W skrócie
- Najnowszy skok ceny bitcoina sprawił, że zmalała liczba inwestorów ponoszących straty na rynku kryptowalut. Co więcej, inwestorzy wielcy i długoterminowi znów widzą w bitcoinie potencjał wzrostowy.
- Spółka Strategy, kierowana przez Michaela Saylora, ma w tej chwili ponad 815 tysięcy bitcoinów nabytych łącznie za około 61,56 miliarda dolarów, przy średnim koszcie 75 527 dolarów za sztukę.
- Znany krytyk rynku kryptowalut Peter Schiff daje do zrozumienia, że gdyby nie agresywna akumulacja bitcoinów ze strony podmiotów takich jak Strategy, kurs tokena byłby dziś na znacznie niższym poziomie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Po wielu słabych tygodniach cena bitcoina ruszyła w górę i znalazła się w pobliżu 79 tysięcy dolarów. Tym samym jest najwyższa od końca stycznia. Co więcej, specjaliści analizy technicznej zwracają uwagę na fakt, że token, przekraczając poziom 75 500 dolarów, przebił opór, który w 2024 roku został pokonany po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich. Trump jako pretendent do Białego Domu był przychylny kryptowalutom i to napędzało ten rynek.
Cena bitcoina w górę. Inwestorzy mniej się boją
"Technicy" zakładają, że teraz bitcoin zmierza w kierunku pasma oporu na poziomie 85 - 88 tysięcy dolarów. Osiągnięcie tego pułapu byłoby punktem wyjścia do kolejnego ruchu wzrostowego, dla którego 100 tysięcy dolarów może stać się celem długoterminowym. Trzeba tu przypomnieć, że rekord historyczny z października 2025 roku to 126 tysięcy dolarów.
Do najnowszego ruchu bitcoina w górę przyczyniła się poprawa nastrojów inwestorów, która wynikała ze spadku obaw geopolitycznych. W środę 22 kwietnia prezydent USA Donald Trump ogłosił bezterminowe przedłużenie zawieszenia broni z Iranem, by - jak tłumaczył - "umożliwić dalsze negocjacje między stronami".
Napięcie na Bliskim Wschodzie jest mniejsze od kilkunastu dni i dlatego nie dziwi napływ pieniędzy do spotowych funduszy ETF opartych na bitcoinie. Przez ostatnie trzy tygodnie ETF zanotowały dodatnie przepływy netto i przyciągnęły około 1,8 miliarda dolarów nowego kapitału. Po styczniowym szczycie aktywa funduszy ETF BTC spadły ze 128 miliardów dolarów do 83,4 miliarda pod koniec lutego. Ostatnie napływy kapitału pozwoliły ponownie podnieść wartość aktywów netto powyżej poziomu 100 miliardów dolarów.
Poprawa sytuacji znalazła odzwierciedlenie również w nastrojach inwestorów. Indeks Crypto Fear & Greed wzrósł w środę 22 kwietnia do poziomu 33 i wrócił do strefy "strachu", po tym jak na początku miesiąca znajdował się na poziomie 8, czyli w obszarze "skrajnego strachu". Analityk kryptowalut Michael van de Poppe uważa, że na początku tego tygodnia warunki rynkowe zmieniły się na korzyść podejmowania ryzyka. Zwraca uwagę na zmniejszającą się zmienność tradycyjnych wskaźników i spokojniejsze zachowanie cen złota, co jest dla niego oznaką stabilizacji sytuacji rynkowej.
Bitcoin znów daje zarobić
Mimo wyraźnej poprawy nastrojów liczni eksperci podkreślają, że obecny wzrost ceny bitcoina może mieć charakter krótkoterminowy, jeśli nie zostanie potwierdzony przez kolejne sygnały z rynku spot, instrumentów pochodnych i szerokiego otoczenia makroekonomicznego. Ewentualne obawy inwestorów mogą złagodzić analitycy z Grayscale Research. Ich zdaniem, dzień 5 lutego 2026 roku przejdzie do historii jako moment, w którym kurs bitcoina wyznaczył trwałe dno obecnego cyklu.
Zach Pandl, szef badań w Grayscale, sugeruje, że spadek notowań "monety" w okolice 63 tysięcy dolarów na początku lutego był punktem zwrotnym. Od tego czasu cena wzrosła o ponad 20 proc., a to jest ważna zmiana w zestawieniu z kosztami zakupu poniesionymi przez przeciętnego inwestora. Cena rynkowa powyżej 74 tysięcy dolarów sprawia bowiem, że wielu posiadaczy "coinów" już nie ponosi strat.
Widać wyraźnie, że tzw. "wieloryby", czyli właściciele portfeli z bardzo dużą liczbą bitcoinów, rozpoczęli zakupy na dużą skalę. Tylko w ostatnim tygodniu najwięksi gracze dodali do swoich zasobów 45 tysięcy bitcoinów. To najszybsze tempo akumulacji od połowy 2025 roku.
Imponujące są także dane dotyczące posiadaczy długoterminowych (LTH). Do tej grupy zalicza się inwestorów, którzy utrzymują swoje "monety" przez ponad 155 dni. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zgromadzili oni ponad milion bitcoinów. Przenoszenie tokenów z giełd do portfeli długoterminowych zmniejsza płynność rynkową, co przy nawet niewielkim wzroście popytu może gwałtownie podbić cenę.
Strategy, czyli niezachwiana wiara w bitcoina
Czynnikiem wzmacniającym bitcoina jest - nie po raz pierwszy - aktywność spółki Strategy, kierowanej przez Michaela Saylora. Firma dokupiła ostatnio kolejne bitcoiny i zastąpiła spółkę BlackRock na pozycji największego instytucjonalnego posiadacza tej kryptowaluty.
Ze zgłoszenia do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) z 20 kwietnia 2026 roku wynika, że Strategy ma w tej chwili ponad 815 tysięcy bitcoinów nabytych łącznie za około 61,56 miliarda dolarów, przy średnim koszcie 75 527 dolarów za sztukę. Michael Saylor poinformował, że bitcoiny z portfela jego firmy w tym roku osiągnęły rentowność na poziomie 9,5 proc. Strategy do końca 2026 roku planuje zwiększyć stan posiadania bitcoinów do 1 miliona.
Michael Saylor nie przestaje być hurraoptymistą i przewiduje, że za 20 lat cena bitcoina może osiągnąć pułap 21 milionów dolarów. Prognoza opiera się na średnim wzroście kursu o 29 proc. rocznie i docelowej kapitalizacji rynku sięgającej 400 bilionów dolarów. To poziom pięciokrotnie wyższy niż dzisiejsza wartość całego amerykańskiego rynku akcji. Saylor dodaje jednak, że taki scenariusz ma szansę spełnić się, gdy rynek kryptowalut doczeka się złagodzenia regulacji i uznania przez banki centralne, że bitcoin może być aktywem rezerwowym.
Kryptowalutowa aktywność spółki Strategy spotyka się z surowymi recenzjami ze strony niektórych ekspertów. Znany komentator i krytyk rynku "coinów" Peter Schiff daje do zrozumienia, że gdyby nie agresywna akumulacji bitcoinów ze strony podmiotów takich jak Strategy, kurs tokena byłby dziś na znacznie niższym poziomie. Twierdzi, że siła bitcoina jest w dużej mierze efektem "ponadwymiarowych" zakupów i ostrzega, że takiej piramidy nie da się budować w nieskończoność. "Upadek jest nieunikniony. Im większą stworzysz piramidę, tym większe będą straty, gdy ona runie" - napisał Peter Schiff na platformie X.
Jacek Brzeski















