Reklama

CATS zastępuje PIGS?

Na rynek docierają kolejne rozczarowujące dane z USA, co pomaga wspólnej walucie. Kurs EUR/USD jest już o krok od testu oporu na 1,38. Spodziewamy się, że najbliższe godziny handlu przebiegać będą relatywnie stabilnie z kursem EUR/USD powyżej 1,37. Nie musi to jednak przełożyć się na umocnienie złotego. Wręcz przeciwnie, liczymy się z odreagowaniem i powrotem pary EUR/PLN do 4,17-4,18 w perspektywie kolejnych dni.

Wtorkowa sesja przyniosła dalsze umocnienie euro wobec dolara pomimo rozczarowujących danych, jakie dotarły z Niemiec. Kurs EUR/USD już przed południem wyznaczył lokalny szczyt na 1,3735 nie wykorzystując szansy, jaką była przecena euro sprowadzająca notowania EUR/USD poniżej piątkowego szczytu. Po publikacji popołudniowych, kolejnych z rzędu słabych danych z USA ruch nasilony został do ponad 1,3770. Tym samym euro przełamało lokalny szczyt na 1,3439 USD, podchodząc pod opór wyznaczony przez maksimum z 2 stycznia br. na poziomie 1,3775 USD.

Reklama

Indeks nastrojów gospodarczych ZEW, uważany przez wielu ekonomistów, jako zapowiedź najważniejszego dla niemieckiej gospodarki wskaźnika Ifo, wyniósł w lutym 55,7 pkt co oznacza spadek o 6 pkt wobec prognozy i jednocześnie notowań sprzed miesiąca. O ile Niemcy obecną sytuację gospodarczą oceniają pozytywnie (wzrost subindeksu do 50 pkt), o tyle jak widać obawiają się już przyszłości.

Na niepewność jutra przede wszystkim wpływ mają rozczarowujące dane, jakie w ostatnim czasie napływały z USA i sytuacja na EM. We wtorek słabszy od oczekiwań okazał się nie tylko indeksu aktywności przemysłu dla stanu Nowy Jork (spadek do poziomu 4,48 pkt), ale rozczarowały też dane z rynku nieruchomości, gdzie indeks cen wynosząc w lutym 46 pkt odnotował pierwszy od maja spadek poniżej poziomu 50 pkt.

W kraju, w pierwszych godzin wtorkowej sesji złoty lekko tracił względem głównych walut, co nie dziwiło biorąc pod uwagę wykupienie rynku. Kurs EUR/PLN wzrósł do poziomu ponad 4,158. Osłabieniu uległy wczoraj też inne waluty EM. Na wartości traciło meksykańskie peso, ale też turecka lira pomimo, że podczas wtorkowego posiedzenia Bank Turcji utrzymał wysoki poziom stóp procentowych.

Od styczniowej, agresywnej podwyżki benchmarkowa jednotygodniowa stopa procentowa jest na poziomie 10%, a stopa pożyczkowa overnight po jakiej bank centralny pożycza środki innym bankom nadal wynosi 12%. Sporo, bo około o 1,0% na wartości stracił węgierski forint wobec euro, ale w tym przypadku dodatkowo negatywny wpływ miała decyzja Banku Węgier o kolejnej obniżce stóp procentowych - tym razem o 15 pb. Sama decyzja nie była zaskoczeniem, ale jej skala już tak. Rynek liczył na cięcie rzędu 10 pb. Obecnie główna stopa procentowa na Węgrzech wynosi 2,70%.

Ostatnio silnie traci też ukraińska hrywna. Brak perspektyw na szybkie zażegnanie konfliktu nasila odpływ kapitału. Bank centralny nie broni kursu, ponieważ rezerwy walutowe kraju są na zbyt niskim poziomie. Kurs USD/AUH zbliża się już do jednocyfrowego poziomu 9,00 - notując obecnie najwyższe poziomy od września 2009 r. Dla przypomnienia, na Ukrainie od listopada 2013 roku trwają masowe protesty zwolenników integracji europejskiej, niezadowolonych z rezygnacji władz z podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Z czasem zaczęli się oni domagać ustąpienia prezydenta Janukowycza.

Niemniej spadki na stabilnych politycznie EM nie są duże. Nadal bowiem wsparcie stanowią oczekiwania, że Fed może wstrzymać tapering QE3 ze względu na wciąż negatywnie zaskakujące doniesienia makroekonomiczne z USA.

Dziś wieczorem zapoznamy się jednak z zapiskami ze styczniowego posiedzenia FOMC (ostatniego z udziałem B.Bernanke) i jeśli minutes potwierdzi determinację Fed do dalszej, sukcesywnej redukcji ilościowego programu wsparcia waluty EM (w tym złoty) mogą to odczuć. A że tak się może stać przemawia fakt, iż od grudniowej zaskakującej rynek decyzji amerykańskie Treasuries-y nie straciły aż tak mocno, jak obawiali się tego niektórzy inwestorzy. Po grudniowym teście okolic 3,0% obecnie papiery 10Y notowane są poziomy 2,7-2,8%.

Dane jakie opublikował we wtorek GUS pozostały bez wpływu na notowania naszej waluty, czego oczekiwaliśmy. Lekko pozytywny wpływ miała zaś popołudniowa reakcja euro/dolara na wspomniane już słabe dane z USA. Niemniej warto odnotować, że w styczniu przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 3,4% (powyżej konsensusu), zaś zatrudnienie nie zmieniło się w skali roku (poniżej konsensusu).

Styczeń to jednak specyficzny miesiąc roku, wówczas bowiem GUS dokonuje przeszacowania próby badania (tj. miejsce ma opracowanie nowej próby przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9-osób). Oznacza to, że słabsze dane wcale nie muszą oznaczać pogarszania się sytuacji na krajowym rynku pracy, tym bardziej, że publikowany na początku miesiąca indeks PMI dla komponentu zatrudnienie zaskoczył pozytywnie.

Dziś poznamy dane produkcyjne i dot. inflacji PPI, ale i one nie powinny mieć istotnego wpływu na notowania naszej waluty, która nadal pozostawać będzie głownie pod wpływem zmian na świecie. Przed publikacją minutes Fed z USA poznamy kolejne dane z rynku nieruchomości. Nie wydaje się jednak, by informacja o liczbie nowych inwestycji budowlanych mogła pozytywnie zaskoczyć i zmienić obraz rynku euro/dolara. Spodziewamy się zatem, że najbliższe 12 godzin handlu przebiegać będzie relatywnie stabilnie z kursem EUR/USD powyżej 1,37. Nie musi to jednak przełożyć się na umocnienie złotego. Wręcz przeciwnie, liczymy się z odreagowaniem i powrotem pary EUR/PLN do 4,17-4,18 w perspektywie kolejnych dni.

Joanna Bachert

CATS zastępuje PIGS?

Gwałtownemu spadkowi rentowności 10-letnich obligacji państw peryferyjnych w strefie euro towarzyszy jednoczesny silny wzrost dochodowości na emerging markets.

Na rynku stopy procentowej wtorkowa sesja przyniosła lekkie umocnienie notowań. Przy braku impulsów w kraju popyt na obligacje wzmocniły informacje płynące ze strefy euro. Jak się bowiem okazało indeks ZEW w Niemczech wyniósł w lutym zaledwie 55,7 pkt wobec 61,7 pkt oczekiwanych przez rynek. W reakcji na dane doszło do lekkiego spadku rentowności Bund-ów, a w ślad za nimi również polskich obligacji o dłuższych terminach wykupu.

Nie traktujemy jednak słabszych danych jako zapowiedzi zmiany trendu. Jest to jednorazowy rozczarowujący odczyt, wynikający w dużej mierze z krótkookresowego pogorszenia się nastrojów na świecie w ostatnich tygodniach (słabsze dane w USA, ryzyka związane z destabilizacją emerging markets na skutek wycofywania się Fed z QE). Cały czas widać natomiast optymizm i wiarę w kontynuację ożywienia gospodarczego w Niemczech.

Od początku roku, mimo rozpoczęcia taperingu przez Fed oraz zawirowań na emerging markets rentowności obligacji Grecji, Portugalii, Irlandii, Hiszpanii i Włoch gwałtownie spadają. Widać też, że do Europy powraca kapitał, w części wycofywany z rynków wschodzących, a emisje PIIGS cieszą się dużym powodzeniem (22 stycznia na aukcji hiszpańskich 10-letnich obligacji popyt wyniósł aż 40 mld EUR). Dzięki temu do finansowania poprzez rynek finansowy powróciła już Irlandia, a w czerwcu dołączyć do niej może Portugalia (finansowanie na 2014 r. zostało już praktycznie zapewnione). Mimo wcześniejszych obaw Słowenia ma szansę zrestrukturyzować sektor bankowy bez pomocy zewnętrznej. Powraca też zaufanie do systemu finansowego, czego dowodem może być zwrot dużej części pożyczek LTRO (3Y), a także przyrost depozytów sektora bankowego w większości państw strefy euro. Kolejną oznaką pozytywnych zmian jest niższa premia za ryzyko kredytowe wyrażana zarówno poprzez notowania na rynku kontraktów CDS jak i poprzez ASW, czy spready do bezpiecznych Bund-ów. Są to bardzo pozytywne zmiany, które dają podstawy do optymizmu w najbliższych latach. Tym bardziej, że pozytywne zmiany obserwujemy również w zakresie trendów makroekonomicznych. W IV kw. 2013 r. strefa euro po raz pierwszy od 2011 r. odnotowała dodatni PKB w ujęciu rocznym na poziomie 0,3% r/r (w 2014r. może wzrosnąć o 1,0%). Mimo, że wciąż popyt wewnętrzny jest słaby, ożywienie widać głównie w Niemczech, a kraje PIIGS podtrzymuje w dużej mierze eksport, to jednak dokonane reformy finansów publicznych i restrukturyzacja kosztowa powinny nasilić pozytywny trend w kolejnych kwartałach. Z drugiej strony póki co nie widać też, aby utrzymujące się czynniki ryzyka materializowały się.

Na drugim biegunie pozostają EM, w tym m.in. Chiny, Argentyna, Turcja i RPA, dla których wymyślony został nowy akronim CATS. W ich przypadku obserwujemy z kolei odpływ kapitału.

Mirosław Budzicki

Dowiedz się więcej na temat: cats

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »