Reklama

Bilans płatniczy czyli z dużej chmury mały deszcz

Czwartkowy poranek przynosi stabilizację złotego w relacji do euro i szwajcarskiego franka oraz niewielkie umocnienie do dolara, co jest pochodną osłabienia amerykańskiej waluty na rynkach globalnych.

Kolejne godziny prawdopodobnie przyniosą stabilizację notowań złotego w oczekiwaniu na publikację przez Narodowy Bank Polski (NBP) kwartalnych danych o bilansie płatnym. Wydaje się, że będziemy mieli z dużej chmury mały deszcz i raport ten nie stanie się istotnym negatywnym impulsem dla polskiej waluty.

Reklama

Dane o bilansie płatniczym za IV kwartał 2010 roku zostaną opublikowane o godzinie 14:00. Raport ten budzi dużo kontrowersji z uwagi na wysokie ujemne saldo błędów i opuszczeń, jakie pojawia się w danych. Jak wynika z opublikowanych 21 marca styczniowych danych o bilansie płatniczym, 12-miesięczne saldo błędów i opuszczeń wyniosło 14,3 mld EUR.

Część ekonomistów i analityków wiąże to z niedoszacowaniem importu. Wg Danske Bank wysokość importu do Polski mogła być w ubiegłym roku niedoszacowana o 10-15 mld EUR. Oznaczałoby to, że wzrost Produktu Krajowego Brutto (PKB) w 2010 roku był znacznie niższy niż wstępnie szacowane 3,8% R/R, a poziom długu publicznego prawdopodobnie przekroczył próg 55% (wczoraj MF poinformowało, że było to 53%).

Analitycy HSBC zwrócili wczoraj uwagę, że przy okazji publikacji danych o bilansie płatniczym za IV kwartał 2010 roku, możliwa jest korekta ogromnej pozycji saldo błędów i opuszczeń. Jednocześnie zaznaczyli, że ewentualna korekta wiązałaby się z korektą importu, co musiałoby oznaczać korektę danych o wzroście gospodarczym i miałoby duże konsekwencje dla sytuacji fiskalnej Polski. W konsekwencji uderzyłoby w złotego.

Temat interpretacji wysokiego salda błędów i opuszczeń nie jest nowy. Problem nagłośnił były minister finansów, a obecnie doradca prezesa NBP Mirosław Gronicki. Zwrócił on uwagę, że saldo to może wynikać z niedoszacowania importu. W odpowiedzi na te dywagacje Paweł Michalik, wicedyrektor Departamentu Statystyki NBP wyjaśnił, że występowanie salda błędów i opuszczeń nie jest równoznaczne z niedoszacowaniem wysokości importu, a zmiany dotyczące eksportu netto nie muszą być równoznaczne ze zmianami nominalnego PKB.

Opisywany statystyczny problem również mocno został zaakcentowany przy okazji publikacji styczniowych danych o bilansie. Z tego właśnie powodu upublicznienie tych danych zostało przesunięte z 14 na 21 marca br..

Strach przed negatywnymi konsekwencjami publikowanych dziś danych wydaje się być tylko iluzoryczny. Jak wyjaśnił Józef Sobota, dyrektora Departamentu Statystyki NBP, w wywiadzie dla GG Parkiet, ewentualna rewizja danych, która doprowadzi do ograniczenia salda błędów i opuszczeń, jest możliwa przy okazji publikacji bilansu płatniczego za I kwartał 2011 roku. A więc dopiero pod koniec czerwca.

Jednak nawet gdyby nie było takiej deklaracji ze strony NBP, to wobec poważnych reperkusji wynikających z ewentualnej korekty danych należałoby przyjąć, że nawet jeżeli takowa korekta by wystąpi, to byłaby ona stosunkowo niewielka.

---

Marcin R. Kiepas

marcin.kiepas@xtb.pl

X-Trade Brokers DM S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »