Reklama

A jednak tendencja spadkowa?

Ostatnich kilka dni postawiło pod znakiem zapytania tendencję spadkową na głównej parze walutowej - i to nawet, gdyby linię trendu poprowadzić po wysokich szczytach z 10 i 13 lipca.

Fakt, że notowano wyjścia ponad 1,11 - i że nawet po tymczasowym powrocie gracze jeszcze nie byli zdecydowani co do aprecjacji dolara - zwracał na siebie uwagę.

Zakładaliśmy jednak, że nie ma powodu, by całkiem wykluczać powrót do linii trendu, a także, że komunikat FOMC może być odebrany jako relatywnie jastrzębi (nawet jeśli to tylko słowa, a faktyczna podwyżka stóp będzie później jeszcze oddalona). Fed zresztą nie może być całkiem pesymistyczny - wypada np., by ocena sytuacji na rynku pracy była względnie pozytywna, bo przecież poprawa tego rynku ma być zbawiennym skutkiem polityki luźnego pieniądza.

Reklama

Komitet FOMC we wczorajszym komunikacie nie zapowiedział jasno podwyżek stóp, znów było sporo określeń typu "jeśli w dalszym ciągu poprawiać będzie się..." itd., tym niemniej potwierdzono, że sytuacja na rynku pracy i nieruchomości już jest lepsza niż przedtem. Pozytywnie oceniono spadek bezrobocia i wzrost liczby miejsc pracy (ale najnowsze payrollsy poznamy dopiero za ponad tydzień).

W efekcie EUR/USD trafił poniżej 1,10, obecnie jest przy 1,0975. Naturalnie możliwa jest korekta techniczna, nawet w kierunku linii trendu, co teraz oznaczałoby 1,1020-30 - ale jeśli dzisiejszy odczyt PKB USA z 14:30 będzie udany, to można zakładać, że dolar nie straci swej polepszonej kondycji.

W Grecji wszczęto tymczasem śledztwo w sprawie tajnych planów ex-ministra Warufakisa, który chciał podobno w okresie negocjacji z wierzycielami (przed podpisaniem kompromisu) wprowadzić alternatywny system walutowy. Inna, może ważniejsza kwestia, to wypowiedź Christine Lagarde z MFW, iż dług grecki musi zostać zrestrukturyzowany i nie ma innego wyjścia. To nie pierwsza taka wypowiedź Lagarde, niemniej sam fakt podtrzymywania stanowiska jest istotny.

Sprawy krajowe

Sprawy krajowe są oczywiście bardzo rozmaite - np. głośnym echem odbijają się dyskusje nt. systemu SKOK, istotna dla polskiego biznesu była też śmierć J. Kulczyka - ale nas interesują w tym momencie tylko kursy USD/PLN i EUR/PLN.

Na EUR/PLN mamy 4,1280, jest to faza korekty na rzecz złotego w ogólnym trendzie wzrostowym. Teoretycznie możliwe jest nawet dobijanie do 4,12, co byłoby dobrą okazją zakupową, ale potem trend powinien zadziałać. W razie czego nie będzie zaskoczeniem powrót w jego ramach do 4,15 czy 4,1550 (przed końcem tygodnia, ale niekoniecznie dziś).

Na USD/PLN widzimy 3,76 z większym kawałkiem, to w sumie przebijanie lokalnego oporu. Teoretycznie otwarta jest więc droga do 3,78, nawet jeśli w pierwszej połowie dnia wykres miałby korekcyjnie wrócić do 3,74. O 14:30 temat będzie zależał od PKB USA - jeśli wypadnie dobrze, lepiej od prognoz, to złoty pośrednio straci.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »