Reklama

6 lipca wchodzą w życie amerykańskie cła

Nie było dziś handlu w USA z powodu Święta Niepodległości. Rynek nie wykorzystał tego do przepchnięcia jakichś dramatycznych ruchów, przynajmniej nie na eurodolarze. W porównaniu z ostatnim piątkiem, z poniedziałkiem czy nawet dniem wczorajszym - zmiany kursu były małe. Maksima z dnia to ok. 1,1680, minima to 1,1630. Teraz jesteśmy mniej więcej w połowie drogi.

Sytuacja na rynku

Reklama

Jeśli chodzi o atmosferę wokół wojny handlowej, to 6 lipca wchodzą w życie amerykańskie cła na chińskie towary warte 34 mld USD. Chiny oczywiście dokonają odpowiedniej odpowiedzi. W tle jest jeszcze temat relacji USA - UE, gdzie rysują się pewne, niejasne na razie nadzieje kompromisu.

Rynek chyba nie do końca jest pewien, jak przekładać tę atmosferę na kurs dolara do euro. Czy traktować dolara jako bezpieczną przystań? Czy może uważać, że to waluta, za którą stoi nieobliczalny Trump, który sam sobie zaszkodzi? Technicznie rzecz biorąc, od drugiej połowy maja mamy konsolidację. Jej dolne ograniczenia to ok. 1,1515-20. Górny poziom to ok. 1,1850, po drodze jest jeszcze rejon w pobliżu 1,17.

Indeks PMI dla usług w Strefie Euro delikatnie przebił prognozę - uzyskano 55,2 pkt przy prognozie 55 pkt. W Niemczech było 54,5 pkt przy prognozie 53,9 pkt. Dane były zatem pomyślne dla Europy i poniekąd może dla euro. W Wielkiej Brytanii zanotowano 55,1 pkt, oczekiwano 54 pkt. Para GBP/USD tuż przed publikacją była na 1,3175, zaraz potem odbiła od tego dołka do 1,3220 (poziom z 12:00), potem nawet do 1,3245. Tak więc funt umocnił się do dolara. Podobnie na GBP/EUR - tu zaliczyliśmy skok z 1,1315 do 1,1365.

Co ze złotym?

Otóż złoty trochę zarobił. Jeszcze parę tygodni czy miesięcy temu uznalibyśmy te kursy za mizerne, ale w relacji do szczytów z ostatnich dni mamy mimo wszystko lekką korektę. Ba, na euro-złotym zaliczono 4,3745 (teraz jest 4,38), a przecież 2 lipca notowano 4,4120 w szczycie.

Na USD/PLN mamy jeszcze większy postęp. 2 lipca testowano 3,80, dziś 3,7530. Na funcie natomiast obraz nie jest tak klarowny, choć można upierać się, że z 4,9870 przeszliśmy na 4,97.

Złoty ma chwilę oddechu, to korekta - choćby psychologiczna, bo na obu parach dotknięto niejako symbolicznych poziomów 4,40 i 3,80. W tle jednak nadal są kwestie ogólne, jak wahania eurodolara, atmosfera wojny handlowej czy możliwość nałożenia sankcji na Polskę i ogólny powrót napięcia związanego z Sądem Najwyższym.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »