BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami
Kurs EUR/PLN ubiegły tydzień spędził w przedziale 4,56-4,60. Skomplikowana sytuacja epidemiczna i zbliżający się wyrok Sądu Najwyższego wzmacniają niechęć do złotego (i innych walut regionu) wynikającą z rozchwiania światowych rynków. Biorąc to pod uwagę, należy ocenić, że tegoroczne szczyty kursu euro nie są bezpieczne i może dojść do ich wybicia. W obecnych warunkach trudno znaleźć czynnik, który - pomimo pozytywnych długoterminowych fundamentów - mógłby zachęcić inwestorów do kupowania polskiej waluty.

Kursy głównych walut
Są za to pierwsze oznaki, że dolar lokalny szczyt ma już za sobą. Z kolei funt powinien zachować swoją siłę. Bezsprzecznie najmocniej drożeją waluty powiązane z koniunkturą na rynku ropy, której baryłka w Londynie kosztuje już ok. 70 dolarów. Korona norweska, dolar kanadyjski, ale także rosyjski rubel zyskały od początku miesiąca względem złotego mniej więcej po 5 proc.
Rynek długu USA wciąż na pierwszym planie
Nieprzerwanie w centrum uwagi pozostaje rynek długu i rosnąca dochodowość, która jak na smyczy prowadzi inne rynki. W przypadku stanowiących punkt odniesienia amerykańskich 10-letnich papierów skarbowych na koniec roku wynosiła ona mniej niż 1 proc., dziś jest już ponad 70 pkt bazowych wyższa. Ceny obligacji kończyły poprzedni tydzień cna rocznych minimach. Rynek długu jest nadal mocno roztrzęsiony. Kilkanaście minionych sesji to kilka ostrych zwrotów w notowaniach, ale warto zauważyć, że ostatni z nich nie uderzył już tak mocno w Wall Street. Wprawdzie rynek technologiczny pozostaje nieco w tyle za średnią Dowa tworzoną przez największe spółki oraz indeksem S&P 500, które są na historycznych szczytach, ale Nasdaq również bliżej ma do rekordów niż do marcowego dołka, z którego odbił już na ok. 8 proc. Może to dowodzić, że inwestorzy po pierwszym szoku zaczynają godzić się z tendencjami na rynku obligacji.

Notowania indeksów giełdowych
Inną, wiele mówiącą o nastrojach na globalnych rynkach, tendencją jest obserwowany od miesiąca wyraźny wzrost siły relatywnej rynków akcji parkietów państw rozwiniętych względem świata gospodarek wschodzących. Potwierdza to ocenę, że po wstrząsie musi upłynąć więcej czasu, by kapitał szerokim strumieniem mógł popłynąć w kierunku emerging markets.
Rezerwa Federalna i maraton krajowych danych
Dla rynków długu, a co za tym idzie akcji, surowców i walut, bezsprzecznym wydarzeniem tygodnia jest posiedzenie Rezerwy Federalnej. Uwaga skupi się na tym, z jaką mocą władze zadeklarują niezadowolenie ze wzrostu rentowności obligacji. Przypomnijmy, że na tym polu porażkę poniósł ostatnio Jerome Powell. Należy spodziewać się mocnego podniesienia projekcji wzrostu oraz ścieżki inflacji. Wielką szansą na rajd dolara byłyby pierwsze przemycone do prognoz sygnały, że część decydentów zakłada także podwyżkę stóp procentowych w 2023 r., ale taki scenariusz ma znikome prawdopodobieństwo.

Suma bilansowa Rezerwy Federalnej
Swoje trzy grosze do wytłumienia silnych wzrostów oczekiwań inflacyjnych dorzucić mogą informacje dotyczące sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej w lutym. Podbicie pierwszego ze wskaźników spotęgowały dokonane w styczniu transfery socjalne wynikające z grudniowego pakietu pomocowego i ich efekt może wygasać. W drugim przypadku aktywność została zapewne podkopana przez atak zimy zaburzający m.in. funkcjonowanie sektora paliwowego.
Po skrajnie spokojnym tygodniu pod kątem liczby publikacji makroekonomicznych obrazujących, jak rodzima gospodarka radzi sobie w I kwartale przychodzi czas na ich prawdziwy wysyp. Będzie on równo rozłożony na wszystkie dni tygodnia. W jego pierwszej części w rozkładzie są dane o presji cenowej (poniedziałek i wtorek) oraz bilansie płatniczym (wtorek). Kolejne dni to statystyki z rynku pracy i przemysłu, a tydzień zwieńczą odczyty o sprzedaży detalicznej i produkcji budowlanej.
Bartosz Sawicki, Cinkciarz.pl
Rozlicz PIT online już teraz lub pobierz darmowy program









