Reklama

12 godzin... i nic

Podczas wczorajszej sesji wykres eurodolara znajdował się powyżej poziomu 1,28, wieczorem kurs zaczął jednak spadać. Nad ranem, zapewne na fali rozczarowujących informacji na temat Grecji, sięgnęliśmy dołka na poziomie 1,2737.

Okazało się jednak, że dzisiejsze notowania przebiegały w lepszych nastrojach. Bądź co bądź można się spodziewać, że ostatecznie Grecja otrzyma pomoc, choć oczywiście spór o jej kształt, rozmiary i warunki jest autentyczny. Wynika to z faktu, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy postuluje darowanie Grekom części długu (zaciągniętego wobec państw i instytucji), na co nie chcą się zgodzić Niemcy, Finowie i Holendrzy. Decyzja została odłożona na poniedziałek 26 listopada.

Reklama

Wykres eurodolara powędrował na północ, choć trzeba mieć na uwadze, że przed godziną 15:00 dociera dopiero do wczorajszych wierzchołków (okolice 1,2830). Atmosferę ociepliły zapewne dane z USA. Tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (410 tys.) okazała się co prawda nieco wyższa od prognozy (400 tys.), ale i tak wynik ten jest znacznie niższy niż poprzedni (451 tys.). Co więcej, wstępny odczyt indeksu PMI dla przemysłu wyniósł 52,4 pkt, gdy tymczasem poprzednio było to 51 pkt.

W szerszej perspektywie mamy jednak do czynienia z trendem spadkowym na eurodolarze, który rozpoczął się nieco ponad miesiąc temu. Inwestorzy powinni mieć zatem na uwadze fakt, że ewentualne ruchy wzrostowe należy rozpatrywać w kontekście tej ogólnej tendencji.

Wczoraj złoty umocnił się do tego stopnia, że nad ranem notowano poziom 4,1175 na EUR/PLN oraz 3,21 na USD/PLN. Wydawało się, że dzisiejszy dzień upłynie pod znakiem osłabienia. I rzeczywiście - przez pierwszy kilka godzin wykresy obu par złotowych kierowały się do góry. Okazało się jednak, że poziom 4,1250 na eurozłotym nie został trwale przebity, mało tego - kurs jest nawet nieco niższy. Na USD/PLN po dobiciu do wczorajszych szczytów zeszliśmy z powrotem prawie do nocnych dołków (przed 16:00 notowano kurs 3,2170).

Na EUR/PLN wciąż jednak jesteśmy w trendzie wzrostowym, trzeba więc odróżnić krótkotrwałe fazy umocnienia od długoterminowej tendencji. Trzeba przyznać, że - biorąc pod uwagę ogólnie słabą sytuację gospodarczą i niedawną obniżkę stóp procentowych - złoty broni się dość wytrwale. Należy zauważyć, że ostatnio nadzieje wzbudził dobry odczyt na temat produkcji przemysłowej.

W przypadku USD/PLN widzimy dość duże zejście poniżej linii trendu wzrostowego, biegnącej od dołków 18 października, pozostaje jednak kwestia istotnych wsparć (3,20, 3,18) oraz fakt, że wspomniany trend wzrostowy był jedynie intensyfikacją ogólniejszej tendencji na rzecz osłabienia polskiej waluty (trwającej od połowy września).

Michał Palenciuk

Dowiedz się więcej na temat: NAD

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »