Reklama

Chiny, wracamy do Was

Tydzień na rynkach finansowych otwiera się niezdecydowanym handlem w Azji. Sentyment z rynku akcji pozostaje kluczem dla FX przy spadkach giełdy w Szanghaju po czterech dniach przerwy. Kalendarium z Europy oferuje niewiele, a w USA i Kanadzie mamy wolne w związku z obchodami Święta Pracy.

Oświadczenie na koniec szczytu ministrów finansów i bankierów centralnych G20 zawierało wyrażenie obaw o Chiny i zaostrzenie języka w kwestii rynku walutowego, ale w ogólnym rozrachunku były słabym impulsem dla inwestorów. Bardziej interesujące były asekuracyjne działania chińskich władz w nadziei zatrzymania wyprzedaży na tamtejszym rynku akcji. Oprócz wprowadzenia narzędzi mających ograniczać "nieprawidłowy" handel, prezes Ludowego Banku Chin pokusił się o stwierdzenie, że "korekta jest już prawie zakończona". Wątpliwe jest, aby szef banku centralnego był wyrocznią dla inwestorów giełdowych i do zwrotu potrzeba będzie czegoś więcej. Pomocna może być poprawa w danych makro z Chin i pod tym kątem jutrzejszy raport o handlu zagranicznym staje się ważniejszy niż zwykle. Przy dominującym pesymizmie oczekiwania są zawieszone nisko, zatem łatwiej będzie o pozytywną niespodziankę. Jednak biorąc pod uwagę niezdecydowanie parkietu w Chinach, nikt tam nie zamierza wyprzedzająco przewidywać danych. Po ciężki końcu ubiegłego tygodnia parkiety w Europie są wyżej, ale raczej nie w klimacie gwarantującym skok apetytu na ryzyko.

Reklama

Po poznaniu sierpniowego raportu z rynku pracy Fed jest jedną nogą cyklu podwyżek stóp procentowych, choć rynek w dalszym ciągu widzi ledwie pół stopy za progiem. Przyrost miejsc pracy o 173 tys. może wydawać się niski, ale utrzymuje średnia za ten rok na uspokajającym poziomie 218 tys. i to powinno cieszyć Fed, nie zapominając, że dane za sierpień zwykle poddawane są pozytywnej rewizji. Dane sugerują, że zapóźnienia w gospodarce są wygaszane, co w konsekwencji doprowadzi do pojawienia się presji inflacyjnej tak, jak chce Fed. Mimo to rynkowa wyceny wrześniowej podwyżki skoczyła zaledwie 2 pkt. proc. do 32 proc. Do 17 września ważniejsze pozostaje, czy stabilizacja rynków finansowych zostanie utrzymana, inflacja nie będzie dołować przez czynniki inne niż ceny ropy i nastroje konsumentów nie popsuły się przez spadki cen akcji. To ostatnie sprawdzimy w piątkowym odczycie indeksu Uniwersytetu Michigan. Do tego czasu kalendarium jest dość ubogie, co skazuje USD na handel w górę i w dół na łasce wahań ogólnego sentymentu. Ostatni raport CFTC, ukazujący nastawienie inwestorów spekulacyjnych, wskazuje na spadek zakładów na umocnienie USD do najniższego poziomu od połowy 2014 r. Największym wygranym redukcji pozycji jest JPY, co jest zrozumiałe w dobie zahamowania hossy na rynku akcji. Jen jest traktowany jako bezpieczna przystań i jego wartość jest silnie skorelowana z rynkami akcji. Silny spadek tokijskiego indeksu Nikkei powoduje ruch ze strony inwestorów portfelowych zamykających transakcje zabezpieczających przed ryzykiem kursowym.

Zapowiada się na cichą sesję pod nieobecność Amerykanów, a kalendarium w Europie ogranicza się jedynie do produkcji przemysłowej z Norwegii i indeksu Sentix ze strefy euro. To może być dzień zawieszenia bez sygnałów zarówno na rynkach bazowych, jak i na krajowym podwórku. EUR/PLN zdaje się nie mieć wystarczającego wsparcia do złamania 4,21 i raczej utrzyma konsolidację pod 4,25. mimo tego w dłuższym horyzoncie widzimy potencjał do aprecjacji złotego bliżej 4,15-4,18.

Konrad Białas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »