Reklama

Panika na rynku złotego. Polska waluta mocno traci do dolara i euro

Silne osłabienie złotego: krótko po południu za euro płacono 4,2150 zł, dolar kosztował 3,16 zł. Mieliśmy wakacyjną panikę - mówią niektórzy analitycy.

Wytłumaczenie tak silnego osłabienia jest standardowe - to strach przed eskalacją konfliktu na Ukrainie i wzrostem napięcia na Bliskim Wschodzie wypędza inwestorów z rynków wschodzących. To dlatego złoty od rana wyraźnie słabł wobec euro. W ciągu kilku godzin europejska waluta podrożała o ponad trzy grosze, a jej kurs stał się najmocniejszy od marca tego roku.

Reklama

Dolar drożeje jeszcze mocniej, tu swoje zrobiły bardzo dobre dane z amerykańskiej gospodarki, które w połączeniu ze zmniejszeniem skali skupu aktywów przez Fed w poprzednim tygodniu dały inwestorom asumpt do spekulacji na temat szybkich podwyżek stóp procentowych w USA.

- Ruch kursu złotego rzeczywiście jest nawet bardzo gwałtowny. Zrobiła się nam taka wakacyjna panika na rynku walutowym. Szczególnie mocno dotknięte są nią waluty emerging markets, a główna przyczyna to niepewność polityczna związana z wydarzeniami na Wschodzie - mówi Bartosz Sawicki, analityk TMS Brokers.

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Dorota Strauch z Raiffeisen Polbanku zwraca uwagę, że kurs złotego do euro przełamał psychologiczną barierę 4,20 zł za euro. A to oznacza, że na rynku mogły uruchomić się automatyczne zlecenia stop-loss, których zadaniem jest ograniczanie strat. To tylko dodatkowo napędziło wyprzedaż i osłabiło złotego.

- Gdy w grę wchodzą powody geopolityczne, bardzo trudno prognozować, jak dalej będzie wyglądała sytuacja na rynku. Jeśli na Wschodzie się uspokoi, to osłabienie złotego do euro powinno być przejściowe. Inaczej wygląda sprawa w przypadku dolara, tu osłabienie naszej waluty może być trwalsze - ocenia analityczka.

Dolar krótko po południu kosztował 3,16 zł i był to jeden z najwyższych poziomów w tym roku. Dorota Strauch mówi, że do mocnego dolara powinniśmy się przyzwyczaić, bo zasygnalizowanie przez Fed początku podwyżek stóp procentowych to kwestia czasu. Podobnego zdania jest Bartosz Sawicki.

- Jeszcze w pierwszej połowie czerwca dolar kosztował 3 zł, a analitycy spekulowali na temat tego, kiedy stanieje do 2,80 zł. Tymczasem mamy odwrót kapitału z rynków wschodzących, reakcję typową dla czasów wychodzenia z ery ultraluźnej polityki pieniężnej. Dziś, gdy dane z gospodarki wypadają powyżej oczekiwań, kończy się to pogorszeniem nastrojów na giełdach i umocnieniem dolara. Co jeszcze kilka tygodni temu nie było takie oczywiste - mówi Sawicki.

Marek Chądzyński

Dowiedz się więcej na temat: polska waluta | złoty | waluty | osłabienie złotego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »