Reklama

To popyt odpowiada za inflację w Polsce

Część członków Rady Polityki Pieniężnej proponuje "delikatne" rozpoczęcie normalizacji polityki pieniężnej, gdyż boją się odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych - powiedział podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego odbywającego się w Katowicach Eugeniusz Gatnar, członek RPP. Ocenił, że za wysoką inflację w Polsce odpowiadają również czynniki popytowe.

- Część członków RPP proponuje delikatne rozpoczęcie normalizacji polityki ponieważ boimy się o odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych - powiedział Eugeniusz Gatnar.

Po raz pierwszy w czerwcu tego roku mniejszość członków RPP poparła wniosek o podwyżkę stóp procentowych o 0,15 punktu procentowego. Wniosek ten nie zyskał jednak poparcia większości i główna stopa procentowa wynosi od maja 2020 roku 0,1 proc.

Tymczasem według danych GUS, w sierpniu wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniósł 5,5 proc. licząc rok do roku. NBP tłumaczy rekordowo wysoką inflację w Polsce głównie wzrostem cen towarów i surowców na rynkach światowych oraz "szokami podażowymi", na które polityka pieniężna nie ma wpływu.

Reklama

Eugeniusz Gatnar uważa jednak, że co najmniej połowa wzrostu cen w Polsce wynika z przyczyn popytowych.

- Z ostatniego odczytu 5,5 proc. za 2,5 punktu proc. odpowiadają czynniki podażowe, ale za 3 punkty proc. czynniki popytowe (...) Te czynniki popytowe nie wygasną, nie wygasną też czynniki podażowe, jak wzrost cen energii - powiedział członek RPP.

Dodał, że wciąż pojawiające się żądania płacowe mogą zapowiadać wystąpienie efektów drugiej rundy.    

- Jest obawa, ze spirala cenowo-płacowa może wystąpić - powiedział.

- Skoro rząd prowadzi tak luźna politykę fiskalną, to bank centralny powinien swoją politykę zaostrzać. Gospodarka odrobiła już straty i wróciła na ścieżkę wzrostu. Skoro gospodarka wraca na normalne tory, to wróćmy z ceną pieniądza - mówił Eugeniusz Gatnar.

- RPP zgodnie ze swoim mandatem powinna pokazać, że z inflacją walczy - dodał.

Eugeniusz Gatnar zwrócił również uwagę to, że niskie stopy procentowe prowadzą do powstawania nierównowagi w gospodarce. Takim przykładem jest rynek mieszkaniowy, szybki wzrost cen mieszkań i olbrzymi popyt na kredyty hipoteczne.

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »