W poniedziałek po godzinie 18:30 euro kosztowało niecałe 4,29 zł - najwięcej od kwietnia. Za dolara trzeba było zapłacić 3,75 zł - ostatnim razem notowano ten poziom w maju ubiegłego roku.
Jak zauważył Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ, sytuacja na EURUSD pozostanie kluczowym wyznacznikiem dla złotego.
"Rynki przestały reagować na doniesienia z Bliskiego Wschodu, uznając ostatnie wydarzenia za "specyfikę" tych negocjacji. Niemniej warto wziąć pod uwagę, że prawdopodobieństwo wydłużenia rozmów o kolejne 60 dni z końcem sierpnia pozostaje duże. Liczy się jednak to, jak zachowa się ropa, a ta po ostatnich, wyraźnych spadkach na razie nie ma chęci na odbicie (to na plus dla szerokiego obrazu makro)" - wskazał.
"Jastrzębia retoryka towarzysząca ostatniemu posiedzeniu Rezerwy Federalnej, odwrót inwestorów od ryzyka oraz niezłe dane z gospodarki wspierały w ostatnich tygodniach dolara, który umocnił się względem euro do najsilniejszego poziomu od przeszło roku. Dla amerykańskiej waluty fundamentalny pozostaje rozwój wydarzeń na linii USA-Iran oraz wszelkie zmiany dotyczące wycenianej ścieżki stóp procentowych Fedu" - ocenił Michał Jóźwiak, analityk XTB.
Złoto nieco mniej atrakcyjne dla inwestorów
Tymczasem cena uncji złota wynosi około 4040 dolarów.
Michał Pietrzyca, główny analityk techniczny w Domu Maklerskim BOŚ ocenia, że czynnikiem osłabiającym notowania złota jest zmniejszenie popytu na bezpieczne aktywa po sygnałach deeskalacji napięć na Bliskim Wschodzie.
"Informacje o planowanych rozmowach w Katarze oraz deklaracje dotyczące ograniczenia działań militarnych zmniejszyły premię geopolitycznego ryzyka, która jeszcze niedawno wspierała ceny kruszcu. Jednocześnie inwestorzy pozostają skoncentrowani na perspektywach polityki Rezerwy Federalnej. Utrzymujące się obawy inflacyjne oraz oczekiwania, że Fed może dłużej utrzymywać restrykcyjne warunki monetarne, zwiększają rentowności obligacji i umacniają dolara, co tradycyjnie ogranicza atrakcyjność złota jako aktywa nieprzynoszącego odsetek. Dodatkowym impulsem dla rynku będą publikowane pod koniec tygodnia dane z amerykańskiego rynku pracy (NFP), które mogą wpłynąć na oczekiwania dotyczące dalszych decyzji Fed" - wskazał w komentarzu.













