W obecnej sytuacji geopolitycznej prowadzenie biznesu, także w Polsce, to duże wyzwanie. Swoją perspektywę przedstawił w rozmowie z Interią Biznes podczas Impact'26 dyrektor zarządzający firmy Wedel. Przyznał, że w zasadzie wszyscy przedsiębiorcy mierzą się z niestabilnością.
- Strategie, które firmy posiadają, czy nawet plany operacyjne, muszą mieć w dzisiejszej rzeczywistości zaszytą w sobie pewnego rodzaju elastyczność. Nie możemy twardo podchodzić do strategii, że jest już wyryta w skale i i przez najbliższe pięć lat ją będziemy realizować. Jeśli ktoś tak myśli, prędzej czy później wpędzi się w kłopoty - ocenił.
Sytuacja rynkowa nie sprzyja budowaniu strategii
W przypadku Wedla jednym z kluczowych czynników planowania produkcji jest cena kakao. W ostatnich miesiącach spadła w stosunku do poprzedniego roku, jednak daleko tu do względnej stabilności.
Nasz rozmówca przyznał, że trudno przewidzieć sytuację na rynku surowców. Wskazał, że w teorii kontrakty na kakao można kupować z dwuletnim wyprzedzeniem. Przyznał jedna, że dziś zamówienia robi w zupełnie inny sposób niż kilka lat temu.
- Trochę to, niestety, przypomina ruletkę. Nikt nie ma pojęcia, jakie będą ceny za tydzień czy jutro. Mamy, oczywiście, czynniki długookresowe, które powodują ocieplenie klimatu na świecie, insekty, dostęp do nawozów sztucznych. To są rzeczy, które da się przewidzieć, ale już na przykład wpływ funduszy hedgingowych, które kupują i sprzedają, spekulując kursami, nie (...) To są fundusze, które nie zajmują się produkowaniem czekolady czy używaniem kakao - kupują po to, żeby sprzedać tylko i wyłącznie za jakiś czas - wyjaśnił.
Wedel stawia na rozwój sieci lokali
Maciej Herman odniósł się do odpowiedzi firmy na zakupowe preferencje konsumentów. Jedną z nich są tzw. Wedlomaty, a więc automaty, dzięki którym można samodzielnie kupić czekoladowe produkty. Przyznał jednak, że nie można do końca tego nazwać nowością.
- Prawie 100 lat temu Jan Wedel postawił Wedlomaty w Parku Skaryszewskim w Warszawie (przy fabryce Wedla - red.). Także w wielu krajach, w Polsce zresztą też, maszyn tak zwanych vendingowych jest mnóstwo, tysiące na ulicach, więc to nie jest aż taka nowość. Nowość polega może na tym, że to od A do Z nasze maszyny. Konsumenci szukają produktów tradycyjnie w sklepach, szukają ich od jakiegoś czasu w internecie, a czasami, zwłaszcza jeśli mówimy o produktach impulsowych, szukają ich, można powiedzieć - wszędzie - powiedział.
Jednocześnie podkreślił, że marka stawia na rozwój pijalni czekolad.
- Będziemy co roku otwierać nowe lokale. Celujemy bardziej w trzycyfrowe liczby niż dwucyfrowe. Ale to nie dotyczy tylko Polski. (...) Bardzo mocno rozwijamy się w innych krajach. To jest element budowania doświadczenia dla konsumentów - ocenił.










