W ciągu dnia dolar minimalnie osłabił się - rano kosztował 3,60 zł. O grosz podrożał z kolei frank szwajcarski. W przypadku euro nie odnotowano zmian.
Dolar a ruch Trumpa w Wenezueli
Poniedziałek był pierwszym dniem roboczym po podjętych przez USA działaniach wobec Nicolasa Maduro, prezydenta Wenezueli. Nie widać jednak gwałtownych zmian na rynkach walutowych czy giełdowych z tego powodu.
"Para EURPLN czeka cierpliwie na konkretny impuls. Wydarzenia w Wenezueli mogą teoretycznie doprowadzić do opóźnienia, lub nawet zerwania rozmów pokojowych ws. Ukrainy, co może dać impuls do nieznacznego osłabienia naszej waluty. Niemniej dopóki nie zobaczymy wyraźniejszej zmiany sentymentu na Wall Street i umocnienia dolara, to na polskiej walucie nadal będzie dominował marazm." - ocenia Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.
Rynek skupia się na kluczowych wydarzeniach
Na brak reakcji rynku zwraca uwagę także Mikołaj Sobierajski, analityk XTB. Wyjaśnia, że stanowi to "sygnał, że hierarchia czynników wpływających na rynki finansowe uległa istotnej zmianie". W praktyce, jak tłumaczy, "inwestorzy wyraźnie rozróżniają dziś wydarzenia geopolityczne o marginalnym znaczeniu od tych, które mogą realnie wpłynąć na fundamenty globalnej gospodarki".
"Geopolityka nie przestała istnieć, jednak rynek coraz selektywniej ocenia ryzyka, koncentrując się przede wszystkim na tych, które mogą realnie zagrozić globalnemu wzrostowi gospodarczemu." - dodaje.












