Unia szykuje nam rząd gospodarczy eurogrupy

- Idea rządu gospodarczego strefy euro przybiera coraz bardziej realną formę - ocenił w środę z zadowoleniem minister spraw zagranicznych Francji Alain Juppe. Od wyników szczytu w Brukseli francuski rząd uzależnia przyjęcie nowego planu oszczędności budżetowych.

Juppe opowiedział się zdecydowanie za stworzeniem rządu gospodarczego eurogrupy. W jego przekonaniu, jest zasługą Francji, że idea powołania takiej instytucji "zyskuje coraz bardziej realną formę".

- Kiedy ma się wspólną walutę, to znaczy, że trzeba bardziej ujednolić nasze polityki budżetowe i podatkowe - podkreślił szef francuskiej dyplomacji.

Juppe zaznaczył w rozmowie na antenie radia France Inter, że "od wielu tygodni używa słowa federalizm" i dodał, że jego zdaniem należy bardziej zdecydowanie wcielać tę ideę w życie w eurogrupie.

- Teraz polityki budżetowe między krajami "17" będą bardziej powiązane - podkreślił Juppe. Dodał, że jednym z decydujących kroków w procesie tworzenia rządu ekonomicznego eurogrupy będzie planowane na 2013 rok ujednolicenie podatku od przedsiębiorstw we Francji i Niemczech.

Reklama

Rząd Francois Fillona nie wykluczył w środę kolejnego obniżenia prognozy wzrostu gospodarczego w sytuacji, gdyby zabrakło decydującego porozumienia eurogrupy podczas szczytu w Brukseli.

Minister ds. budżetu i zarazem rzeczniczka rządu Valerie Pecresse podkreśliła po środowym posiedzeniu gabinetu, że prezydent Nicolas Sarkozy "zmobilizował całą swoją energię, aby środowy szczyt zakończył się sukcesem". Dała do zrozumienia, że dopiero po spotkaniu w stolicy Belgii rząd wypowie się na temat ewentualnych zmian w projekcie przyszłorocznego budżetu Francji.

- Jesteśmy dziś w strefie wstrząsów. Pragniemy mieć jaśniejszą i bardziej stabilną wizję perspektywy eurogrupy, zanim na nowo przyjrzymy się naszym perspektywom wzrostu gospodarczego na przyszły rok - oświadczyła Pecresse na kilka godzin przed otwarciem szczytu eurolandu w Brukseli.

Rzeczniczka rządu dodała, że możliwy nowy plan oszczędności będzie zależeć także od "wskaźników ekonomicznych, które pojawią się w najbliższych dniach".

Dotychczas rząd Fillona w projekcie budżetu utrzymał na przyszły rok wzrost na poziomie 1,75 proc. PKB, choć zdaniem ekonomistów bardzo prawdopodobne jest jego obniżenie poniżej 1 proc.

Według specjalistów, francuski rząd będzie zmuszony do zwiększenia dyscypliny przyszłorocznego budżetu po tym, jak agencja ratingowa Moody's zagroziła w ubiegły poniedziałek obniżeniem poziomu wiarygodności kredytowej Francji po upływie trzech miesięcy.

Premier Fillon oświadczył w ubiegłym tygodniu, że rząd będzie musiał zdecydować się na "nowe środki oszczędnościowe", jeśli Francja nie odnotuje w 2012 roku wzrostu gospodarczego na poziomie co najmniej 1,5 proc. PKB. Paryż zobowiązał się do zredukowania deficytu z 7 proc. PKB w 2010 roku do 5,7 proc. w tym roku, aby stopniowo zejść w 2013 roku do wymaganego przez Brukselę poziomu 3 proc.

_ _ _ _ _

Rozmowy trwają

W Brukseli trwają negocjacje szefa grupy roboczej eurolandu z przedstawicielami sektora bankowego na temat strat, jakie będzie musiał on ponieść w związku z umorzeniem części greckiego długu. To jeden z kluczowych elementów planu antykryzysowego, który mają zatwierdzić liderzy eurogrupy na rozpoczynającym się dziś wieczorem (19.15) szczycie w belgijskiej stolicy.

Wcześniej (18.00) spotkają się liderzy wszystkich 27. krajów Unii. Jest już gotowy wstępny projekt wniosków ze szczytu. Dokument, do którego dotarło Polskie Radio nie przynosi na razie nowych informacji. W projekcie nie ma żadnych, konkretnych liczb. Jest tylko mowa o sposobie dokapitalizowania europejskich banków i o wyznaczeniu bezpiecznego poziomu płynności - chodzi o zwiększenie go z 5. do 9. procent, ale to już wstępnie uzgodniono w niedzielę. I wtedy właśnie wyliczono, że kwota dokapitalizowania europejskich banków wyniesie 108 miliardów euro. To ma przygotować banki na szok związany z umorzeniem części greckiego długu. Ta suma jednak nie pada w dokumencie, bo wciąż nie uzgodniono jak duże straty poniesie sektor prywatny. Jedna z propozycji obecnie negocjowanych przewiduje, że banki stracą do 60 procent pieniędzy zainwestowanych w greckie obligacje.

Przedstawiciele sektora prywatnego mówią, że mogą zgodzić na 40 procent. "Pewnie spotkają się w połowie i banki stracą połowę pieniędzy. Choć nie jest powiedziane, że decyzja zapadnie jeszcze dziś" - powiedział Polskiemu Radiu jeden z unijnych urzędników.

A to nie jest jedyny element planu ratunkowego, który pozostaje do wynegocjowania. Liderzy eurogrupy muszą jeszcze uzgodnić do jakiej kwoty i w jaki sposób wzmocnią europejski fundusz ratunkowy dla bankrutujących krajów, który obecnie wynosi ponad 400 miliardów euro. Mówi się, że jego zdolności pożyczkowe mają wynieść od biliona do nawet dwóch bilionów euro.

OPINIA

Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum imienia Adama Smitha, dzisiejszy szczyt strefy euro jest próbą odkupowania przez przywódców europejskich czasu, którego tak naprawdę nie mają. Na rozpoczynającym się wieczorem w Brukseli szczycie Eurogrupy powinny zapaść decyzje dotyczące planu ratunkowego dla strefy euro, co ma uspokoić sytuację na rynkach finansowych.

Jak powiedział IAR Andrzej Sadowski, po dzisiejszym szczycie należy się spodziewać kolejnych deklaracji, że strefa euro będzie jednością, że kanclerz Niemiec nie pozwoli na upadek Grecji, która już od dawna jest bankrutem.

Przywódcy europejscy nie mają ani pieniędzy ani czasu i prędzej czy później nastąpią sytuacje przez nich niekontrolowane - zaznaczył rozmówca IAR. Dodał, że granicą jest zderzenie się z matematyką i puste kasy. Póki co bowiem nie ma mechanizmu takiego jak w Ameryce, że prezydent Obama może nakazać druk pieniędzy. Przywódcy strefy Euro powinni dziś zdecydować jak wzmocnić EFSF, który ma obecnie 440 miliardów euro zdolności pożyczkowej.

PAP/IAR
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »