Reklama

Chińskie obawy edukacyjne

Poniedziałkowa sesja upłynęła w USA w pozytywnym tonie. Amerykańskie indeksy zakończyły dzień na minimalnym plusie. Z kolei główny indeks niemiecki DAX spadł o 0,32 proc. Atak na historyczny szczyt był w pewnym sensie ograniczony rozczarowującą publikacją indeksu Ifo. Z kolei w Chinach prywatne firmy edukacyjne są najnowszym celem represji Pekinu. Indeks Nasdaq Golden Dragon China, który śledzi chińskie spółki notowane w USA, spadł o 6 proc.

Na amerykańskim parkiecie większej zmienności możemy oczekiwać dopiero jutro, kiedy do głosu dojdzie Rezerwa Federalna. O możliwym scenariuszu pisałem wczoraj w komentarzu porannym i dlatego też odsyłam Państwa do niego. Tymczasem  z twardych danych makro, kluczowym odczytem było wczorajsze Ifo. Indeks klimatu gospodarczego nieoczekiwanie spadł do poziomu 100,8 pkt. Okazuje się, że obawy przed czwartą falą Covid-19 i problemy z łańcuchem dostaw w przemyśle stłumiły oczekiwania biznesowe, które wcześniej gwałtownie wzrosły. Po silnym ożywieniu w I półroczu, niemiecka gospodarka w IV kwartale może spowolnić w związku z nadchodzącą kolejną falą wirusa. Większość ekonomistów oczekiwała wzrostu do poziom 102,1. Spadek indeksu był spowodowany wyraźnie niższymi oczekiwaniami przedsiębiorców na najbliższe 6 miesięcy (101,2 pkt, poprzednio 103,7 pkt.). Firmy po raz kolejny nieco lepiej oceniły bieżącą sytuację gospodarczą.

Reklama

Wnioski nasuwają się oczywiste: obawy przed wariantem "delta" i problemy z podażą ciążą na biznesie. Spadek oczekiwań biznesowych dotyczy wszystkich głównych sektorów z wyjątkiem budownictwa. Widać to w szczególności w usługach, choć optymizm w odniesieniu do kolejnych 6 miesięcy osłabł wyraźnie również w sektorze handlu detalicznego. Gorsze nastroje to efekt problemów z zaopatrzenie w półprodukty takie jak przewodniki. To ten element mocno doskwiera przedsiębiorstwom. Aż 64 proc. firm przemysłowych zgłasza podobne problemy. Od początku roku produkcja w sektorze produkcyjnym (wraz z górnictwem) spadła o 2,4 proc. Również hurtownicy oraz sprzedawcy detaliczni odczuwają problemy z zaopatrzeniem. Co prawda lekko ponad 60 proc. Niemców jest już w pełni zaszczepiona i liczba osób hospitalizowanych nie powinna tak drastycznie rosnąć jak w przypadku poprzednich fal COVID-19, ale niemieccy politycy już wspominają o nowych ograniczeniach.  IV kwartał będzie zdecydowanie najgorszym okresem w tym roku dla gospodarki naszego zachodniego sąsiada. Na wczorajszej sesji kontrakt DE30 (oparty o DAX) nie wykazywał szczególnie wysokiej zmienności. Instrument nie zdołał wyznaczyć nowego lokalnego maksimum. Dziś o poranku notowania zniżkują i przełamują poziom wczorajszego minimum na 15 530 pkt.

Z kolei z Azji docierają do nas niepokojące informacje o tym ,że chińscy urzędnicy rozprawiają się z prywatnym biznesem edukacyjnym. Szereg dużych firm oraz prywatnych korepetytorów odczuwa skutki nowych przepisów zabraniających im osiągania zysków lub pozyskiwania funduszy na giełdzie. Nowe zasady opublikowane w weekend przez Ministerstwo Edukacji zabraniają uzyskiwania finansowania przez prywatne firmy edukacyjne na rynkach publicznych. Nie mogą również szukać kapitału zagranicznego poprzez fuzje i przejęcia. Informacja ta wstrząsnęła chińskimi rynkami. Obrazem tej sytuacji jest mocny spadek (6 proc.) indeksu Nasdaq Golden Dragon China, który śledzi chińskie spółki notowane w USA. Ministerstwo nazwało nowe przepisy kompleksowym posunięciem, mającym na celu obniżenie obciążenia pracą i godzin lekcyjnych uczniów. Firma edukacyjna Koolearn Technology spadła o ponad 30 proc. na giełdzie w Hong Kongu jeszcze w piątek. Straciła ok. 250 mln dolarów wartości rynkowej od końca zeszłego tygodnia. Chiński Hang Seng przez ostatnie 3 dni spadł o niespełna 10 proc. i jest najniżej od listopada 2020.  Z kolei Shanghai Composite w tym samym czasie stracił 5,4 proc i aktualnie znajduje się w okolicy minimów z kwietnia oraz maja tego roku.

Złoty nadal znajduje się pod presją. EUR/PLN jest ponownie na poziomie 4,5960 i istnieje duża szansa, że jeszcze dziś zobaczymy próbę przełamania 4,60. Spadki na giełdach europejskich oraz słabe nastroje, które napłynęły z Azji nie będą wspierać naszej waluty. Dodatkowo EUR/USD ponownie obrał kierunek południowy i znajduje się obecnie na 1,1778. Wiemy, że czerwony kolor na głównej parze walutowej oznacza bardzo często deprecjację PLN.

Łukasz Zembik, kierownik dep. analiz TMS Brokers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »