W skrócie
- Autorzy raportu EBC zwracają uwagę na słabe strony złota jako składnika rezerw. Jego cena jest zmienna, nie jest oprocentowane, a jego przechowywanie w formie fizycznej jest kosztowne.
- Licząc od styczniowego szczytu uncja złota potaniała o 25 proc. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. W latach 70. XX wieku i podczas kryzysu finansowego w 2008 roku korekty cenowe były ogromne i wyniosły odpowiednio 47 i 34 proc.
- Dopóki nie zakończy się wojna na Bliskim Wschodzie, dolar nadal będzie mocnym aktywem, za którym stoi potęga militarna Stanów Zjednoczonych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Złoto po raz pierwszy od 1996 roku wyprzedziło amerykańskie papiery skarbowe (treasuries) jako składnik rezerw narodowych utrzymywanych przez państwa i banki centralne. Innymi słowy, kruszec zyskał przewagę na dolarem. Ogłoszono to w dorocznym raporcie Europejskiego Banku Centralnego.
EBC staje w obronie euro
Złoto stanowiło około 27 procent globalnych aktywów rezerwowych na koniec 2025 roku i wyprzedziło obligacje USA, których udział spadł do 22 procent. Na trzecim miejscu znalazły się rezerwy denominowane w euro z 15-procentowym udziałem. EBC zaznacza, że o powyższych przetasowaniach zdecydował przede wszystkim historyczny rajd cen "żółtego metalu".
W ujęciu nominalnym cena złota wzrosła o około 60 procent w 2025 roku oraz o 30 procent w 2024 roku. Gdyby trzymać się notowań kruszcu z końca 2023 roku, to udział amerykańskich obligacji skarbowych w globalnych rezerwach byłby obliczany na 26 proc., a złoto i euro miałyby po 16 proc. Przy tej okazji EBC zachwala własną walutę podkreślając, że "emisja obligacji denominowanych w euro osiągnęła najwyższy poziom od momentu jej powstania, a podczas kilku okresów awersji do ryzyka w 2025 roku i na początku tego roku euro było traktowane jako bezpieczna przystań".
Złoto dobre na polityczne wstrząsy
Autorzy raportu EBC zwracają uwagę na słabe strony złota jako składnika rezerw. "Złoto w roli oficjalnego aktywa rezerwowego ma pewne ograniczenia w porównaniu z głównymi walutami fiducjarnymi (tradycyjnymi). Jego cena jest zmienna, nie jest oprocentowane, a jego przechowywanie w formie fizycznej jest kosztowne. Poza tym, podaż kruszcu nie jest w pełni elastyczna i nie dostosowuje się łatwo do zmian międzynarodowego popytu na płynność" - czytamy w opracowaniu.
Z danych ankietowych zebranych przez EBC wynika, że banki centralne trzymają złoto nie tylko w celu dywersyfikacji rezerw, ale także jako zabezpieczenie przed ryzykiem geopolitycznym. Poza tym duże znaczenie ma lęk przed szybko rosnącym zadłużeniem państw, co może osłabić poszczególne waluty.
W ostatnich latach złoto "zabłysło" jednak przede wszystkim jako odporne na sankcje i niepodlegające jurysdykcji innych państw. Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex, podkreśla, że kruszec jest aktywem pozbawionym ryzyka strony trzeciej, co oznacza, że nie da się go zablokować decyzją polityczną, jak to miało miejsce z innymi rezerwami walutowymi. To nie przypadek, że złoto zaczęło być kupowane na wielką skalę przez banki centralne w 2022 roku po napaści Rosji na Ukrainę i zamrożeniu przez Zachód zasobów walutowych Kremla. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy wykorzystali dolara jako narzędzie nacisku na Moskwę.
NBP daje przykład
Choć popyt banków na złoto w 2025 roku trochę zmalał, to był wystarczająco duży, aby zmienić układ sił w rachunku globalnych rezerw na korzyść "żółtego metalu". Banki centralne kupiły w minionym roku 863 tony złota, a największym jego nabywcą był nasz NBP z pulą 102 ton. Łącznie przez ostatnie trzy lata polskie rezerwy zostały powiększone o ponad 321 ton. Przez pierwszych pięć miesięcy tego roku zasób NBP wzrósł o około 79 ton.
Z najnowszego oświadczenia prezesa NBP Adama Glapińskiego wynika, że w tej chwili mamy 613 ton złota, a dążymy do poziomu 700 ton. Łączna wartość do tej pory zgromadzonego metalu to ponad 324 miliardy złotych. Wiemy też, że na koniec marca złoto stanowiło niemal 30 proc. ogółu rezerw walutowych Polski.
Wartość złota w światowych skarbcach zbliża się do 4 bilionów dolarów. Natomiast suma trzymanych w rezerwach amerykańskich obligacji skarbowych to około 3,9 biliona dolarów. EBC twierdzi, że systematyczne kupowanie złota przez kraje takie jak Chiny, Indie, Turcja, Czechy czy Polska przyczyniło się do zmiany struktury portfeli rezerw, a gwałtowna aprecjacja cen metalu dodatkowo powiększyła jego udział w całej puli.
Rosyjska poduszka bezpieczeństwa
Niektórzy komentatorzy za przełomowe wydarzenie na rynku uznali decyzję Centralnego Bank Federacji Rosyjskiej o sprzedaży w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku największego zasobu złota od ponad dwóch dekad. Rezerwy kruszcu zmalały o prawie 28 tony i spadły do najniższego poziomu od marca 2022 roku. Główną przyczyną tego ruchu była potrzeba łatania dziury budżetowej, która do końca marca 2026 roku sięgnęła astronomicznej kwoty 4,6 biliona rubli.
Kreml, zmagając się ze słabnącymi wpływami z eksportu surowców energetycznych, postanowił spieniężyć złoto, wymieniając je głównie na chińskie juany, które stały się kluczowym narzędziem rozliczeń po nałożeniu zachodnich sankcji. Rosja ewidentnie szykowała sobie taką poduszkę bezpieczeństwa przez lata, intensywnie zwiększając rezerwy metalu przed 2022 rokiem. Jednak skala rosyjskiej sprzedaży, choć rekordowa dla tego kraju, pozostaje relatywnie niewielka w kontekście całego globalnego rynku złota.
Burzliwy koniec tygodnia
Pierwszy tydzień czerwca zakończył się poważną zmianą notowań zarówno dolara, który jest najdroższy od dwóch miesięcy, jak i złota, które jest najtańsze od początku roku. Pod koniec stycznia uncja złota osiągała historyczne szczyty i kosztowała ponad 5600 dolarów. Teraz jednak osunęła się do 4350 dolarów. W tym samym czasie cena dolara wzrosła z niespełna 3,49 zł do ponad 3,68 zł. Natomiast eurodolar spadł z 1,21 do nieco ponad 1,15.
Walucie Amerykanów sprzyja utrzymująca się niepewność co do kontynuacji lub zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. Dopóki nie zostanie zawarty pokój dolar będzie nadal występował w roli mocnego aktywa, za którym stoi potęga militarna Stanów Zjednoczonych.
Duże znaczenie miały przedstawione tuż przed weekendem dane z rynku pracy w USA. Liczba etatów w sektorach pozarolniczych w maju 2026 roku była o 172 tysiące wyższa niż miesiąc wcześniej. To rezultat aż dwa razy lepszy od prognozowanego przez ekonomistów. Zatrudnienie w sektorze prywatnym też okazało się nadspodziewanie wysokie - zwiększyło się o 120 tysięcy etatów, podczas gdy zapowiadano przyrost rzędu 85 tysięcy. W dodatku, mocno w górę zrewidowano wyniki za marzec i kwiecień.
Wszystkie te liczby, świadczące o dobrym stanie gospodarki, natychmiast wpłynęły na zmianę oczekiwań co do kierunków polityki monetarnej amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Według narzędzia CME FedWatch, inwestorzy w tej chwili wyceniają na 68 proc. szansę na podwyżkę stóp w grudniu. Przed ogłoszeniem danych z rynku pracy w USA prawdopodobieństwo takiej decyzji było szacowane na 50 proc. Tu trzeba przypomnieć, że niedawno prezes NBP dał do zrozumienia, że nie należy spodziewać się podwyżek stóp procentowych w Polsce. Skoro Fed będzie bardziej "jastrzębi" niż nasza RPP, to dolar powinien w najbliższym czasie zwiększać przewagę nad złotym.
Złoto nie lubi podwyższonych stóp
Wysokie stopy w USA nie cieszą tych, którzy liczą na poprawę notowań złota. Kruszec jest pod presją polityki amerykańskiego banku centralnego określanej mianem "higher for longer" (wyżej na dłużej). W środowisku uporczywie wysokich stóp procentowych ujawniają się najsłabsze strony złota. Jest to aktywo, które nie wypłaca swoim właścicielom procentów ani dywidend. Rentowności obligacji, a także odsetki od lokat bankowych są dla "żółtego metalu" poważną konkurencją.
W dodatku, liczni analitycy przypominają, że złoto wcale nie jest odporne na wstrząsowe zmiany kursu. Licząc od styczniowego szczytu uncja kruszcu potaniała o 25 proc. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. W latach 70. XX wieku i podczas kryzysu finansowego w 2008 roku, korekty cenowe były ogromne i wyniosły odpowiednio 47 i 34 proc. Dopiero potem rynek wrócił do poprawiania rekordów.
Niektórzy eksperci twierdzą, że szansą dla złota może być… poważny kryzys w gospodarce Stanów Zjednoczonych. Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex, podkreśla, że kraj zbliża się do długu publicznego na poziomie 40 bilionów dolarów, co stanowiłoby około 125 proc. PKB. Tak zły wynik zanotowano tylko raz po II wojnie światowej. Przy tak ogromnym zadłużeniu Rezerwa Federalna miałaby bardzo ograniczone możliwości reagowania podwyżkami stóp na rosnącą inflację. Gdyby Fed zdecydował się na ujemne realne stopy procentowe, to zapewne zobaczylibyśmy duży wzrost cen metali szlachetnych.
Jacek Brzeski
















