Reklama

AUD słabnie, EUR natomiast pozostaje na fali

Opublikowany w trakcie sesji azjatyckiej protokół z ostatniego posiedzenia Banku Rezerwy Australii, w którym pojawiły się obawy o przegrzanie rynku nieruchomości oraz wzrost zadłużenia gospodarstw domowych przyczynił się do osłabienia notowań dolara australijskiego. W tym kierunku oddziaływał również spadek notowań rud żelaza, co skutkuje tym, że o poranku AUD jest najsłabszy spośród głównych walut.

W nocy również australijski urząd statystyczny opublikował dane na temat cen nieruchomości w ostatnich trzech miesiącach 2016 roku, których wzrost okazał się zdecydowanie wyższy od oczekiwań rynkowych i wyniósł 4.1% k/k wobec 1.5% k/k w III kw. W tym świetle przecena australijskiej waluty wydaje się dość zaskakująca, bowiem lekarstwem na zbytni wzrost cen mieszkań byłoby zacieśnianie polityki pieniężnej, które oddziaływałoby w kierunku umocnienia AUDa. Za dzisiejszym spadkiem notowań australijskiej waluty mogły zatem dodatkowo oddziaływać kwestie techniczne, bowiem notowania AUDUSD na początku tygodnia znalazły się na najwyższym poziomie od listopada 2016 pozostając jednocześnie w rejonie ważnych oporów, których przełamanie, bez istotnych czynników fundamentalnych może być trudne. Na przestrzeni ostatniego roku notowania kilkukrotnie - nieudanie - próbowały wybić się na wyższe poziomy.

Reklama

Z drugiej strony najmocniejszą wśród głównych walut jest euro zyskujące po wczorajszej pierwszej debacie prezydenckiej we Francji, w której według sondażu przeprowadzonego dla tygodnika Le Point, najbardziej przekonujący był mający największe szanse w starciu w drugiej turze z Marine Le Pen, Emmanuel Macron. Wśród pięciu kandydatów biorących udział, zdaniem 24% ankietowanych wygrał ją właśnie Macron, przed Le Pen oraz Fillonem, na których zwycięstwo wskazywało po 19% respondentów. Nocne przemówienie Donalda Trumpa nie niosło za sobą żadnych implikacji rynkowych, gdyż w jego trakcie nie pojawiły się jakiekolwiek nowe kwestie. Dziś w centrum uwagi rynków znajdować się będą publikowane jeszcze przed południem dane o inflacji w Wielkiej Brytanii, gdyż Bank Anglii znacząco zaostrzył retoryką na ubiegłotygodniowym posiedzeniu właśnie w związku z obawami o nadmierny wzrost cen. Okazję odnieść się do tego będzie miał jeszcze szef BoE, w swoim przedpołudniowym wystąpieniu. W tym samym czasie wypowiadać się będzie mający prawo głosu w 2017 roku szef oddziału FED w Nowym Jorku William Dudley, po południu głos zabiorze również niegłosująca obecnie Esther George z Kansas FED oraz Loretta Mester prezes Cleveland FED. Wczorajsze wypowiedzi przedstawicieli FED wpisywały się w scenariusz dodatkowych dwóch podwyżek w dalszej części roku i szansami na 3, gdyby Donald Trump wprowadził impuls fiskalny. Nie miało to jednak większego wpływu na notowania dolara i parę EURUSD, która determinowania w tym momencie jest głównie czynnikami związanymi z euro, a te ostatnio wspierają notowania wspólnej waluty.

Rafał Sadoch

zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »