Reklama

Amerykanie jednak bardziej jastrzębio

Po pamiętnej konferencji prasowej prezesa NBP określenie “jastrząb" zrobiło się znacznie bardziej popularne. Oznacza podejście w polityce monetarnej dążące do podnoszenia stóp procentowych, by walczyć z inflacją. Znów mamy taki zwrot w przypadku USA.

Po pamiętnej konferencji prasowej prezesa NBP określenie “jastrząb" zrobiło się znacznie bardziej popularne. Oznacza podejście w polityce monetarnej dążące do podnoszenia stóp procentowych, by walczyć z inflacją. Znów mamy taki zwrot w przypadku USA.

Co dalej ze stopami procentowymi w USA?

Po ostatnim posiedzeniu FED, na którym podniesiono stopy procentowe o 0,75 proc., optymizm względem dalszych podwyżek wyraźnie opadł. To właśnie dlatego dolar znajdował się przez pewien czas w odwrocie. W kolejnych dniach jednak oczekiwania zaczęły wracać na poprzednie tory. Obecnie jest już ponad 68 proc. szans na to, że we wrześniu zobaczymy podwyżkę o 0,5 proc. Po samej decyzji FED wyraźnie dominowała wersja wzrostu o 0,25 proc. W efekcie dominującym scenariuszem na koniec roku ponownie jest 3,5 proc., czyli jeszcze 1 proc. wzrostu. To właśnie te zmiany oczekiwań pomagają dolarowi utrzymywać się blisko poziomu równowagi z euro.

Reklama

Inne spojrzenie na inflację

Poznaliśmy wczoraj wyniki raportu “Indeks cen w sklepach detalicznych". Wynika z niego, że ceny wzrosły w lipcu o 18,6 proc. Jest to wynik o ponad 3 proc. powyżej wskaźnika inflacji. Różnica ta wynika z badania innego rodzaju produktów. Ogólna inflacja, mimo że zawiera mocno podnoszące wynik ceny paliw, zawiera również kilka elementów, które ten poziom zaniżają. W przypadku wspomnianego raportu mamy jednak wynik znacznie bardziej odczuwalny. Mniej więcej o ten poziom powinny bowiem rosnąć nasze wydatki przy kasach sklepów. Co gorsza, pomimo że inflacja w lipcu teoretycznie nie zmieniła się, to ceny w sklepach rosły w lipcu o 0,6 proc. szybciej niż w czerwcu.

Widmo problemów za oceanem

Amerykański rynek pracy ostatnio znany jest głównie z niższego od oczekiwań poziomu bezrobocia. Owszem stopa spadła przez stworzenie zaskakująco dużej liczby nowych miejsc pracy. Z drugiej strony widzimy, że jednostkowe koszty pracy rosną w ujęciu 10,8 proc. kwartalnie. W tym samym czasie spadła wydajność pracy o 4,6 proc. Oba te odczyty są niestety dla tamtejszego rynku słabsze od oczekiwań. Na rynku po publikacji zapanowało pewne zamieszanie. Finalnie dolar do końca dnia i tak tracił, ale nie tak mocno, jak przed południem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - inflacja konsumencka,
20:00 - USA - budżet federalny.

Maciej Przygórzewski, główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »