Reklama

Chiny napędzają optymizm

O ile na początku roku sytuacja chińskiej gospodarki była przyczyną paniki i masowej wyprzedaży na światowych rynkach finansowych, wygląda na to iż drugi kwartał będzie się zdecydowanie różnił pod tym względem. W Państwie Środka opublikowano dziś paczkę niezwykle ważnych danych, które w większości przewyższyły związane z nimi oczekiwania.

Najważniejszym odczytem jest ten dotyczący chińskiego PKB. Dane nie zaskoczyły, a wzrost wyniósł 6.7 proc., zgodnie z konsensusem. Oczywiście, wciąż pozostaje pytanie dotyczące ewentualnej wiarygodności tych danych. Na poprawę sytuacji wskazuje jednak szereg pomniejszych odczytów. Wyżej od oczekiwań wzrosła również sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa, a także inwestycje w środki trwałe.

Reklama

Wygląda więc na to, iż seria kolejnych działań stymulacyjnych ze strony rządu odniosła zamierzony skutek, a gospodarka Chin zyskuje nieco wiatru w żagle. Niestety, w Państwie Środka wciąż brakuje działań wspierających reformy strukturalne zamiast krótkoterminowego wzrostu. Wydaje się niemal pewnym, iż jeszcze niejednokrotnie usłyszymy o słabnącej koniunkturze w drugiej, największej gospodarce świata. Pytanie tylko kiedy. W chwili obecnej wydaje się, iż uspokojenie może potrwać przynajmniej kilka miesięcy.

Poprawa sytuacji w Chinach szczególnie wspiera waluty Antypodów. Najmocniejszą dziś walutą jest dolar nowozelandzki, zyskuje także dolar australijski, który znajduje się na swoich wielomiesięcznych szczytach względem dolara amerykańskiego. Na dobrą kondycję NZD wpływ miały również informacje o szybkim wzroście cen nieruchomości w Nowej Zelandii. Może to oznaczać, iż wkrótce rząd podejmie działania zacieśniające regulacje na rynku w celu uniknięcia bańki spekulacyjnej. Jeśli chodzi o Australię, poznaliśmy raport na temat kraju od agencji Fitch (wczoraj swój raport opublikowało Moody`s). Oba raporty mają raczej negatywny wydźwięk, podkreślają m.in. wzrastające zadłużenie kraju i ryzyko dla gospodarki związane z Chinami.

Nie przeszkadza to jednak wzrostom wartości waluty. Wczoraj poznaliśmy ważne dane dotyczące inflacji w strefie euro i Stanach Zjednoczonych. Inflacja w strefie euro przyniosła minimalne zaskoczenie (HICP 0 proc. wobec konsensusu -0.1 proc. r/r) jednak odczyt nie miał dużego wpływu na rynek. Z negatywnym zaskoczeniem mieliśmy do czynienia w Stanach Zjednoczonych, gdzie CPI wskazało na odczyt 0.9 proc. wobec konsensusu 1.1 proc. r/r. W ostatnim czasie pojawiało się wiele komentarzy podkreślających możliwość przestrzelenia celu inflacyjnego, co spowodowałoby potrzebę szybszych podwyżek. Wczorajszy odczyt pokazał, iż obawy o zbyt szybki wzrost inflacji w chwili obecnej są lekko przesadzone. Dane lekko osłabiły dolara, jednak w dłuższym terminie reakcja nie była wyraźna.

Decyzję w sprawie stóp procentowych podjął wczoraj Bank Anglii. Nie zdecydowano się na zmianę parametrów polityki monetarnej, a decyzja o braku zmian została podjęta jednogłośnie. Okazało się to istotną informacją, ponieważ na kilkadziesiąt minut przed decyzją pojawiły się plotki, iż Bank Anglii był niezwykle gołębi i aż dwóch członków Rady głosowało za obniżką stóp. W swoim oświadczeniu, Bank Anglii skupił się przede wszystkim na zagrożeniach gospodarki związanych z Brexitem.

W dniu dzisiejszym, figurą dnia będzie odczyt dotyczący produkcji przemysłowej ze Stanów Zjednoczonych. Konsensus zakłada odczyt na poziomie 0.0 proc. r/r. O 18:30 czeka nas również wystąpienie szefa Fed z Chicago, Charlesa Evansa.

Michał Papuga

Dowiedz się więcej na temat: waluty | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »