwał dalszych wzrostów surowca.

Ostatnie dane wskazują na wzrost wydobycia ropy w Arabii Saudyjskiej. Dużo surowca dostarczały też Stany Zjednoczone, a także Rosja. Część rynku obawia się, że zapotrzebowanie na ropę w przyszłym roku nie nadąży za zwiększonym wydobyciem, co może doprowadzić do powrotu nadwyżki surowca, z czym mieliśmy już do czynienia w latach 2015-2016.

Na listopadowym posiedzeniu członkowie OPEC i ich sojusznicy spotkali się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, rozmawiając o zmniejszeniu wydobycia. Choć ostatecznie nie doszli do porozumienia, uznali, że konieczna jest zmiana strategii, mimo że dopiero kilka miesięcy temu zdecydowali o zwiększeniu produkcji ropy. OPEC liczy się z nadpodażą surowca w 2019 r. Decyzja o ograniczeniu wydobycia może zapaść na kolejnym posiedzeniu, na początku grudnia. Wsparłaby ona kurs ropy.

W ostatnim czasie S&P Global Platts przeprowadził ankietę wśród 11 banków i brokerów naftowych i na jej podstawie szacuje, że cena Brent w 2019 r. wyniesie 75,5 dol./b, co jest poziomem zbliżonym do prognoz JP Morgan. Szacunki na ten rok mówią o cenie 79,9 dol./b.

Niedawno JP Morgan obniżył o prawie 10 dol. prognozowany średni kurs ropy Brent w 2019 r., do 73 dol./b z zakładanych wcześniej 83,5 dol./b. Rewizja podyktowana jest m.in. spodziewanym wzrostem podaży ropy amerykańskiej w drugiej połowie przyszłego roku. W 2020 r., zdaniem analityków amerykańskiego banku, cena ropy ma spaść jeszcze bardziej, do średniorocznego poziomu 64 dol./b.

Z kolei amerykańska EIA, Energy Information Administration, zakłada średnią cenę ropy Brent w 2019 r. na poziomie 72 dol./b wobec 73 dol./b zakładanej na ten rok.

Bez większego zainteresowania złotem

Cena złota od trzech lat porusza się w przedziale 1.150-1.350 dol. za uncję. Od kilku kwartałów rynek oczekiwał wybicia w górę, jednak to nie nastąpiło. Zamiast tego w połowie sierpnia notowania metalu ruszyły w kierunku 1.150 dol. za uncję, co było najniższym poziomem od 2016 r. Rynek ocenia, że złoto nie ma potencjału do dalszych zniżek, choćby ze względu na rodzący się popyt ze strony Dalekiego Wschodu.

Przyjmuje się, że ceny złota rosną w czasach kryzysu i recesji, gdy rośnie zapotrzebowanie na bezpieczne lokaty kapitału. Złoto to sposób na zabezpieczenie wartości pieniądza. Dotychczas ani niepewność polityczna w USA związana z prezydenturą Donalda Trumpa, ani kryzys turecki nie przełożyły się na wzmożone zainteresowanie inwestycją w bezpieczne złoto.

Kluczowe z punktu widzenia tego surowa wydaje się nastawienie do dolara. Przeważnie spadek kursu amerykańskiej waluty skutkuje wzrostem cen złota i odwrotnie. Póki co amerykańska gospodarka ma się dobrze, choć pojawiają się głosy zapowiadające jej załamanie w przyszłości. Oczekuje się jednak, że w najbliższym czasie dolar będzie silny, a to nie jest dobra wiadomość dla notowań złota.

td

Sprawdź bieżące notowania surowców na stronach Biznes INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »