W skrócie
- NBP obniżył stopy procentowe kilka dni po deklaracji prezesa Fed Jerome Powella, że cięcie stóp w USA w grudniu tego roku ”nie jest przesądzone”. To dało dolarowi przewagę na złotym.
- Prognozy dla amerykańskiej waluty są bardzo różne. Analitycy Crédit Agricole przewidują, że za dolara pod koniec przyszłego roku trzeba będzie płacić 3,85 zł. Eksperci BNP Paribas w tym samym czasie oczekują spadku do 3,36 zł.
- Wiele dużych instytucji finansowych spodziewa się w najbliższych kwartałach wzmocnienia złotego. Naszej walucie powinno pomagać regularne przekazywanie Polsce przez Unię Europejską znacznych środków finansowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na rynku walutowym na decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych czekano z umiarkowanym napięciem. Obniżka stopy referencyjnej o 25 punktów bazowych do 4,25 proc. nie była niespodzianką. Nic więc dziwnego, że osłabienie złotego wobec euro i dolara nastąpiło już kilkadziesiąt godzin przed werdyktem RPP.
NBP bardziej "gołębi"
Euro pierwszy tydzień listopada rozpoczęło od pokonania granicy 4,25 zł, co było najwyższą wartością od 14 października. Ekonomiści Banku Millennium przewidywali, że po oczekiwanym obniżeniu stóp procentowych przez NBP kurs wspólnej waluty w nadchodzących dniach może przesuwać się w kierunku kolejnych oporów na poziomach 4,265 i 4,275 zł.
Analitycy ING Banku zakładają, że w najbliższych miesiącach polityka luzowania monetarnego będzie kontynuowana. Cykl obniżek stóp miałby trwać do połowy 2026 roku. W rezultacie główna stopa spadłaby do 3,5 proc. Ekonomiści ING przypominają, że głównym celem NBP jest kontrola inflacji. W tej chwili dynamika cen konsumpcyjnych jest umiarkowana - wynosi 2,8 proc. i sytuuje się nieco powyżej pożądanego przez bank centralny poziomu 2,5 proc.
Jednak "gołębia" polityka RPP będzie przynosiła nie tylko korzystne skutki. "Taniejące kredyty i niskie stopy procentowe mogą stymulować konsumpcję i inwestycje, ale jednocześnie wywołują obawę o osłabienie wartości złotego. Słabsza waluta może podnosić ceny importowanych dóbr, co w dłuższym okresie może wpłynąć na dynamikę inflacji i stabilność finansową kraju" - czytamy w raporcie ING.
Dolar odzyskuje siłę
Bardziej niż euro wzmacniał się w tych dniach dolar. Notowania waluty Amerykanów przekraczały poziom 3,71 zł - najwyższy od końca lipca. Jeszcze 17 września za dolara płacono mniej niż 3,57 zł, co było najniższą wartością od ponad 7 lat. Specjaliści analizy technicznej prognozują, że jeśli obecna tendencja będzie kontynuowana, to dolar może podrożec do 3,77 zł, a w dalszej perspektywie zmierzałby ku oporowi na poziomie 3,91 zł.
Amerykańska waluta jest w ofensywie także wobec euro. Kurs eurodolara spadał nawet w okolice 1,147 i tym samym przełamywał ważne wsparcie. Analitycy techniczni nie wykluczają, że wspólna waluta będzie jeszcze słabsza i eurodolar cofnie się do 1,14, a nawet do 1,1275, czyli szczytu z lipca 2023 roku.
Na rynku walutowym najbardziej miarodajnym wskaźnikiem siły dolara jest jego indeks DXY budowany w oparciu o koszyk głównych walut. DXY przekroczył w ostatnich dniach poziom 100 punktów, poprzednio widziany w maju. Im bardziej rósł ostatnio indeks dolara, tym gorzej notowane były kryptowaluty i metale szlachetne.
Jeszcze raz potwierdziła się reguła, że umocnienie dolara wywiera psychologiczną presję na rynki innych aktywów. W ciągu ostatniego miesiąca bitcoin spadł z rekordowego poziomu 126 tysięcy dolarów do około 100 tysięcy dolarów. Natomiast uncja złota potaniała tylko w ciągu dwóch tygodni z 4400 do 3970 dolarów.
Fed pomógł amerykańskiej walucie
Nie ulega wątpliwości, że dolarowi sprzyja różnica zdań decydentów z Rezerwy Federalnej w kwestii dalszego luzowania polityki pieniężnej. Po tym jak amerykański bank centralny w zeszłym tygodniu obniżył stopy procentowe, prezes Fed Jerome Powell oznajmił, że kolejne cięcie w grudniu tego roku "nie jest przesądzone".
Z najnowszej ankiety CME FedWatch przeprowadzanej wśród inwestorów wynika, że prawdopodobieństwo grudniowej redukcji stóp spadło z 94 do 65 proc. Tak duża zmiana nastrojów musiała pomóc kursowi dolara. Podobnie jak rosnący chaos będący następstwem przedłużającego się shutdownu (zamknięcia rządu) w Waszyngtonie. Sytuację coraz bardziej komplikuje brak oficjalnych danych makroekonomicznych. Z tego powodu urzędnicy Fed w ostatnich dniach prezentowali sprzeczne poglądy na temat kondycji gospodarki USA.
Dan Morehead, dyrektor generalny Pantera Capital, ostatnio ostro krytykował decyzje Rezerwy Federalnej USA o prowadzeniu polityki obniżania stóp procentowych w warunkach rosnących deficytów i inflacji. Podkreślał, że takie działania osłabiają dolara amerykańskiego. Z kolei słaby dolar był - jego zdaniem - pierwotną przyczyną "bańki na wszystkim". Utrata wartości papierowego pieniądza podbijała ceny złota, kryptowalut i akcji. Wiele wskazuje na to, że ten trend właśnie się odwraca.
Prezydent RP można wpłynąć na złotego
Niektórzy eksperci spodziewają dalszej aprecjacji dolara wobec złotego. Przytaczany jest nie tylko argument, że naszej walucie zaszkodzą kolejne obniżki polskich stóp procentowych. Problemem dla światowych inwestorów może być też sytuacja polityczna w naszym kraju. Przewidywane jest bowiem wielokrotne korzystanie przez prezydenta Karola Nawrockiego z prawa weta wobec ustaw kluczowych dla rządu w jego polityce gospodarczej.
Analitycy Crédit Agricole prognozują, że za jednego dolara trzeba będzie płacić 3,74 zł w połowie 2026 roku i 3,85 zł pół roku później. Z kolei ekonomiści HSBC spodziewają się 3,73 zł w połowie przyszłego roku.
Argumenty niewierzących w siłę dolara
Choć na początku listopada dolar poprawił notowania względem złotego, to wiele dużych instytucji finansowych spodziewa się w najbliższych kwartałach osłabienia waluty Amerykanów. Złotemu powinno pomagać regularne przekazywanie Polsce przez Unię Europejską znacznych środków finansowych. W dalszej perspektywie nasza waluta miałaby skorzystać także na przewidywanym zawieszenie broni w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Eksperci RBC Capital Markets szacują, że cena dolara będzie się cofać do 3,59 zł w drugim kwartale 2026 roku, do 3,57 zł w trzecim kwartale i 3,53 zł w ostatnim kwartale przyszłego roku. Śmielszy jest scenariusz analityków Goldman Sachs, którzy w ostatnim czasie kilka razy rewidowali prognozy, zawsze na korzyść złotego. W tej chwili zakładają, że kurs dolara osuwać się będzie w kierunku 3,54 zł w ciągu trzech najbliższych miesięcy, 3,52 zł za pół roku i 3,44 zł za rok.
Spadku ceny dolara do złotego oczekują także ekonomiści Mitsubishi UFJ Financial Group (MUFG), czyli największej japońskiej grupy finansowo-bankowej. Ich zdaniem, amerykańska waluta potanieje do 3,542 zł jeszcze przed końcem tego roku, po czym kontynuować będzie rajd spadkowy w kierunku 3,463 zł w pierwszym kwartale 2026 roku i 3,424 zł do końca drugiego kwartału.
Jednak najbardziej niekorzystną projekcję dla dolara przedstawili w ostatnim czasie analitycy BNP Paribas. Przewidują spadek notowań do 3,50 zł jeszcze w tym kwartale, a potem kolejno do 3,44, 3,41 i 3,39 zł w trzech kwartałach 2026 roku. Natomiast pod koniec przyszłego roku za dolara mielibyśmy płacić tylko 3,36 zł.
Jacek Brzeski
















