Złoty: Prognozy po ostrym zwrocie EUR/PLN
Z trendu umocnienia złotego wyraźnie uchodzi para. Kurs euro nie sforsował 4,48 zł, czyli minimów z czerwca 2021 roku i dość dynamicznie zawraca ponad 4,50 zł. Spodziewamy się, że złoty nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, ale powrót do zwyżki w obecnym środowisku, zdominowanym przez dynamicznie zmieniającą się ocenę zamierzeń głównych banków centralnych, może być trudny. Na koniec kwartału za wspólną walutę powinniśmy płacić 4,50 zł, a dopiero kolejne miesiące przyniosą spadki w kierunku 4,40 zł.
Impulsem do kolejnej odsłony rajdu polskiej waluty może być załagodzenie konfliktu polskiego rządu z Unią Europejską. Naszym zdaniem porozumienie najprawdopodobniej nie zostanie odnalezione przed węgierskimi wyborami parlamentarnymi, które zaplanowane są na początek kwietnia.
Wzrostowa korekta w notowaniach EUR/PLN ma szanse zatrzymać się w okolicy 4,54. Uważamy, że tak długo jak kurs euro pozostaje pod 4,57 zł, perspektywy złotego pozostają pozytywne. Połączenie odrodzenia dolara względem głównych walut i wzrostów EUR/PLN przekłada się na mocny, ponad 1-procentowy skok USD/PLN. Kurs dolara, który nurkował w kierunku 3,90 zł, powraca ponad 3,95 zł, czyli do pułapów z pierwszej części tygodnia. Wzrost tej pary walutowej o kolejne kilka groszy wydaje się realną perspektywą na kolejne dni.
Dolar: Inflacja pomaga cofnąć się znad przepaści
Ceny konsumenckie w USA rosną najszybciej od 1982 r. Dynamika wskaźnika w ujęciu rok do roku przyśpieszyła z 7,0 do 7,5 proc. Ceny z wyłączeniem paliw i żywności były o 6 proc. wyższe niż przed rokiem. Presja inflacyjna rozlała się po całej gospodarce, dotyczy wielu kategorii dóbr i usług. Przy rekordowych problemach z dostępnością pracowników rozkręca się spirala cenowo-płacowa. Nie ma żadnych oznak, które mogłyby zwiastować, że w najbliższych miesiącach inflacja przestanie przyspieszać. Rezerwa Federalna musi zdecydowanie reagować.
Wysoka inflacja wspiera walutę pod jednym warunkiem: inwestorzy wierzą, że będzie prowadzić do bardziej restrykcyjnej polityki banku centralnego i wyższych stóp procentowych. W przeciwnym wypadku jedynie obniża realną atrakcyjność odsetkową i staje się balastem. To, jak poszczególne władze monetarne reagują na nasilenie się presji cenowej, ustawia hierarchię w świecie walut.
Po wczorajszym odczycie inflacji w USA ewidentne było zawahanie się inwestorów, na którą interpretację postawić. Przez moment notowania EUR/USD flirtowały z 1,15 - przebicie tego pułapu byłoby bardzo negatywną wróżbą dla amerykańskiej waluty. Ostatecznie kurs dolara rośnie i pogłębia odreagowanie ubiegłotygodniowej przeceny. To znak, że wizja rozpoczęcia cyklu zacieśniania ruchem o 50 pkt bazowych wraca do gry. W przypadku głównej pary walutowej w najbliższych tygodniach spodziewamy się szarpanego handlu i ścierania się prób pozycjonowania się uczestników rynku pod agresywny start podwyżek stóp w USA z przychylniejszym nastawieniem do wspólnej waluty.
Korona szwedzka: Bank centralny wybitnie nie sprzyja
W poprzednim tygodniu postrzeganie euro zmieniło się po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego, który pod wpływem zagrożeń inflacyjnych wykonał zwrot w kierunku szybszego porzucenia kryzysowych narzędzi. Tym samym władze monetarne Eurolandu wypisały się z klubu maruderów w normalizacji polityki. Na Starym Kontynencie w gronie tym pozostaje przede wszystkim banki centralne Szwecji i Szwajcarii. Ich nastawienie zazwyczaj jest (lekko opóźnionym) odzwierciedleniem strategii obranej przez EBC, ale gdy pojawiają się rozbieżności, powstaje przestrzeń do wyraźnych przetasowań na rynku walutowym. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia.
Notowania EUR/CHF w tym miesiącu podniosły się o ok. 1,5 proc. i flirtują z 1,06. Wzrost o podobnej skali zalicza też EUR/SEK. Kurs przekracza 10,50 i jest najwyżej od września 2020 r. W trzy miesiące szwedzka waluta straciła aż 6 proc. do euro i 9 proc. do złotego, który w tym czasie wszedł na ścieżkę umocnienia. Tarapaty korony zostały pogłębione po wczorajszym posiedzeniu Riksbanku, który nie kwapi się do podwyżek stóp procentowych i nie zaczyna wygaszać skupu aktywów. Presja cenowa jest wyraźnie słabsza niż w Eurolandzie i władze monetarne utrzymują, że ma charakter przejściowy. W rezultacie zakładają, że zerowe stopy procentowe zostaną utrzymane aż do 2024 r.
Wystawia to koronę na ciężką próbę, powinna być ona szczególnie wrażliwa na rynkowe turbulencje i zwrot w polityce Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego. Prognozy walutowe Cinkciarz.pl zakładają, że EUR/SEK w tym kwartale pozostanie na podwyższonych pułapach. Obecne nastawienie władz monetarnych będzie jednak trudne do utrzymania - może nie wytrzymać konfrontacji z rzeczywistą siłą inflacji i zmianą nastawienia strategii innych banków centralnych. Spodziewamy się też wyraźnego przyśpieszenia wzrostu gospodarczego w strefie euro. W rezultacie w pewnym momencie również w Szwecji powinno dojść do zwrotu w kierunku bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej, co pomogłoby koronie szwedzkiej nadrabiać stracony dystans. Na razie jawi się to jako bardzo odległa perspektywa.
Bartosz Sawicki










