Od 1 lipca łatwiej będzie sprawdzić, na co urzędy czy publiczne instytucje - od ministerstw, po samorządy, szkoły i szpitale - wydają pieniądze za sprawą Centralnego Rejestru Umów (CRU). Ministerstwo Finansów od 1 kwietnia umożliwiało jednostkom sektora finansów publicznych składanie wniosków o założenie specjalnego konta w systemie CRU. Znajdą się tam wszelkiego rodzaju umowy na usługi, sprzedaż, dzieło czy zlecenia. Początkowo zakładano próg kwotowy na poziomie 10 tys. zł, jednak ostatecznie go zlikwidowano.
Rozwiązanie ma docelowo nie tylko zwiększyć przejrzystość poszczególnych wydatków, ale również zachęcić obywateli do częstszych kontroli. Do tej pory należało wnioskować o dostęp do informacji publicznej. Teraz nie będzie takiej konieczności.
Polacy nieufni w sprawie wydawania publicznych pieniędzy
Z analiz Instytutu Finansów Publicznych wynika, że zdecydowana większość Polaków popiera wprowadzenie CRU.
W rozmowie z Interią Biznes wiceprezeska zarządu IPF Patrycja Satora ocenia, że CRU nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z przejrzystością finansów publicznych, ale może być największym krokiem naprzód w tym obszarze od wielu lat.
"Po raz pierwszy obywatele otrzymają jedno, centralne miejsce, w którym będą mogli sprawdzić, jak wydawane są publiczne pieniądze. To właśnie jawność buduje zaufanie. Z naszych badań wynika, że aż 94 proc. Polaków uważa, że Centralny Rejestr Umów może pomóc odbudować zaufanie do zarządzania finansami publicznymi" - ocenia.
Obecnie poziom zaufania do zarządzania publicznymi pieniędzmi jest dość ograniczony - IFP wskazuje, że w dziesięciostopniowej skali wynosi średnio 4,3.

Szymon Osowski, prezes zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog, podobnie ocenia, że CRU może polepszyć ocenę funkcjonowania instytucji publicznych.
"Jednak na początku to będzie budziło zainteresowanie ze względu na to, że spora część z nas nie ma wiedzy o tym, jakie są wydatki urzędów i ile to kosztuje. Dopiero później zacznie się dyskusja o racjonalności wydatków. Tak działo się przez ostatnie lata w miejscach, gdzie urzędy same wprowadzały publicznie dostępne rejestry umów np. Szczecin" - podkreśla w naszej rozmowie.
Trudniej będzie ukryć nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy
Wiceprezeska IFP przyznaje, że choć system ma zwiększyć transparentność wydawania pieniędzy, CRU nie zastąpi kontroli, audytu czy odpowiedzialności karnej.
"Ryzyko nadużyć nigdy nie zniknie całkowicie. Natomiast jawność znacząco zwiększa prawdopodobieństwo wykrycia nieprawidłowości. Im więcej osób może patrzeć na wydatki publiczne tym trudniej ukryć niegospodarność" - podkreśla, wskazując, że rozwiązanie nie wyeliminuje całkowicie prawdopodobieństwa błędnego wprowadzenia umowy do rejestru lub w ogóle jej pominięcia.
"Dlatego od początku podkreślamy, że równie ważna jak sama ustawa jest jakość systemu: historia zmian, możliwość analizy danych, interoperacyjność oraz skuteczny nadzór nad kompletnością publikowanych informacji" - dodaje.
Prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog zwraca jednocześnie uwagę, że sama dostępność informacji o zawieranych umowach nie będzie wiązała się z wykrywaniem nieprawidłowości.
"Wydatki raczej dokonywane są formalnie poprawnie, ale ich racjonalność, powtarzalność dostawców, wysokość poszczególnych wydatków - to będzie podlegało ocenie, szczególnie, że będzie to można porównywać z innymi urzędami, np. poprzez tego samego dostawcę. Zrewolucjonizuje to, moim zdaniem, patrzenie w instytucjach publicznych na każdy wydatek" - ocenia.
CRU pokaże wydatki w ochronie zdrowia
Ministerstwo Finansów przekonuje, że system jest przygotowany do obsługi użytkowników.
"Od 1 lipca 2026 r. zostaną w nim udostępnione funkcjonalności, które pozwolą na realizację obowiązku ustawowego. Od momentu uruchomienia systemu CRU JSFP, tj. od 1 kwietnia 2026 r., nie mieliśmy problemów związanych z logowaniem. Zatem założenia biznesowe i techniczne, jakie zostały przyjęte na potrzeby tego systemu, wydają się być odpowiednie" - czytamy w przesłanym nam stanowisku.
Patrycja Satora ocenia, że działania informacyjne rządu w tym temacie są jednak niewystarczające.
"Mówimy o jednym z najważniejszych nowych narzędzi obywatelskich ostatnich lat. To rozwiązanie powinno być komunikowane przede wszystkim jako prawo obywateli do informacji, a nie wyłącznie jako zmiana administracyjna".
Środowisko lekarskie ostrzega przed CRU
Premier Donald Tusk przypomniał o CRU w tym tygodniu przy okazji procedowania ustawy o jawności wynagrodzeń lekarzy. "To umożliwi także kontrole płac w SPZOZ-ach, czyli w publicznej służbie zdrowia" - wyjaśniał.
Mimo poparcia zdecydowanej większości społeczeństwa, to właśnie środowisko medyczne negatywnie oceniło wprowadzenie CRU. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy ostrzegł, że system może przyspieszyć odpływ lekarzy z publicznych szpitali. I choć wskazują na konieczność wydatkowania pieniędzy w sposób przejrzysty, lekarze podkreślają, że "transparentność nie może oznaczać naruszania prawa do prywatności ani osłabiania bezpieczeństwa personelu medycznego i pacjentów".
Szymon Osowski mówi nam wprost - autorzy powyższego stanowiska "kompletnie nie rozumieją, czym jest jawność wydatków publicznych".
"Przecież już teraz wynagrodzenie każdego lekarza jest jawne w instytucjach publicznych, tylko trzeba o to zapytać. Nie chcę wierzyć, że to jest pisane na poważnie, że zwiększy to braki kadrowe, ponieważ duża grupa lekarzy przejdzie do prywatnych podmiotów. Tak się nie stanie. Dodam, że w CRU nie będzie wydatków spółek. To stanowisko jest wbrew doświadczeniom z Polski i też ze świata, gdzie takie rejestry istnieją, jest straszeniem jawnością. Jawność racjonalizuje wydatkownie środków publicznych i mam nadzieję, że OZZL też na tym zależy" - wyjaśnia.
CRU nie jest źródłem dodatkowych pieniędzy
Wiceprezeska IFP podkreśla jednocześnie, że CRU nie powstaje z myślą o jednej grupie zawodowej.
"To narzędzie obejmujące całe państwo - wszystkie jednostki sektora finansów publicznych i miliardy złotych wydatków. Warto rozmawiać o ewentualnych problemach, ale też o korzyściach wdrożeniowych w ochronie zdrowia, ale nie można przez ich pryzmat oceniać całego projektu, który ma fundamentalne znaczenie dla przejrzystości finansów publicznych" - przekonuje.
W jej ocenie narzędzie nie przyczyni się bezpośrednio do zwiększenia finansowania ochrony zdrowia, ale np. ułatwić porównywanie kosztów.
"To narzędzie wspierające lepsze zarządzanie, a nie źródło dodatkowych pieniędzy" - podsumowuje.
Paulina Błaziak














