Reklama

Bilans dnia - dolar nadal rośnie w siłę

Środa przynosi może i kosmetyczne, ale dalsze ruch górę na parach dolarowych. Pośrednio wpływ na to miał odczyt inflacji producenckiej za sierpień (PPI), gdyż wypadła ona nieco powyżej szacunków, co może podnosić poprzeczkę przed jutrzejszymi danymi CPI, chociaż statystycznie wpływ PPI na CPI (i to niekoniecznie) bywa zauważalny po kilku miesiącach.

W każdym razie hasło "wyższa inflacja" w jakimś sensie redukuje oczekiwania, co do bardziej "gołębiego" przekazu ze strony FED w przyszłym tygodniu. W tym momencie "ciszą" pominę dzisiejszy wpis Donalda Trumpa o tym, że stopy procentowe w USA powinny zostać obniżone do zera, lub niżej...

Reklama

Uwagę przykuwa zejście EUR/USD poniżej psychologicznej bariery 1,10. Pośrednio wpływ na to mogły mieć opublikowane dzisiaj rewizje prognoz PKB dla największej gospodarki strefy euro, czyli Niemiec, jakie zostały dokonane przez tamtejsze think-tanki. A jeżeli teoretycznie najsilniejsza i najbardziej elastyczna gospodarka może mieć większe problemy, to może lepiej nie wspominać już o zwyczajowych słabeuszach.

Na marginesie jednak wspomnę o tym, że wczoraj włoski rząd dał do zrozumienia, że unijne uwarunkowania dotyczące kryteriów zadłużenia itd. są techniczną blokadą dla stymulowania gospodarki przez większe inwestycje. To, że coś jest w tym na rzeczy świadczą chociażby plotki z poniedziałku, które później były dementowane, jakoby Niemcy rozważają tzw. "budżet cienia", aby prawnie ominąć ograniczenia dotyczące wydatków. Im gorsza narracja wokół gospodarki, tym teoretycznie większa presja na to, że Europejski Bank Centralny coś pokaże. Jeżeli, nie jutro, to w najbliższych miesiącach.

Watek wokół euro może jednak zmieniać się dość dynamicznie, gdyż jutro mamy posiedzenie EBC - decyzja o godz. 13:45 i konferencja prasowa Mario Draghiego od godz. 14:30. Rano pisałem, że rynek jest w pewnej schizofrenii - oczekuje "znaczącego luzowania", ale jednocześnie liczy się z tym, że może do tego nie dojść teraz. Kwestia odpowiedniej interpretacji dla kursu euro, może zatem okazać się kluczowa. W takiej sytuacji istotne mogą okazać się słowa Draghiego, które ustawią narrację i oczekiwania rynku wobec Christine Lagarde, która przejmie stery od października.

Sporządził:

Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »