Reklama

Chińskie władze interweniują po słabszych danych o PKB

Gospodarka państwa środka wzrosła w III kwartale roku o 6.5 proc. w ujęciu rocznym, co oznacza wynik o 0.1pp. słabszy od oczekiwanego, oraz o 0.2 pp. słabszy od tego, który został odnotowany w drugiej ćwiartce roku. Jest to najniższy wynik od tych odnotowywane w Chinach po kryzysie finansowym w 2009 roku.

Gospodarka państwa środka wzrosła w III kwartale roku o 6.5 proc. w ujęciu rocznym, co oznacza wynik o 0.1pp. słabszy od oczekiwanego, oraz o 0.2 pp. słabszy od tego, który został odnotowany w drugiej ćwiartce roku. Jest to najniższy wynik od tych odnotowywane w Chinach po kryzysie finansowym w 2009 roku.

Na obniżenie dynamiki wzrostu drugiej co do wielkości gospodarki świata wpłynęły między innymi słabsze wyniki produkcji przemysłowej, a także, jak określają to chińskie władze, "trudna sytuacja międzynarodowa", którą rozumieć w tym przypadku można jako konflikt handlowy z USA, oraz pogorszenie sentymentu na światowych rynkach finansowych.

Słabsze wyniki w połączeniu z przeceną na amerykańskich giełdach przełożyły się w nocy na spadki najważniejszych indeksów opierających się na wycenie chińskich spółek, jednak ruch ten został szybko cofnięty, do czego przyczyniła się skoordynowana interwencja państwowych władz. Biuro Statystyk poinformowało, że chociaż sytuacja międzynarodowa wywiera presję na chińską gospodarkę, jej wzrost w dalszym ciągu jest stabilny i można spodziewać się osiągnięcia celu dla całorocznego wzrostu na poziomie 6.5 proc.

Reklama

Wycenę aktywów wsparły także zapewnienia chińskich regulatorów sektora bankowego, którzy wyrazili zamiar dalszej ekspansji kredytowej. To sprawia, że benchmarki w tym państwie kończą dzień na plusie. Aprecjacji podlegają również waluty Antypodów, które wspiera perspektywa zwiększenia popytu ze strony głównego odbiorcy ich towarów eksportowych. Szczególnie dobrze radzi sobie dolar nowozelandzki, wspierany w ostatnich dniach dodatkowo silniejszymi odczytami inflacyjnymi. NZDUSD nie wybija się jednak jeszcze z widocznego od kwietnia trendu spadkowego i dopiero wyjście powyżej okolic 0.67 dawałoby szanse na silniejsze wzrosty. Wydaje się jednak, że do realizacji tego scenariusza potrzebna będzie bardziej jastrzębia retoryka RBNZ.

Chociaż szczyt Unii Europejskiej nie przyniósł przełomu w kontekście negocjacji ws. warunków Brexitu, po raz kolejny pojawiła się nadzieja na osiągnięcie kompromisu. Ta opiera się na możliwości przedłużenia okresu przejściowego, dając więcej czasu na wypracowanie porozumienia. Nadzieja ta może okazać się jednak bardzo krucha z dwóch powodów. Po pierwsze, w dalszym ciągu brak jest propozycji konkretnych rozwiązań, co może oznaczać, że taki scenariusz byłby tylko odłożeniem w czasie zbliżających się trudności, w dalszym ciągu stymulując rosnącą niepewność na rynkach. Po drugie, nadzieje na takie rozwiązanie mogą zostać szybko zniesione przez brytyjski parlament, który musiałby wyrazić na to zgodę, co będzie trudne biorąc pod uwagę, że premier May ma trudności ze znalezieniem poparcia takiego kroku nawet wśród członków własnej partii.

Ponownie o konflikcie z Arabią Saudyjską przypomniał Donald Trump, który przyznał, że Khashoggi, zaginiony dziennikarz, najprawdopodobniej nie żyje. Amerykański prezydent w dalszym ciągu czeka na wyniki kilku prowadzonych w tej sprawie śledztw. Groźba wprowadzenia sankcji na Saudyjczyków wspiera ceny ropy, szczególnie w obliczu możliwych niedoborów surowca na światowym rynku. Nadal jednak ważniejszą kwestią dla uczestników rynku wydają się być zapasy surowca zgromadzone w USA. Te odnotowały w zeszłym tygodniu niespodziewany wzrost i ceny czarnego złota w dalszym ciągu zmierzają w dół. Baryłka ropy WTI kosztuje niecałe 69$, a cena Brent utrzymuje się poniżej 80$ za baryłkę.

Dzisiaj na szczególną uwagę zasługują dane inflacyjne z Kanady, które przy dobrych wynikach mogą stanowić potwierdzenie dla podwyżki stóp procentowych na przyszłotygodniowym posiedzeniu. Obecnie taki ruch wyceniany jest na niecałe 80 proc. Wcześniej poznamy wyniki sprzedaży detalicznej z kraju, a popołudniu dane z rynku nieruchomości w USA.

Marcin Motłoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »