Reklama

Będzie to gorące pięć dni

Tytuł naszego dzisiejszego raportu popołudniowego nie oznacza, że z przewidywań foreksowych przeszliśmy na prognozy pogody, choć prawdopodobnie temperatura za oknem również wpisze się w nasze założenia - patrząc na upał, który towarzyszy finałowi sierpnia. My jednak mamy na myśli temperatury na foreksie.

Otóż może dziać się dużo, a w każdym razie panuje spore napięcie. Z jednej strony mieliśmy sobotni komentarz Stanleya Fischera, wiceprezesa Fed, powszechnie odebrany jako jastrzębi. Rynek potraktował jego wypowiedź jako sygnał, że nawet i wrzesień jest możliwy jako termin wyższych stóp dla dolara, a grudzień niemal na pewno - i że Fed nie będzie aż tak dogmatycznie patrzył na inflację.

Z drugiej strony mamy przed sobą niezły tor przeszkód, tj. jutrzejsze odczyty PMI (zwłaszcza te z Chin i USA, w Stanach będzie to publikacja przemysłowa, a po niej przemysłowy ISM), środowe dane amerykańskie o zamówieniach, czwartkowe wystąpienie Mario Draghiego po konferencji EBC - i w piątek payrollsy. Gdyby publikacje ułożyły się skrajnie niekorzystnie dla dolara, to jednak spodziewamy się, że nie tylko Fed nie podniesie stóp na wrześniowym posiedzeniu za kilkanaście dni, ale i rynek to zrozumie i nie będzie zbytnio podbijał dolara.

Reklama

Ale jeśli dane nie będą bardzo złe, jeśli zasugerują choćby odrobinę stabilizacji w Chinach i niezłą sytuację w USA, to nawet jeśli Fed stóp nie podniesie, rynek zapewne i tak spróbuje poprowadzić ceny na południe. Teoretycznie może nawet do linii trendu zwyżkowego, mierzonego od połowy marca, ta zaś pewnie będzie wtedy przebiegać nieco powyżej 1,10 (chyba że spadki byłyby bardzo szybkie).

Sytuacja jest jednak, jak mówiliśmy, napięta. Dzisiejsza sesja jest np. wzrostowa, a świeca na razie biała - choć to akurat normalne po kilku dniach czarnych świec i spadków. Co do Grecji, to sondaże mówią, że spada zaufanie do Ciprasa, topnieje też przewaga Syrizy nad Nową Demokracją. Dla wierzycieli co prawda najważniejsze jest, by ktokolwiek kontynuował narzucone reformy - ale nie będą zadowoleni, jeśli wzrośnie popularność partii całkowicie odrzucających współpracę z Zachodem, jak komuniści czy Złoty Świt. Niepokoje w Grecji, gdyby stały się duże, będą obniżać wartość euro.

Polski orzeł

EUR/PLN na razie waha się w konsolidacji, jak pisaliśmy rano. Obecnie jesteśmy przy 4,22, jak rano, próbowano też wyjść w okolice niemal 4,24. Mocny ruch poniżej 4,2060 - 80 mógłby poprowadzić parę nawet do 4,1840-60, ale niekoniecznie taki ruch zostanie teraz wykreowany. Teoretycznie złotemu mogłyby pomóc takie czynniki jak np. dobry odczyt z gospodarki niemieckiej o sprzedaży detalicznej, który dziś mieliśmy, ale na rynku splata się teraz wiele różnych wątków. Rentowność obligacji 10-letnich znów np. rośnie, mamy 2,938 proc., a wczorajsza świeca dzienna na tym wykresie, z długim knotem dolnym i finałem wyżej, pozwala mniemać, że teraz będziemy nadal szli w górę.

Na USD/PLN notujemy wahania w zakresie 3,75 - 3,78, rynek jest rozchwiany. Jeśli na głównej parze wygra pogląd, że warto się szykować na mocniejszego dolara, to USD/PLN przebije okolice 3,78, a to pozwalałoby myśleć o 3,80 czy 3,8130-50. Na razie jednak do tego nie dochodzi.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: była | dzien | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »