Reklama

Belka daje sygnał dla złotego

Zdaniem prezesa NBP, Marka Belki polska gospodarka ma szansę urosnąć w 2010 roku o 3,5 proc. Jego zdaniem, wskaźnik inflacji wzrośnie do poziomu celu inflacyjnego lub niewiele powyżej, a wiele zależeć będzie od sytuacji na rynku walutowym.

"Myślę, że mamy szansę cały rok zakończyć wzrostem na poziomie 3,5 proc." - powiedział w czwartek w rozmowie z TVN CNBC Belka. GUS podał, że w II kwartale PKB wzrósł o 3,5 proc. po wzroście o 3,0 proc. w I kwartale. Zdaniem Belki, wskaźnik inflacji wzrośnie do poziomu celu inflacyjnego lub niewiele powyżej, a wiele będzie zależeć od sytuacji na rynku walutowym.

Dużo wolnego kapitału

"Ze względu na tzw. bazę statystyczną wskaźnik inflacji wzrośnie albo do poziomu celu inflacyjnego, albo niewiele więcej. Ja nie wiem dokładnie jak się będzie wskaźnik kształtował, dużo zależy od tendencji na rynku walutowym" - powiedział. "Przypatrujemy się sytuacji na rynku i jeśli będziemy widzieć niebezpieczeństwo dla tempa inflacji, to wtedy będziemy działać, ale według mnie w tej sprawie nie ma jasnych dowodów, że napięcia inflacyjne nasilają się" - dodał. Z danych GUS wynika, że inflacja w lipcu wyniosła 2,0 proc. rdr.

Reklama

Sygnał dla złotego

Zdaniem Belki na rynkach finansowych jest obecnie zbyt dużo wolnych kapitałów. Dlatego fala pieniędzy z rynków zagranicznych, zwłaszcza z USA może napłynąć do Polski. To już dzieje się w Brazyli, i nam grozi podobny scenariusz.

Zdaniem Belki, zbyt silne przyspieszenie aprecjacji złotego nie jest jednak dla Polski korzystne. "Nadmierna dynamika umacniania się złotego szkodzi nie tylko eksportowi, ale jak coś za szybko rośnie to potem ma tendencję do równie szybkiego spadku. To co jest dla polskiej gospodarki szkodliwe to nadmierne wahania. (...) Zbyt silne przyspieszenie aprecjacji nie jest dla Polski korzystne" - dodał.

Projekt budżetu na 2011 r

jest zadawalający, ale nie jest przełomowy - ocenił prezes NBP, Marek Belka. "Nie spodziewałem się więcej po tym budżecie, oczywiście jestem zadowolony, że rząd zdecydował się obniżyć deficyt o te kilka miliardów. Nie jest to budżet przełomowy. Mam nadzieję, że dochody budżetu państwa będą przynajmniej takie jakie rząd założył w projekcie budżetu. Chciałbym też, aby rządowi udało się jeszcze w przyszłym roku ograniczyć deficyt" - powiedział w czwartek dziennikarzom szef NBP.

W projekcie budżetu na 2011 rok MF proponuje deficyt na poziomie 40,2 mld złotych, wobec zapisanych w ustawie budżetowej 52,2 mld zł na ten rok. Rząd planuje, że w 2011 dochody budżetu wyniosą 273,27 mld zł, wydatki będą nie wyższe niż 313,47 mld zł.

Dowiedz się więcej na temat: sygnał | Belka | prezes NBP | sygnały | wskaźnik | Belek | deficyt | polska gospodarka | Marek Belka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »