Reklama

Banki pomogły, ale...

Największe banki centralne na świecie postanowiły zareagować na pierwsze symptomy kryzysu płynności w sektorze bankowym i zdecydowały się na skoordynowaną akcję, w ramach której płynność w dolarze amerykańskim (w operacjach 84-dniowych) dostępna będzie w takich bankach jak EBC, Bank Anglii, SNB czy Bank Japonii.

To kolejny element, który odsuwa zagrożenie, które jeszcze pod koniec ubiegłego i na początku bieżącego tygodnia powodowało paniczną reakcję rynków - kryzys w europejskim sektorze bankowym. Dlatego pozytywna reakcja EURUSD, europejskich rynków akcji, a także złotego nie powinna dziwić. Jednak znaczenia tej decyzji nie należy przeszacowywać - źródło problemu, tj. sytuacja fiskalna krajów strefy euro, nie uległo zmianie.

Odreagowanie notowane w ostatnich dniach na parze EURUSD napotka na dość silne opory - są nimi poziomy 1,3935 i 1,3970. Jeśli nie uda się ich pokonać w najbliższym czasie, para powróci do trendu spadkowego. Potwierdzeniem będzie przełamanie linii poprowadzonej po dołkach obecnego odreagowania.

Reklama

Rynki akcji - pogłębia się spowolnienie w USA

W ostatnich dniach uwaga rynków niemalże całkowicie skoncentrowała się na Europie. Tymczasem środa i czwartek przyniosły publikacje ważnych danych z amerykańskiej gospodarki. Pokazują one dość czytelny obraz - wzrost na moment obecny wyhamował. Sprzedaż detaliczna w ostatnich miesiącach rośnie bardzo powoli, a skorygowana o wzrost cen - wręcz maleje. Firmy ze wschodniego wybrzeża zmniejszają aktywność - nie jest to załamanie tak jak jesienią 2008, ale wyraźne spowolnienie - charakterystyczne dla pierwszych miesięcy 2008 roku.

Rozczarowały też dane z rynku pracy. Liczba nowozarejestrowanych bezrobotnych wzrosła do 428 tys. - najwięcej od trzeciego tygodnia czerwca. Czterotygodniowa średnia ruchoma wzrosła po raz czwarty z rzędu i jest najwyższa od połowy lipca. Widać iż firmy stały się bardziej ostrożne jeśli chodzi o zatrudnianie, a to oznacza, że stopa bezrobocia będzie rosnąć. Wreszcie wysoka inflacja (3,8%) oznacza, iż Fed nie uruchomi na najbliższym posiedzeniu dodatkowego skupu obligacji - nie zgodzą się na to jastrzębio nastawieni członkowie.

O obrazie makroekonomicznym warto pamiętać szczególnie teraz, gdy jesteśmy po wyraźnym czterodniowym odbiciu. Notowania kontraktów na S&P500 dotarły do oporu na poziomie 1205 pkt. i choć technicznie wzrosty mogłyby być kontynuowane do 1230-1240 pkt. potencjał do większych wzrostów jest naszym zdaniem mocno wątpliwy. W średnim terminie powrót notowań poniżej 1100 pkt. jest bardzo prawdopodobny.

W kalendarzu - indeks UM, rynek pracy w Polsce

W piątkowym kalendarzu makroekonomicznym mamy w zasadzie jedynie dwie figury - amerykański indeks sentymentu (15.55, konsensus 56,5 pkt.) oraz dane z polskiego rynku pracy (14.00 oczekujemy wzrostu zatrudnienia na poziomie 3,3% i dynamiki wynagrodzeń na poziomie 4,3%). Oczy zwrócone będą jednak na Wrocław, gdzie spotkają się unijni ministrowie, a dołączy do nich też amerykański sekretarz skarbu. Należy jednak pamiętać, iż odsunięcie niekontrolowanej upadłości Grecji zostało już zdyskontowane i rynek wkrótce może zacząć oczekiwać więcej.

dr Przemysław Kwiecień

główny ekonomista

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »