Reklama

Będzie QE3 - euro wraca do łask

Ostania sesja europejska tego tygodnia przebiegała pod znakiem wzrostów na eurodolarze. Inwestorzy w pełni korzystali z euforii jaka zapanowała na rynkach finansowych.

Powolny start eurodolara

Poniedziałkowa sesja na eurodolarze przebiegała dość płasko. Inwestorzy pozbawieni istotnych publikacji makroekonomicznych, czy bieżących doniesień ograniczali swoją aktywność na rynku. Poza tym zbliżające się ważne wydarzenia w postaci decyzji niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego ws. ESM i paktu fiskalnego, czy posiedzenia FOMC zwiększały niepewność co nie ułatwiało podejmowania decyzji inwestycyjnych. Podobnie kształtowała się sytuacja w czasie wtorkowej sesji. Początkowy optymizm szybko został zastąpiony marazmem. Notowania zdołały dopiero rozruszać dane makroekonomiczne. Słabszy odczyt bilansu handlu zagranicznego dla Stanów Zjednoczonych stał się kolejnym argumentem przemawiającym za uruchomieniem trzeciego programu luzowania ilościowego. Dodatkowo sygnał ze strony agencji ratingowej Moody's o możliwości obniżenia oceny wiarygodności kredytowej Stanów Zjednoczonych, z uwagi na wysoki poziom długu publicznego osłabił dolara i pozwolił parze EUR/USD na osiągnięcie poziomu 1,2880.

Reklama

Trybunał daje zielone światło, ale z warunkami

Pierwsze takty środowej sesji przebiegały pod znakiem oczekiwania na decyzję Federalnego Trybunału Konstytucyjnego ws. ESM i paktu fiskalnego. Inwestorzy starali się zachowywać spokój, wykazując przekonanie, że niemiecki sąd nie stanie na drodze ustaleniom ze szczytu przywódców Unii Europejskiej. Mimo jednak tego w zachowaniu głównej pary dawało się wyczuć poddenerwowanie rynku. Notowania głównej pary w tym okresie były dość szarpane. W efekcie końcowym zwyciężyła strona popytowa. Czynnikiem wspierającym było zielone światło ze strony Trybunału, który orzekł zgodność funduszu ESM i postanowień pakietu fiskalnego z niemieckim prawem. To ucieszyło inwestorów i pozwoliło na dalszą aprecjację euro. Nie zraziły ich obostrzenia jakie zawierał wyrok m.in. obowiązek zgody Bundestagu, jeśli zaangażowanie Niemiec w ESM będzie przekraczało 190 mld EUR, czy informowanie o zwiększeniu wartości funduszu. W efekcie kurs pary EUR/USD wzrósł powyżej poziomu 1,29 i tam utrzymał się aż do czwartkowych notowań.

QE3 w centrum uwagi

Czwartkowa sesja londyńska na rynkach finansowych przebiegała w atmosferze wyczekiwania na wieczorne decyzje Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Po początkowych wzrostach kurs głównej pary systematycznie osuwał się w dół. Bykom udało się jednak wybronić na poziomie 1,29. Bez większego znaczenia dla inwestorów były publikowane dane o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, która zaskoczyła negatywnie, czy o mocniejszym niż oczekiwano przyspieszeniu inflacji producenckiej w USA. Większa zmiana notowań nastąpiła dopiero po ogłoszeniu decyzji FOMC. Komitet zdecydował o uruchomieniu trzeciej rundy luzowania ilościowego. Ustalono, że co miesiąc FED skupi obligacje o wartości 40 mld USD. Akcja ta będzie trwał, aż do momentu poprawy sytuacji na rynku pracy. Dodatkowo zdecydowano także, że stopy procentowe pozostaną na rekordowo niskich poziomach, aż do połowy 2015 roku, czyli o pół roku dłużej niż dotychczas deklarowano. To wszystko przełożyło się na słabości amerykańskiej waluty i kurs eurodolara podskoczył do poziomu 1,2960. Dalsze wzrosty nastąpiły w czasie konferencji prasowej szefa FED. Ben Bernanke powiedział, że w razie braku poprawy na rynku pracy użyte zostaną nowe narzędzia. Stwierdził również, że nie ustalono danych, które wyznaczałyby granicę dla programu QE oraz zadeklarował, że wycofywanie się z bodźców będzie miało powolny charakter. Po tym wszystkim kurs EUR/USD zbliżył się do ważnego poziomu na 1,30.

Końcówka na korzyść euro

Ostania sesja europejska tego tygodnia przebiegała pod znakiem wzrostów na eurodolarze. Inwestorzy w pełni korzystali z euforii jaka zapanowała na rynkach finansowych. Jeszcze przed południem cena euro podskoczyła powyżej poziomu 1,3070. Bliskość wartości 1,31 oraz lepszy odczyt o sprzedaży detalicznej w USA zagrały na korzyść dolara. Jednak był to tylko krótki epizod. W miarę dołączania do gry inwestorów zza oceanu notowania pary EUR/USD pięły się do góry. Pomógł w tym między innymi zaskakująco dobry odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan, który przyćmił nieco spadającą dynamikę produkcji przemysłowej. W okolicy godziny 16:00 cena euro oscylowała na poziomie 1,3140 dolara.

Na początek niewielka korekta

Poniedziałkowa sesja na krajowym rynku walutowym rozpoczęła się od korekty. Na osłabienie złotego złożyły się marazm na szerokim rynku oraz zeszłotygodniowe umocnienie. Również gołębie wypowiedzi Anny Zielińskiej-Głęboskiej oraz Andrzeja Bratkowskiego podcięły skrzydła rodzimej walucie. Skala przeceny nie była jednak duża. Kurs pary USD/PLN podszedł do poziomu 3,23, zaś EUR/PLN przetestował oporu na 4,1250. Przy tych wartościach notowania pozostały do wtorkowej sesji. Wtedy też na rodzime podwórko powróciła aprecjacja. W pierwszej części sesji umocnienie było symboliczne, dopiero po większych wzrostach na eurodolarze pary złotowe mocniej ruszyły na południe. Na zakończeniu handlu za dolara trzeba było zapłacić nieco ponad 3,17 zł, zaś za euro 4,07 zł.

Mimo dobrych wieści złoty lekko słabszy

Zgodny z oczekiwaniami wyrok Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, który pomógł wspólnej walucie zyskać na wartości nie przełoży się na siłę złotego. Ceny zagranicznych walut systematycznie wzrastały tym samym likwidując częściowo wtorkowe spadki. W drugiej części dnia notowania nieco się uspokoiły i przeszły w ruch boczny. Było to spowodowane zwróceniem uwagi na decyzję Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. To wydarzenie wzbudzało sporo niepewności na rynku, dlatego też część inwestorów postanowiła w czwartek rano skrócić swoje pozycje na parach złotowych, co podniosło wyceny zagranicznych walut. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać wraz ze zbliżaniem się do werdyktu Komitetu. W między czasie opublikowano zgodny z oczekiwaniami odczyt inflacji konsumenckiej w Polsce. Nie zmieniło to jednak obrazu rynku, podobnie jak druga w tym tygodniu gołębia wypowiedź Andrzeja Bratkowskiego z RPP.

FOMC wspiera złotego

W miarę zbliżania się do decyzji amerykańskich władz monetarnych złoty zyskiwał na wartości. Motorem napędowym dla aprecjacji było przekonanie, że FED zdecyduje się na uruchomienie kolejnego programu poluzowania ilościowego. Dzięki temu kurs pary EUR/PLN spadł poniżej poziomu 4,10, a wycena dolara zbliżyła się do ostatnich minimów. Dalsze osuwanie nastąpiło już po ogłoszeniu decyzji. Stopy procentowe w USA pozostały bez zmian, jednak to nie miało wpływu na notowania. Dla inwestorów liczył się fakt, że podjęto decyzję o uruchomieniu programu QE3, w ramach którego co miesiąc skupowane będą obligacje o wartości 40 mld USD. Ważnym elementem było również wydłużenie okresu utrzymywania rekordowo niskich stóp procentowych aż do połowy 2015 roku. To wszystko poprawiło i tak już dobry sentyment na rynku globalnym. Złoty zyskał na wartości i koszt zakupu dolara obniżył się do wartości 3,1325, zaś wspólnej waluty do 4,0675.

Rozbieżność ostatniego dnia

Piątkowa sesja przyniosła rozdźwięk w notowaniach par złotowych. Rodzima waluta korzystając ze wzrostów na głównej parze umacniała się względem amerykańskiego dolara. Wciągu pierwszej części sesji notowania zbliżyły się do ważnego wsparcia na 3,10. Trwalsze przebicie nastąpiło dopiero po publikacji danych zza oceanu, które wsparły apetyt na ryzyko. W przypadku pary EUR/PLN początek był podobny. Kurs również zbliżył się do ważnego wsparcia, którego jednak nie udało się przebić. To zaowocowało powstaniem korekty i w końcówce sesji cena euro wzrosła do poziomu 4,0670 zł.

Michał Mąkosa

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: QE3 | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »