Reklama

Awersja do ryzyka wzbiera

Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (z publikacją nowych projekcji makroekonomicznych) oraz dane z amerykańskiego rynku pracy, czyli kluczowe wydarzenia tego tygodnia skumulowane są w jego końcówce, co stosunkowo mocno ogranicza wahania głównych par walutowych.

Eurodolar powinien jednak osuwać się w kierunku 1,05 pod wpływem jątrzącego się ryzyka politycznego w Europie (wybory w Holandii już za tydzień), które wpływa też na zachowanie się dochodowości obligacji.

Reklama

Papiery niemieckie znów znalazły się w cenie, natomiast rentowność dziesięcioletniego długu USA podskoczyła do 2,50 proc. (lecz ma problemy z trwałym sforsowaniem tej bariery). Efekt to rozszerzanie się różnicy dochodowości obligacji skarbowych na niekorzyść euro.

Obliczany przez nas indeks mierzący tendencję wyszedł już na nowe minima, co sugeruje spadkową presję na euro. Jednym z argumentów za stosunkową odpornością euro na oddziaływanie omawianego kanału jest budowane na fali globalnej reflacji przekonanie, że ECB wyraźnie podniesie prognozy wzrostu i przede wszystkim inflacji. To z kolei, otworzy drogę do (a wręcz wymusi) dyskusję o terminie rozpoczęcia wygaszania programu skupu aktywów. Wydaje nam się jednak, że Mario Draghi będzie bardzo mocno dystansować się od takiej retoryki powołując się na brak presji płacowej na ceny i nadal dość chimeryczną dynamikę wskaźników inflacji bazowej. Co więcej, ostatnia fala dobrych danych ze strefy euro to przede wszystkim zasługa indeksów nastrojów, twarde dane nie dają aż tak wielu powodów do optymizmu. Wystarczy przywołać załamanie nowych zamówień niemieckiego przemysłu w styczniu, które wczoraj wyszło na jaw.

Zadyszkę ryzykownych aktywów widać przede wszystkim w notowaniach surowców. Indeks londyńskiej giełdy metali ostro zawrócił, na lokalne minima (po informacjach o kolejnym gigantycznym przyroście zapasów) powracają notowania ropy.

Nerwowe zachowanie indeksów giełdowych przy szczytach również każe zachować ostrożność w przypadku walut ryzykownych. W gronie G-10 najbardziej wrażliwy na załamanie ze względu na bardzo rozbudowaną pozycję spekulacyjną netto, może okazać się dolar australijski. Jeśli chodzi o świat emerging markets, to w świetle załamania cen metali przemysłowych i szlachetnych, wzrostu przekonania o realności marcowej podwyżki stóp przez Fed oraz w obliczu pogarszającego się sentymentu, trudno znaleźć argumenty, które pozwalałyby wierzyć, że USD/ZAR będzie w stanie długo utrzymać się poniżej 13,00.

EUR/PLN pozostaje zamknięty w przedziale 4,28 -4,32 i w najbliższym czasie nie powinno ulec to zmianie. Uważamy jednak, że przed złotym jest zdecydowanie więcej zagrożeń niż szans: naszym scenariuszem bazowym jest utrzymywanie się kursu powyżej 4,30. Dzisiejsze posiedzenie RPP będzie ciekawe przede wszystkim ze względu na fakt, że ujrzą na nim światło dzienne prognozy zawarte w projekcji makroekonomicznej NBP. Nie ulega wątpliwości, że względem listopadowych szacunków ścieżka inflacji powinna ulec lekkiemu wystromieniu.

Przyjęcie przez Radę prognoz, w których pojawi się zjawisko przejściowości szczytów inflacji CPI będzie jednoznacznie oznaczało podtrzymanie bieżącej retoryki oraz sukcesywne odraczanie decyzji o podwyżce stóp procentowych. W nowych szacunkach pierwsze skrzypce może grać rewizja luki popytowej, która wskazuje na odchylenia rzeczywistej wartości produktu krajowego brutto od poziomu osiąganego przy pełnym wykorzystaniu mocy produkcyjnych. Gospodarka korzystając z pakietów stymulacyjnych gabinetu Beaty Szydło oraz nagłego przebudzenia inwestycji może niebezpiecznie zbliżać się do punktu zero, którego przekroczenie będzie jednoznacznie oznaczało wkroczenie w sferę przegrzania mechanizmów.

Według listopadowych wskazań balansowanie na granicy potencjalnego PKB miało się odbyć już w 2018 roku, co jednoznacznie przesuwało podwyżkę stóp procentowych poza horyzont najbliższych 10 miesięcy. Nie zmienia to faktu, że RPP niechętnie myśli o podnoszeniu stóp. Uważamy jednak, że Rada zostanie do tego zmuszona w IV kwartale przez sytuację makroekonomiczną. Na razie jest jednak zdecydowanie za wcześnie, by perspektywa zacieśniania pozytywnie wpłynęła na wartość polskiej waluty.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »