Reklama

Chiński początek, światowe wstrząsy

Trzeba przyznać, że eurodolar na samym początku nowego roku (w każdym razie jeśli mowa o dniach roboczych) przeżył niemałe wstrząsy. Były one wywołane w dużej mierze panicznym spadkiem na chińskiej giełdzie, około 7- proc., którego finałem było zresztą zatrzymanie handlu.

Co było powodem chińskich zawirowań? W jakimś stopniu na pewno kolejny słaby PMI dla chińskiego przemysłu, przedstawiony kwadrans przed trzecią w nocy naszego czasu. Odnotowano 48,2 pkt, gdy tymczasem prognozowano 49 pkt. Czyli znów Chiny wypadły mocno poniżej granicznego poziomu 50 pkt. Co więcej, 8 stycznia ma się zakończyć półroczny okres, w którym posiadacze dużych pakietów akcji (ponad 5-procentowych) mieli zakaz ich sprzedawania. A zatem mniejsi gracze najwyraźniej postanowili wykonać ruch wyprzedzający.

Reklama

Wzrosła dziś też cena ropy, co można wiązać z narastającym napięciem na Bliskim Wschodzie (relacje Iran - Arabia Saudyjska). Finalnie eurodolar przebył drogę z okolic 1,0830 do 1,0945 - ale, uwaga - później wrócił w początkowe rejony. To znaczy: po 16:00 znów jesteśmy przy 1,0830. Jest tak, co ciekawe, pomimo tego, że PMI i ISM dla przemysłu USA w sumie rozczarowały: pierwszy wyniósł 51,2 pkt (prognoza 51,3 pkt), drugi 48,2 pkt (prognoza 49 pkt).

W dalszym ciągu trwamy więc w konsolidacji 1,08 - 1,10, zaś dzisiejsze zawirowania były chyba trochę przesadzone i napędzane poświąteczną (czy też, ściślej mówiąc, ponoworoczną) spekulacją. Eurodolar idzie w dół mimo dość słabych PMI (przy dobrych PMI z Niemiec i Strefy Euro), ale oczywiście trudno sądzić, by te odczyty wspierały aprecjację dolara. Po prostu to dzieje się pomimo nich.

Nie znaczy to, byśmy generalnie i całkowicie wykluczali spadki EUR/USD poniżej 1,08. Wydaje się jednak, że na razie jest na nie za wcześnie, zwłaszcza że nie znamy payrollsów, które pojawią się dopiero w piątek.

Odnotowano dziś też wypowiedź Loretty Mester z Fed. Uchodzi ona za jastrzębia i taka też była jej wypowiedź: Mester przewiduje na ten rok większy wzrost PKB niż mediana prognoz jej kolegów z FOMC. Mediana ta to 2,4 proc., u Mester jest od 2,5 proc. do 2,75 proc. Stąd też, choć nie jest ona w całkowitej opozycji względem pozostałych osób z Komitetu, to jednak uważa, że spokojnie można by rozważyć nawet więcej niż 4 podwyżki w tym roku, startując nawet od stycznia i nie przejmując się przesadnie inflacją. Taki komunikat też mógł mieć pewien wpływ na wzmocnienie USD.

EUR/PLN rezyduje w pobliżu 4,30 - w istocie naruszał już ten poziom. Dopóki jednak nie zostanie on twardo przebity, dopóty możliwa będzie nawet kilkugroszowa korekta do 4,2850 czy 4,2760 lub może nawet w rejony niższe niż 4,26. Będzie to jednak zależało od tego, jak będzie kształtować się napięcie w Chinach, jak wypadnie kurs eurodolara - i jak będą rozwijać się sprawy polityczne w Polsce. Negatywne komentarze z Zachodu względem polskiego rządu i większości sejmowej - mogą psuć tzw. nastroje.

Na USD/PLN mamy obecnie 3,97 ze sporym naddatkiem. Złoty osłabił się na tej parze o ok. 5 groszy w ciągu dnia, a tracił już w Sylwestra. Ogólnie rzecz biorąc, przewidywaliśmy na obu parach scenariusz mocnej korekty i osłabienia PLN, ale trzeba przyznać, że rozwinął się on szybciej i ostrzej niż mogłoby się wydawać. To jednak może oznaczać, że ten stan rzeczy okaże się efemeryczny i w dalszej części tygodnia wrócimy poniżej 3,95 na USD/PLN.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: chińskie | Fed | początki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »