W skrócie
- Historia uczy, że przy okazji konfliktów zbrojnych kapitał szuka schronienia w najpłynniejszej walucie świata, czyli w amerykańskim dolarze.
- Kraje europejskie w wyniku przeciągającej się wojny na Bliskim Wschodzie mogą doświadczyć potężnego szoku podażowego. Jego efektem będzie wzrost inflacji i osłabienie euro.
- Wielu ekonomistów zakłada, że nawet jeśli złoty będzie tracił na wartości do dolara w drugiej połowie 2026 roku, to odwróci tę tendencję w przyszłym roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pod koniec stycznia za dolara płacono niespełna 3,49 zł, a na początku czerwca kurs osiągnął pułap 3,68 zł. W tym samym czasie eurodolar spadł z 1,21 do nieco ponad 1,15. Specjaliści analizy technicznej przewidują, że skoro para dolar/złoty przełamała opór w okolicy 3,665, to nie jest wykluczony dalszy rajd w kierunku marcowych szczytów na poziomie 3,752 zł. Z kolei najnowsza przecena wspólnej waluty może być zwiastunem cofnięcia się do marcowego minimum wynoszącego 1,141 dolara.
Dolar korzysta na wojnie
Dolarowi sprzyjają napięcia geopolityczne i sytuacja gospodarcza Stanów Zjednoczonych. Historia uczy, że przy okazji konfliktów zbrojnych kapitał szuka schronienia w najpłynniejszej walucie świata, czyli w amerykańskim dolarze. Ten zapewne wyraźnie osłabnie dopiero wtedy, gdy zakończy się konflikt na Bliskim Wschodzie.
Tymczasem - mimo deklaracji prezydenta USA Donalda Trumpa o postępach w rozmowach z Irańczykami - zanosi się na długotrwałe negocjacje. Trzecim uczestnikiem wojny jest bowiem Izrael, który w ostatnich dniach ostrzeliwał Bejrut i wywołał kilkudniową wymianę ognia z Iranem. Teoretycznie Liban nie jest stroną konfliktu, ale Teheran za każdym razem staje w jego obronie. Izrael najwyraźniej nie jest zainteresowany szybkim zakończeniem wojny, czym krzyżuje plany Waszyngtonu.
Pesymiści przypuszczają, że rozpoczęta pod koniec lutego konfrontacja militarna na Bliskim Wschodzie może ciągnąć się latami, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Afganistanu, Iraku czy Syrii. Stany Zjednoczone nie uczą się na błędach. Wojny w Afganistanie i Iraku zainicjowane na początku tego stulecia miały zakończyć się szybkim osiągnieciem celów, a stały się długotrwałym uwikłaniem militarnym. Iran jest przeciwnikiem znacznie silniejszym niż wiele państw, przeciwko którym USA prowadziły działania w ostatnich dwóch dekadach. Konflikt może przybrać formę przewlekłej wojny zastępczej.
Strefa euro narażona na skok inflacji
To z kolei oznacza, że o ile dolar będzie relatywnie mocny, to euro może mieć długofalowe kłopoty. Spadek wartości wspólnej waluty jest bowiem pochodną rosnących kosztów importu surowców do Europy. Stany Zjednoczone są krajem cieszącym się większą niż Stary Kontynent niezależnością energetyczną i surowcową. Z tego powodu dolar jest mniej wrażliwy na gwałtowne skoki cen ropy czy gazu.
Kraje europejskie w wyniku przeciągającej się wojny na Bliskim Wschodzie mogą doświadczyć potężnego szoku podażowego, a euro może znaleźć się w błędnym kole systematycznie spadającej wartości własnej i rosnących cen surowców. Blokady szlaków handlowych czy dodatkowe cła nakładane na importowane towary, takie jak miedź i aluminium, podnoszą ogólny poziom cen w Europie i podsycają inflację przy jednoczesnym hamowaniu konsumpcji. Nic więc dziwnego, że przy takim zagrożeniu wzrostem cen rynki spodziewają się, że w tym tygodniu Europejski Bank Centralny podniesie stopy procentowe.
Rynek pracy w USA wzmacnia dolara
Pod koniec zeszłego tygodnia inwestorzy dostali jeszcze jeden silny sygnał zachęcający do kupowania dolara. Raport z amerykańskiego rynku pracy pokazał, że gospodarka kraju jest w nadspodziewanie dobrym stanie i nie trzeba jej pomagać łagodzeniem polityki pieniężnej.
Liczba etatów w USA w sektorach pozarolniczych w maju 2026 roku była o 172 tysiące wyższa niż miesiąc wcześniej. To rezultat aż dwa razy lepszy od prognozowanego przez ekonomistów. Zatrudnienie w sektorze prywatnym też okazało się nadspodziewanie wysokie - zwiększyło się o 120 tysięcy etatów, podczas gdy zapowiadano przyrost rzędu 85 tysięcy. W dodatku, mocno w górę zrewidowano wyniki za marzec i kwiecień.
Przy podwyższonej inflacji utrzymującej się w granicach 4 proc., a jednocześnie przy braku problemów na rynku pracy rośnie prawdopodobieństwo utrzymania przez Rezerwę Federalną wyższych stóp procentowych. Tym bardziej, że przedłużająca się wojna w regionie Zatoki Perskiej może mieć jeszcze jeden skutek proinflacyjny - możliwy skok cen ropy.
W tej chwili rynek jest przekonany, że obniżki stóp procentowych w USA są w najbliższym czasie niemożliwe, spodziewane jest natomiast ich podniesienie pod koniec roku. Inwestorzy są zdania, że nawet nowy szef Fed Kevin Warsh, podejrzewany o "gołębie" poglądy, nie powstrzyma tego scenariusza.
Dobre prognozy dla złotego
Mimo, że Europa jest narażona na skutki przedłużającej się wojny na Bliskim Wschodzie i blokady Cieśniny Ormuz, to prognozy dla złotego formułowane przez wiele renomowanych instytucji finansowych są często korzystne. Konsekwentnie po stronie drożejącego dolara opowiada się amerykański bank JP Morgan. Jego analitycy zakładają, że "zielony" będzie kosztował 3,74 zł w trzecim kwartale 2026 roku, 3,77 zł w czwartym kwartale i 3,81 zł w pierwszym kwartale 2027 roku.
Jednak eksperci Crédit Agricole wytyczają ścieżkę najpierw wzmacniania się dolara, a potem jego deprecjacji. Ich zdaniem, za walutę Amerykanów trzeba będzie płacić 3,75 zł w połowie tego roku i 3,78 zł w trzecim kwartale. Jednak przed końcem 2026 roku kurs ma spaść do 3,72 zł, do 3,66 zł w drugim kwartale przyszłego roku i do 3,55 zł w czwartym kwartale 2027 roku.
"Od 2022 roku złoty znacznie się umocnił, mimo że w tym okresie inflacja była wysoka. W rezultacie w ciągu ostatnich czterech lat realny efektywny kurs złotego zyskał na wartości 27 proc. Dla porównania, średnia dla 23 walut rynków wschodzących objętych naszym raportem wyniosła 7 proc. Prognozujemy, że stopa procentowa NBP pozostanie na poziomie 3,75 proc. w nadchodzących kwartałach i w przyszłym roku. Jeśli ceny ropy zaczną spadać od trzeciego kwartału 2026 roku (co jest naszym scenariuszem bazowym), NBP może wstrzymać się z podwyżkami stóp" - napisał Sébastien Barbé, analityk Crédit Agricole.
Atuty polskiej gospodarki
Ekonomiści Mitsubishi UFJ Financial Group (MUFG) silnego dolara spodziewają się tylko w tym kwartale - miałby podrożeć do 3,722 zł. Potem rysują scenariusz spadku do 3,61 zł w trzecim kwartale, do 3,533 zł w czwartym kwartale i do 3,517 zł w pierwszym kwartale 2027 roku. "Pozytywnym czynnikiem dla Polski jest fakt, że przed szokiem cenowym na rynku energii miała ona jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w regionie. Wzrost jest wspierany przez wydatki rządowe na obronność" - podkreślają ekonomiści MUFG.
Goldman Sachs spodziewa się z kolei wzrostu dolara do 3,77 zł w ciągu 3 najbliższych miesięcy. Jednak w horyzoncie 6 miesięcy "zielony" miałby potanieć do 3,60 zł, a w perspektywie 12 miesięcy do 3,54 zł. Analitycy RBC Capital Markets prognozują, że dolar w trzecim kwartale 2026 roku potanieje do 3,59 zł, a w czwartym do 3,54 zł. W przyszłym roku spadek jego wartości byłby kontynuowany do 3,50 zł w drugim kwartale i do 3,46 zł w ostatnim kwartale.
Eksperci ING zakładają, że dolar będzie tanieć do 3,63 zł w ciągu najbliższego miesiąca, do 3,59 zł za 3 miesiące oraz do 3,52 zł w horyzoncie 6 miesięcy. "Nasze nastawienie do złotego pozostaje neutralne. Krajowe fundamenty nadal sprzyjają polskiej walucie. PKB powinien osiągać lepsze wyniki niż w pozostałych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, tym bardziej, że właśnie rozpoczyna się program wysokich inwestycji publicznych" - podsumował Mateusz Sutowicz, analityk ING.
Jacek Brzeski
















