W środę po godzinie 18:30 euro kosztowało niespełna 4,36 zł. Tymczasem za dolara trzeba było zapłacić niemal 3,85 zł. Jak opisywał w komentarzu dla PAP Biznes strateg rynkowy PKO BP Andrzej Kiedrowicz, środowy kurs złotego wobec euro był najsłabszy od ponad dwóch lat, a w odniesieniu do dolara - od 17 miesięcy.
"Presja na krajową walutę płynie dziś głównie ze strony umacniającego się na szerokim rynku dolara, po jastrzębich sygnałach ze strony przedstawicieli Fed" - wskazywał Andrzej Kiedrowicz.
Jak zaś zauważył Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ, "inwestorzy wyraźnie pożądają dzisiaj dolara".
"Efekt to powrót lekkiego risk-off na rynkach. (...) Mamy cofnięcie na indeksach na Wall Street, kryptowalutach, oraz kruszcach. Szczególnie uwagę zwraca jednak sytuacja na amerykańskim długu - rentowności 10-letnich obligacji rządu USA skoczyły dzisiaj do 5,06 proc., choć największa dynamika ruchu była na 2-letnich, które są już przy 4,87 proc. (!)" - podkreśla.
Marek Rogalski wskazuje, że sytuacja ma związek z "dynamicznie rosnącymi oczekiwaniami, co do podwyżek stóp w USA". Jak wyjaśnia, "wycena takiego ruchu w październiku to już 64 proc. i zbliżamy się do sytuacji, kiedy za chwilę w tym roku będą możliwe nawet dwie podwyżki (październik i grudzień), czyli praktycznie na każdym posiedzeniu". Ekspert dodaje przy tym, że "fundamentalnie od kilku dni zmieniło się niewiele, ba... ropa nawet jest nieco tańsza, co teoretycznie powinno stabilizować rynkowe oczekiwania, co do FED, a te jednak eskalują".
PRZECZYTAJ TAKŻE: Spór o ceny paliw. Resort finansów punktuje skutki projektu Nawrockiego
O wysokich rentownościach UST mówił także rozmówca PAP Biznes. Andrzej Kiedrowicz podkreślił, że te "nie pomagają złotemu", a szczególnie w przypadku 10-letnich obligacji to "generalnie ciąży koszykowi walut EM". "Pokonanie tegorocznych szczytów - 4,37 na EUR/PLN oraz 3,81 na USD/PLN - zwiększyło jedynie dynamikę osłabienia złotego" - opisuje ekspert.
Podkreśla przy tym, że w czwartek rynek może zwrócić uwagę na wrześniowy odczyt indeksu Ifo, choć nie oczekuje, by "zmieniły bieżące, niekorzystne trendy na złotym". Kiedrowicz podzielił się też swoimi przewidywaniami. W jego ocenie jest szansa na lekkie odbicie.
"Biorąc pod uwagę skalę osłabienia krajowej waluty z ostatnich dni, przy braku nowych, niepokojących sygnałów dotyczących regionalnej geopolityki i jednoczesnym wyhamowaniu spadku kursu EUR/USD w pobliżu 1,14, spodziewałbym się lekkiego odreagowania na głównych parach złotowych. W takim scenariuszu kurs EUR/PLN powinien utrzymać się poniżej istotnego oporu na 4,38, a USD/PLN cofnąć się w pobliże 3,82" - uważa.













