Reklama

Banki centralne wstrząsnęły rynkami

Za nami burzliwa noc, pełna emocji związanych z posiedzeniami kluczowych banków centralnych i poszukiwań przez rynki właściwego kierunku w związku z tym co usłyszały. Złotemu pozostaje schadenfreude, że już nie tylko on jest poddany tak wysokiej zmienności.

Zaczęło się od Fed. Stopy bez zmian, ale nie o to w tym posiedzeniu chodziło. Nerwowe przeszukiwanie komunikatu zaowocowało w pierwszej chwili mocniejszym dolarem i zawahaniem na giełdach, bo oto Fed bardziej optymistycznie niż dotychczas odniósł się do sytuacji wewnętrznej. Bo przecież tego właśnie obawiały się rynki w ostatnich dniach - więcej odwagi w komunikacie, w miejsce zastrzeżeń, że potrzeba szczególnej ostrożności w decyzjach. Dalsze wczytywanie się dało jednak na rynkach skutek o wiele wyraźniejszy i idący w przeciwnym kierunku - Rezerwa Federalna praktycznie nie zmieniła nastawienia, pozostawia sobie całą paletę możliwości i nie wyklucza żadnych działań, zadecydują dane, a do połowy czerwca będzie ich jeszcze dużo.

Reklama

Giełdy znalazły podporę w decyzji FOMC, ale na niewiele się to zdało bo kilka godzin później decyzja BoJ sprowadziła większość głównych indeksów momentalnie poniżej poziomów sprzed dającym ulgę doniesieniom z USA.

Bank Japonii nie zrobił praktycznie nic a w komunikacie nie można było doszukać się konkretów. Będzie program wsparcia darmowym kredytem banków w obszarach dotkniętych ostatnimi trzęsieniami ziemi. Ale gdzie obniżka stóp i gdzie zwiększenie skali dodruku pieniądza i skierowanie większej ich puli na japońską giełdę, które przyjął za pewnik japoński jen wyczekując decyzji na poziomie 111 wobec USD? Zamiast tego inwestorzy zobaczyli, że BoJ postanowił dać sobie więcej czasu na ocenę skuteczności ujemnej stopy procentowej.

Po drodze był jeszcze bank centralny Nowej Zelandii, który również postanowił wstrząsnąć własną walutą odraczając obniżkę stóp i do tego nawet nie wskazał zbyt wyraźnie, że miałoby się to stać przy najbliższej okazji w czerwcu.

Co na to złoty? Po kolejnym dniu miotania złotym (znów wizyta powyżej 4,40 na EURPLN) przez nastroje na światowych giełdach i przez grę spekulacyjną wokół zbliżającej się decyzji Moody's co do ratingu dla Polski złoty generalnie trzyma się mniej więcej poziomu, przy którym zastały go decyzje Fed i Banku Japonii. Na pociechę pozostaje mu fakt, że po takiej "bombie decyzyjnej" już nie tylko on podlega tak wysokiej zmienności.

Około 9:50 za EUR trzeba było płacić 4,3850 złotego, za USD 3,8622 złotego, za franka szwajcarskiego 3,9953 złotego a za funta brytyjskiego 5,6386 złotego.

Grzegorz Ogonek

Dowiedz się więcej na temat: tym | banki centralne | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »