W skrócie
- Isabel Schnabel, członkini zarządu EBC, jest zdania, że przy obecnym poziomie stóp procentowych w strefie euro inflacja może przez dłuższy czas nie wrócić do celu 2 proc.
- Prezydent Donald Trump powtarza, że oprocentowanie kredytów w USA powinno być najniższe na świecie, a wysokie stopy obniżają konkurencyjność Ameryki.
- Analitycy banku MUFG spodziewają się, że pod koniec tego roku dolar będzie kosztował 3,644 zł, a pierwszy kwartał 2027 roku zamknie ceną 3,567 zł.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Złoty dobrze rozpoczął wrzesień. W ciągu tygodnia euro potaniało z 4,345 do nieco ponad 4,31 zł. W tym samym czasie dolar osunął się na wykresie z 3,75 do trochę ponad 3,71 zł. W najbliższych dniach poznamy decyzje co do kierunków polityki monetarnej w Polsce, strefie euro i USA. Będą miały duży wpływ na rynek walutowy.
NBP nie ma wielkiego dylematu
W środę 9 września nasza Rada Polityki Pieniężnej zapewne nie zmieni stóp procentowych, choć prezes NBP sugerował w lipcu, że możliwe będzie ich obniżenie. Dziś wydaje się to zupełnie nieprawdopodobne, skoro roczna inflacja wzrosła w Polsce między końcem lipca a końcem sierpnia z 3,0 do 3,4 proc.
W dodatku, nasz PKB w drugim kwartale zwiększył się o 3,8 proc. w skali do roku, podczas gdy poprzednio wskaźnik wyniósł 3,5 proc. Trudno spodziewać się łagodzenia polityki monetarnej w warunkach przyspieszonego wzrostu gospodarczego. Rezygnacja NBP z obniżki stóp zapewne przysłuży się sile złotego.
W strefie euro inflacja też wzrosła
Bardzo prawdopodobne jest natomiast podniesienie o 25 punktów bazowych stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny na posiedzeniu 10 września. Należy się spodziewać, że stopa depozytowa wzrośnie do 2,50 proc. W strefie euro inflacja konsumencka podskoczyła właśnie z 2,9 do 3,3 proc. w skali rok do roku.
Isabel Schnabel, członkini zarządu EBC, stwierdziła ostatnio (i to zanim znany był najnowszy wskaźnik wzrostu cen), że przy obecnym poziomie stóp inflacja może przez dłuższy czas nie wrócić do celu 2 proc. Jej zdaniem, pociąga to za sobą konieczność zaostrzenia polityki pieniężnej, a europejska gospodarka jest na tyle odporna, że będzie w stanie poradzić sobie z kolejną podwyżką kosztu pieniądza.
Schnabel zwróciła też uwagę na ryzyko związane z wysokimi cenami energii, skoro wojna na Bliskim Wschodzie nie kończy się i nie widać zmian na lepsze w cieśninie Ormuz. W dodatku, ostrzegła, że trzeba brać pod uwagę możliwość wystąpienia drugiej fali inflacji.
Taka druga runda to sytuacja, w której początkowy wzrost cen, np. energii, prowadzi do społecznych żądań wyższych wynagrodzeń. Rosnące płace podbijają koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa, a te mogą przenosić je na konsumentów w postaci wyższych cen. Zdaniem członkini zarządu EBC, jej instytucja nie powinna bezczynnie czekać, aż taki mechanizm stanie się wyraźnie widoczny w danych.
Dwugłos w sprawie stóp EBC
Scenariusza, w którym w tym miesiącu EBC poniesie stopy procentowe spodziewają się także ekonomiści z Centrum Analiz PKO BP. Ostatnio stwierdzili jednak, że następnej w tym roku podwyżki stóp w strefie euro może już nie być. Co więcej, zakładają, że w 2027 roku EBC może aż dwukrotnie obniżyć stopy, za każdym razem o 25 punktów. Gdyby do tego doszło, to kurs euro będzie narażony na osłabienie zarówno do złotego, jak i dolara.
Trzeba tu jednak dodać, że wielu analityków zakłada, że po wrześniowej podwyżce stóp w strefie euro, możliwa jest następna - np. na początku przyszłego roku. Seryjne zaostrzanie polityki monetarnej wzmocniłoby wówczas wspólną walutę. Dziś za euro płaci się około 1,16 dolara. Eksperci japońskiego banku Mitsubishi UFJ Financial Group (MUFG) prognozują, że eurodolar wzrośnie do 1,18 na koniec tego roku, a następnie do 1,20 w pierwszym kwartale 2027 roku.
Fed pod presją, także polityczną
Amerykańska Rezerwa Federalna o stopach procentowych będzie decydować 16 września. Na niedawnym corocznym sympozjum bankowców w Jackson Hole Kevin Warsh, prezes Fed, dawał do zrozumienia, że aktualne odczyty inflacji są niepokojąco wysokie, co rynek uznał za sygnał potencjalnego podwyższania stóp we wrześniu.
Kolejnym argumentem za zaostrzaniem polityki monetarnej w USA są dane z rynku pracy opublikowane w piątek 4 września. Liczba etatów w sektorach pozarolniczych w sierpniu 2026 roku była o 162 tysiące wyższa niż miesiąc wcześniej. To rezultat dużo lepszy od prognoz rynkowych na poziomie 55 tysięcy. Z kolei zatrudnienie w sektorze prywatnym zwiększyło się o 127 tysięcy etatów. W tym przypadku oczekiwano przyrostu zaledwie o 45 tysięcy.
Skoro stan zatrudnienia i całej gospodarki USA nie budzi większych zastrzeżeń, a inflacja od 5 lat przekracza 2-procentowy cel Fed, to pole do zaostrzania polityki pieniężnej jest duże. Jednak scenariusz podwyższania stóp procentowych w połowie września jest uznawany za mało prawdopodobny.
Niektórzy komentatorzy są zdania, że Rezerwa Federalna nie zdecyduje się na taki krok przed listopadowymi wyborami "połówkowymi" do Kongresu USA. W zeszłym tygodniu Christopher Waller, członek zarządu Fed, oznajmił, że skłania się ku pozostawieniu stopy funduszy federalnych bez zmian na wrześniowym posiedzeniu FOMC. Zrobił to zanim ogłoszony został raport z rynku pracy.
Prezydent Trump wkracza do gry
W dodatku do debaty o wysokości stóp procentowych tuż przed weekendem włączył się prezydent USA. Ogłosił, że jeśli koszt pieniądza nie zostanie obniżony, to wstrzyma wymianę towarów z państwami mającymi nadwyżkę w bilansie handlowym z USA. Donald Trump wezwał bank centralny i prezesa Kevina Warsha by "byli patriotami" i spełnili jego żądanie. Dodał, że oprocentowanie kredytów w USA powinno być najniższe na świecie, a wysokie stopy obniżają konkurencyjność Ameryki.
Prezydent jest zwolennikiem oryginalnej tezy, że stopy procentowe należy obniżać przy korzystnej koniunkturze, choć ekonomiści nie mają wątpliwości, że taki zabieg zawsze pociąga za sobą skutki inflacyjne. Donald Trump dodaje, że w handlu zagranicznym wysokie stopy stawiają Stany Zjednoczone w bardzo niesprawiedliwej sytuacji.
Dolar może być mniej pożądany
Analitycy MUFG Banku zakładają, że Fed w polityce monetarnej do końca tego roku będzie bardzo ostrożny, w pierwszym kwartale 2027 roku może zdecydować się na obniżkę stóp o 25 punktów bazowych i na taki sam ruch w drugim kwartale. W rezultacie, stopniowo zmniejszać się będzie przewaga rentowności amerykańskich aktywów nad innymi, a tym samym osłabną powody, by utrzymywać kapitały w dolarze.
MUFG Bank spodziewa się sporej deprecjacji waluty USA wobec złotego. Pod koniec tego roku dolar miałby kosztować 3,644 zł, a pierwszy kwartał 2027 roku zamknąć ceną 3,567 zł. Analitycy MUFG uważają, że latem złotego osłabiła "gołębia" deklaracja prezesa NBP o możliwej obniżce stóp we wrześniu. Ich zdaniem, w tej chwili argumentem przemawiający za złotym jest relatywnie dobra kondycja polskiej gospodarki. Bank oczekuje, że nasz PKB wzrośnie w 2026 roku o około 3,6 proc., czyli w tempie zbliżonym do ubiegłorocznego.
MUFG podkreśla jednak, że zagrożeniem jest bardzo wysoki deficyt budżetowy Polski sięgający około 7 proc. PKB. Drugim problemem są ceny energii. Bank wskazuje, że konflikt USA z Iranem doprowadził do silnego wzrostu notowań ropy i gazu. To z kolei zwiększa ryzyko ponownego skoku inflacji i komplikuje perspektywy polityki pieniężnej zarówno w Polsce, jak i w całej Europie.
Jacek Brzeski










