Reklama

Bernanke nie rozwiał wątpliwości?

Wyczekiwane dzisiaj wystąpienie szefa FED tak naprawdę nie rozwiało wątpliwości.

Ben Bernanke powtórzył to, czego się spodziewano - że wysokie bezrobocie jest zagrożeniem dla gospodarki, a w połączeniu z niską inflacją zasadne jest podjęcie dodatkowych kroków zmierzających do złagodzenia polityki monetarnej. Zaznaczył jednak wyraźnie, że jej skala pozostaje przedmiotem dyskusji. Tym samym nadal tak naprawdę nie wiemy, czy podczas posiedzenia FOMC zaplanowanego na 2-3 listopada, rzeczywiście zapadną decyzje o przeznaczeniu aż 500 mld USD (tak oczekują ankietowani przez Reuters) na zakupy długoterminowych obligacji.

Reklama

W efekcie na dolarze rozpoczęła się realizacja zysków z krótkich pozycji, chociaż chwilę po pierwszych słowach szefa FED, amerykańska waluta jeszcze traciła na wartości. W przypadku EUR/USD ustanowiony został nowy szczyt na 1,4157. Pretekstem do umocnienia dolara stały się dane makro - pozytywnie zaskoczył odczyt indeksu NY FED Mfg., a dynamika sprzedaży detalicznej też nie była zła. Za dalszym osłabieniem "zielonego" przemawiały jedynie dane o inflacji CPI, która może pokazywać rosnące ryzyko deflacji w dłuższym okresie. Tyle, że trudno to oceniać w sytuacji, kiedy za kilka tygodni na rynek może trafić kilkaset miliardów dolarów z programu FED. Dane o nastrojach konsumenckich Uniw. Michigan nie zaskoczyły już pozytywnie, stąd też nie było pretekstu ciągnąć EUR/USD wyraźnie poniżej 1,40 (chociaż poziom ten został dzisiaj wyraźnie naruszony).

Impulsem do dalszego umocnienia się dolara może stać się korekta na rynkach akcji, która zaczyna się materializować. Widać, że lepsze wyniki AMD, Google'a, General Electric stają się pretekstem do realizacji zysków, a rynek zaczyna żyć nowym tematem, jakim jest afera z bezprawnymi przejęciami zadłużonych nieruchomości przez amerykańskie banki. Może to narazić cały sektor na wielomiliardowe odszkodowania, a klientów zniechęcić do zakupów nieruchomości (zwłaszcza tych przejętych przez banki, które będą miały niejasną sytuację prawną). Czynnik giełdowy może też wpłynąć na złotego, który dzisiaj po południu zaczął tracić w ślad za spadkami na giełdach i zniżką EUR/USD. W efekcie notowania EUR/PLN powróciły w rejon 3,9150, a USD/PLN do 2,7950. Rosną szanse naruszenia ważnych oporów na 3,92 zł dla euro i 2,80 zł dla dolara na początku przyszłego tygodnia.

EUR/USD: Naruszenie 1,4000, jakie miało dzisiaj miejsce, może stać się impulsem do większego ruchu w dół. Zwłaszcza, że przemawiają za tym wskaźniki na wykresie dziennym i 4-godzinowym. Gdyby okazało się, że ma ono trwalszy charakter to notowania mogłyby w ciągu 2-3 dni zejść w rejon minimum z 12 października, tj. 1,3773. Po drodze istotnymi oporami będą 1,3950;1,3880;1,3850 i 1,3800.

Marek Rogalski

analityk DM BOŚ

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A.

Dowiedz się więcej na temat: wątpliwości | Fed | Ben Bernanke

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »